Social-media grzmią od komunikatów członków FaZe Clanu, którzy opuszczają struktury marki. Wychodzi jednak na to, że ten kryzys nie dotyczy FaZe Esports.
FaZe Esports nie jest zagrożone
FaZe Clan upada szybko i z konkretnym hukiem. W okresie świątecznym pojawiło się mnóstwo komunikatów na Twitterze, w których członkowie marki ogłaszali swoje rozstanie z kolektywem. Przez lata do ekipy dołączyło mnóstwo internetowych twórców. Część z nich była w organizacji w zasadzie od samego jej początku aż do teraz – przykładem są tu „Adapt” i „Rug”.
Członkowie FaZe Clanu parali się różnymi aktywnościami w Internecie. Część z nich skupiała się na treściach rozrywkowych – pokaźna grupa mieszkała w specjalnym FaZe House, gdzie razem tworzyła content. Inni siedzieli przede wszystkim w kręgach gamingowo-esportowych, czyli tam, gdzie FaZe Clan miał swoją genezę.
Przez lata marka nawiązała liczne współprace, krzyżowała się z wieloma celebrytami i z pewnością była konkretnym filarem twórczości w sieci – przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. Najświeższa historia FaZe nie była jednak już tak kolorowa. Organizacja borykała się ze sporymi problemami finansowymi. Szerszy kontekst sytuacji przedstawił w swoim filmie „Swagg”.
Przez ostatnie dwa lata w zasadzie nie dostawaliśmy wypłaty. Wcześniej, 3-4 lata temu, bezproblemowo wykręcaliśmy 6-cyfrowe kwoty. W ostatnich dwóch latach nikt nie pobierał wynagrodzenia, bo rozumieliśmy, co jest najlepsze dla organizacji. Wszystkie pieniądze reinwestowaliśmy w content. Również swoje prywatne.
Kolosem ze stajni FaZe stała się jego esportowa organizacja – FaZe Esports. W obliczu krachu „matki” można było się zastanawiać, czy jest to równoznaczne z upadkiem jej tworów. Wygląda jednak na to, że fani esportowej sekcji FaZe nie mają się czego obawiać.
FaZe Esports jest pod opieką między innymi „Kaysana”. Twórca opuścił Clan, ale zaznaczył, że sekcja esportowa jest już separacyjnym ogniwem i nie dotyczą jej te wszystkie perturbacje. „Kaysan” uspokoił fanów na swoim streamie, zaznaczając, że na esportowej scenie FaZe będzie funkcjonować bez zmian.
Nie opuszczę FaZe Esports. I chcę teraz klarowanie zaznaczyć, że to odseparowany projekt. Jeśli ktoś obawiał się, że wszystko może się odbić na naszych zespołach, to nic takiego się nie stanie. Nasza drużyna CS-a ma się dobrze, skład Call of Duty też ma świetną opiekę. To, co się dzieje, jest szalone i wiem, że wielu fanów się martwiło, ale nie mają ku temu powodów.
Kończy się więc pewna epoka, ale nie zamyka ona bytu FaZe na scenie esportowej. Na przestrzeni lat marka miała swoje sekcje w Counter-Strike’u, Call of Duty, VALORANT, Rainbow Six czy Rocket League, jednakże zdecydowanie to dwa pierwsze tytuły zawsze były klejnotami w koronie FaZe Esports. CS za sprawą medialności i sukcesów, jakie osiągał zespół oraz CoD, który jest przecież matecznikiem całego FaZe.


Zostaw komentarz