Trzy kolejne ekipy awansowały do 3. fazy Majora. Trzy inne pożegnały się z Budapesztem. To był dzień surowej weryfikacji na StarLadder Budapest Major 2025.
NIP mają ostatnią szansę
Po porażce z FaZe Clanem, Ninjas in Pyjamas podjęli drugą próbę awansu do 3. fazy Majora. Tym razem przyszło im mierzyć się z PARIVISON. Rosjanie notują ostatnio świetny okres, ale trudno było przewidzieć, na co będzie stać tak młodą ekipę na turnieju najwyższej rangi.
Wygląda na to, że na dużo. Seria, choć dwumapowa, tak była prawdziwą batalią. Na pierwszej mapie już potrzebne były dwie dogrywki – PARI wracało z konkretnego deficytu, ale dało radę wygrać 19:16. Na Trainie to NIP musieli walczyć o dogrywkę. Ta finalnie nic im nie dała, bo nie zgarnęli w niej nawet punktu. To zdecydowanie nie był dzień Kacpra „xKacpersky’ego” Gabary, który zagrał swój najsłabszy mecz na Majorze. Ninjas czeka starcie w koszyku 2-2 o wszystko albo nic.
Ninjas in Pyjamas 0:2 PARIVISION
- Dust2 16:19
- Train 12:16
W równoległym meczu Passion UA wysłało na lotnisko fnatic. O ile pierwsza mapa wymagała pełnych 24 rund, tak na drugiej skład ukraińskiej organizacji zdominował przeciwnika. Powrót fnatic się nie powiódł i jedyne, gdzie ich gracze mogą wracać to do domów. Ukraiński tercet z fnatic został odprawiony przez swojego byłego pracodawcę.
fnatic 0:2 Passion UA
- Overpass 11:13
- Inferno 7:13
Sensacja – Major nie dla Aurory
W pojedynku z koszyka 1-2, w którym mierzyły się Aurora z Astralis jasne było, że jeden z tych mocnych składów pożegna się z Majorem. W przedbiegach obie ekipy można było typować do awansu. Nie ma zmiłuj – za słaby start w 2. fazie Turcy i Duńczycy musieli swoje odpokutować.
Pierwsza mapa? Prawdziwa dramaturgia – mocny start Aurory, obiecujące odbicie Astralis i finalnie minimalne zwycięstwo tureckiej piątki 13:11. Gwiazdy odgryzły się na Trainie, grając wyraźnie lepiej od rywala.
Potrzebny był rozjemca – Mirage. Ta mapa miała wszystko. Stykowe rundy, clutche, popisy zespołowe i indywidualne. Idealnym jej podsumowaniem jest ostatnia runda, kiedy to Astralis w niewytłumaczalny sposób odbiło bombsite A w sytuacji 3v5. To przesądziło o wyniku – Duńczycy wygrali serię 2:1. Czwarta drużyna rankingu VRS, a zarazem najwyżej rozstawiona w 2. fazie Majora, odpadła z rywalizacji.
Aurora 1:2 Astralis
- Nuke 13:11
- Train 8:13
- Mirage 11:13
O miejsce w 3. fazie w tym samym czasie walczyły Imperial i M80. Ta seria również była bardzo wyrównana. Potrzebne były trzy mapy, z czego dwie trwały przez pełne 24 rundy. Na finiszu lepsi okazali się Brazylijczycy.
Liquid vs TYLOO – mecz popisów i błędów
Team Liquid Kamila „siuhego” Szkaradka i Rolanda „ultimate’a” Tomkowiaka uratował się wczoraj meczem z MIBR. Dziś amerykańska organizacja stanęła przed tym samym zadaniem, ale rywalem byli Chińczycy z TYLOO.
Liquid był faworytem, aczkolwiek z tyłu głowy każdy miał, że Rumaki lubią same sobie skomplikować grę prostymi błędami. Nie inaczej było tym razem – pierwsza mapa obfitowała w absurdalne pomyłki TL. TYLOO się nimi posiłkowało i wygrało Ancienta 13:9.
Na Traina Liquid wyszedł jakby otrzeźwiony. Solidna gra w obronie zapewniła spokojną zaliczkę, do której szybko udało się dorzucić punkty z gry w ataku. Tu swój wkład miał też ultimate – jego clutch uspokoił sytuację i pozwolił drużynie na doprowadzenie do remisu w mapach.
A więc i tu potrzebny był rozjemca – tym razem Inferno. Do połowy TYLOO zdołało wypracować sobie konkretną zaliczkę. Zamiana stron odświeżyła grę Liquid, bo w obronie ekipie Polaków szło lepiej. Wszystko do czasu. Znów zaczęły pojawiać się drobne błędy, ale też świetnie koncepty TL cztał Jingxiang „Merucry” Wang. Chińczyk sprawnie dyrygował kolegami, przy cztm sam był jednocześnie największym zagrożeniem indywidualnym.
Liquid potrzebował czterech rund z rzędu, grając z nożem na gardle i… zdobył je. Dogrywka była kwintesencją całej serii. Mimo wszystko w Liquid uaktywniły się indywidua, a w ostatniej rundzie ryzykowna strategia siuhego na ostatnią sekundę zadziałała. Rumaki zagrają o awans do 3. fazy.
Team Liquid 2:1 TYLOO
- Ancient 9:13
- Train 13:5
- Inferno 16:14
Ostatnim zespołem z poniedziałkowej obsady, który zapewnił sobie awans do 3. fazy, było B8. Ukraińcy w zasadzie skończyli swój mecz z 3DMAX już we wtorek w nocy.
Seria potrzebowała trzech map do rozstrzygnięcia, chociaż żadna z nich nie była przesadnie wyrównana. Na decydującym Duście B8 wygrało pierwszą połowę… 11:1. Pomimo tej zaliczki, 3DMAX postawiło się Ukraińcom. Francuzi nie dali za wygraną, pokazując ogromny upór. Wszystko po to by w najbardziej absurdalny i lekkomyślny sposób oddać kluczowy punkt za darmo, przesadnie agresywną grą. B8 przechodzi dalej i proszę – zespół, który zaczynał Majora od 1. fazy, załapał się do 3. etapu. To już czwarta taka drużyna: są to FaZe Clan, PARIVISION, Imperial i właśnie B8.
Po meczu Andrij „npl” Kucharskij, kapitan ukraińskiej formacji, rzucił opinią, którą być może zdobył sobie kilku fanów wśród polskich kibiców. Zapytany o opinię na temat braku wiary analityków w potencjał B8, powiedział:
P*eprz się, Pimp! Jesteś najgorszym analitykiem i ekspertem w historii.
I tą puentą skończmy ten wątek meczowy
B8 2:1 3DMAX
- Train 3:13
- Ancient 13:9
- Dust2 13:8
Major wchodzi w kolejny zakręt – jutro dzień próby
Poniedziałkowe rezultaty wyłoniły ostatnie pary 2. fazy StarLadder Budapest Major 2025. Jutro o awans do trzeciego etapu zmierzą się ze sobą:
- Ninjas in Pyjamas – 3DMAX
- Team Liquid – Astralis
- Passion UA – M80
Starcie Liquid z Astralis? Oj, tam posypią się iskry. Jutro Major pożegna kolejne wielkie marki.


Zostaw komentarz