FaZe Clan nie dał rady. Team Vitality wygrywa kolejnego Majora w tym roku i potwierdza swoją hegemonię na scenie Counter-Strike’a.
BO5 bez Traina i Ancienta
Wybór map nikogo nie zaskoczył – oba zespoły zdecydowały się na usunięcie swoich najsłabszych lokacji. Ważna była jednak kolejność rozgrywania pozostałych pięciu. Mecz rozpoczął się bowiem od Nuke – mapy, na której w poprzedniej fazie drużyna z Polakiem w składzie pokonała Vitality wynikiem 13:7.
Znowu świetne terro
Fenomenalna zaliczka FaZe po pierwszej połowie pozwoliła na względny spokój w tej drugiej. 8 rund w ataku, świetna gra Twistzza i niemrawe Vitality – wszystko działało na plus dla podopiecznych Filipa „NEO” Kubskiego. Wejście w drugą część mapy było bezbłędne – wygrana pistoletówka i runda ekonomiczna rywali sprawiły, iż zespół apEXa nie miał już czego zbierać. Do końca Nuke’a „Pszczoły” zgarnęły tylko dwie potyczki, a FaZe zaliczyło fenomenalny start w serii finałowej. Co najbardziej cieszy fanów z Polski, obrazki takie, jak ten poniżej, przechodzą chyba do mainstreamu.
Najmocniejsza mapa Vitality
Po słabej w wykonaniu apEXa i spółki mapie otwierającej przyszła pora na Dusta, gdzie w ostatnich trzech miesiącach na 9 rozegranych spotkań Vitality przegrało tylko raz. Sama ta statystyka zwiastować mogła sporo pięknej walki, a główni bohaterowie starcia finałowego zdecydowanie w tym elemencie nie zawiedli.
Początek wyboru Vitality to totalna dominacja od nich. FaZe Clan w defensywie nie istniał, a co gorsza brakowało bohatera – osoby, która wygrałaby rundę niejako w pojedynkę, co zapewne dałoby impuls do walki. Przełamanie pojawiło się dopiero w potyczce ósmej. Fenomenalna dwójkowa zagrywka frozena i broky’ego pozwoliła FaZe na zdobycie premierowego punktu, lecz w kontekście pierwszej połowy na bardzo niewiele się to zdało. 3:9 do przerwy zbyt dużych szans jednak nie dawało.
Ozdobą drugiej połowy były 4 trafienia od ZywoO w drugiej rundzie pistoletowej, po których FaZe nie było już w stanie się podnieść. Przyszła więc pora na kolejną mapę – tym razem wybór karrigana i spółki.
Drugi pick FaZe
Tym razem padło na Inferno. Dobry początek od kolektywu karrigana nie dał jednak zbyt wiele, gdyż do przerwy to Vitality prowadziło wynikiem 8:4. Francuska organizacja miała dość nieoczywistego bohatera – najlepiej fragującym zawodnikiem w drużynie apEXa był Brytyjczyk William „mezii” Merriman. Na zakończenie pierwszej połowy popisał się on niesamowitym zachowaniem na mniejszym BS-ie. Trzeba przyznać, że takiej akcji nie powstydziłby się sam pashaBiceps.
Drugą część spotkania FaZe zaczął naprawdę nieźle. Trzy pierwsze rudny zdobyte przez reprezentantów amerykańskiej organizacji dawały nadzieje na powrót po stronie CT. Te jednak zostały przez Vitality bardzo szybko zweryfikowane – kontrola mapy od tego momentu była po ich stronie. W przypadku słabego startu rundy Vitality bardzo szybko odzyskiwało spokój, a FaZe po raz kolejny wyglądał na ekipę pogubioną. Finalnie ZywoO i spółka domknęli mapę Inferno wynikiem 13:9.
Tragiczny Overpass
I ciężko tu coś więcej napisać. FaZe zaczęło w defensywie, lecz mimo niezłych pomysłów gra kompletnie się nie kleiła. Z drugiej strony stało najlepsze jak dotychczas na Majorze Vitality – samograj, który miał także swoich bohaterów. Czwartą mapę w serii świetnie zaczął ropz, który robił ze swoimi rywalami wszystko, na co tylko miał ochotę. Estończyk popisał się fenomenalnym clutchem, który ugruntował dominującą pozycję żółtych.
Na domiar złego dla FaZe fantastycznymi zagrywkami odznaczał się prowadzący francuskiej organizacji. Swoim indywidualnym wjazdem na site dolny apEX nie pozostawił złudzeń. Zespół karrigana już do końca tej mapy po nieszczęśliwie przegrywanych rundach nie był w stanie się pozbierać i to Vitality domknęło spotkanie finałowe wynikiem 3:1.
Mimo niekorzystnego rezultatu wielkiego finału trzeba pochwalić ekipę, której barwy reprezentuje Jakub „jcobbb” Pietruszewski, za całokształt turnieju w ich wykonaniu. Niewielu spodziewało się, iż drużyna, której skład jest cały czas w fazie dotarcia, zajdzie aż do finału Majora.
Vitality natomiast wygranym spotkaniem z FaZe przypieczętowało status najlepszej drużyny sezonu. Triumf podczas IEM Katowice, ESL Pro League czy Majora w Austin to tylko niektóre z osiągnieć francuskiej organizacji z kończącego się 2025 roku. Pszczoły są wielkie i groźne, a fani Vitality mogą patrzeć w przyszłość z nadziejami.
Vitality 3:1 FaZe Clan
- Nuke – 8:13
- Dust 2 – 13:3
- Inferno – 13:9
- Overpass – 13:2


Zostaw komentarz