Bomba Team wchodzi w ostatni split tego roku z nowym leśnikiem. Jak adi1 zapatruje się na szanse Bombowych na lato?
Chłopaki z devils.one to nasi najgroźniejsi rywale, ale myślę, że damy sobie z nimi radę.
Ten sezon Rift Legends jest przepełniony powrotami do Polski po dłuższych, bądź krótszych, nieobecnościach. Wśród nich jesteś ty. Jak czujesz się w związku z powrotem do macierzy?
Czuję się bardzo dobrze. Ostatnie dwa lata spędziłem w ligach, gdzie nie znałem zbytnio graczy, z którymi grałem. Mogłem sobie oczywiście obejrzeć ich VOD-y, ale nie znałem ich z charakteru, więc czasami pojawiały się problemy w ciągu roku z różnych takich ludzkich powodów. Teraz nie dość, że wiem, że będziemy walczyć o mistrzostwo, to też tak naprawdę prawie każdego znam od około pięciu lat. Z Odim, czego nie zobaczycie na leaguepedii, grałem swoje pierwsze jakieś tam kwalifikacje do profesjonalnych turniejów. Z Maćkiem wiadomo, grałem w kilku drużynach. Tak naprawdę tylko z Frajgo nie znam się aż tak długo, ale też mijałem się z nim na różnych Discordach, czy eventach i miałem okazję porozmawiać. Oglądałem też ich gry oficjalne i scrimy w ramach FMS-u i Bomby. Znam ich świetnie zarówno jako ludzi, jak i graczy. Cieszę się , że skończyłem z nimi w jednej drużynie. Po poprzednim splicie i odejściu z zespołu nie miałem wysokich oczekiwań co do mojego off-seasonu, a skończyłem genialnie.
Naprawdę myślałeś, że off-season będzie dla ciebie niezbyt łaskawy? W ciągu ostatnich dwóch lat w Czechach i we Włoszech wygrałeś cztery z pięciu splitów…
Wpłynęło na to wiele czynników. Wracając jeszcze do 2024 roku, gdy dostałem szansę zagrania w lidze niemieckiej. Mieliśmy wtedy ciekawy i bardzo polski roster. Co prawda inne drużyny nie postrzegały nas jako zagrożenie, ale my się znaliśmy z chłopakami, wiedziałem, że byliśmy mocni i miałem wysokie oczekiwania. Z perspektywy czasu wiem, że zawodziłem, bo byłem bardzo niestabilny jeśli chodzi o moją dyspozycję. Czuję, że wtedy byłem niedojrzały jako człowiek. Miałem różne własne problemy, które wpływały na poziom mojej gry. Po roku w Austrian Force, mimo że miałem dobrą solokolejkę, to nie miałem za dobrej opinii wśród ludzi z tego co słyszałem i ciężko było mi znaleźć drużynę. Dlatego 2025 rok spędziłem w Nightbirds. Nie znałem tam nikogo, ale polubili mnie bardzo na tryoutach i chcieli, żebym do nich dołączył. Wtedy wziąłem się za siebie i poprawiłem dużo ludzkich rzeczy w moim życiu – poprawiłem sen, zacząłem się lepiej odżywiać, takie podstawowe, ale ważne rzeczy. Wchodziłem w 2025 rok z takim nastawieniem, że okej, gram w słabszej lidze, ale to jest dla mnie czas, żeby się rozwinąć jako człowiek. Bo jako gracz ciężej się mimo wszystko rozwinąć w takich projektach ze względu na brak zaplecza trenerskiego. Rozwijałem cechy lidera i często na review trochę przyjmowałem rolę trenera. Najbardziej z tego jestem zadowolony… Udało się wygrać dwa mistrzostwa na trzy możliwe, więc byłem zadowolony. Ale na koniec roku, mimo że miałem coś koło rank 30 na soloq, to na ten rok dalej ciężko było mi znaleźć ofertę. Może to dalej kwestia złej opinii, a może braku solidnego wyniku na EMEA Masters? Tak szczerze to nie wiem, ale nie miałem nawet żadnych opcji tryoutów, ani nie byłem pytany o VOD-y przez drużyny z najlepszych ERL-i.
Miałem wtedy wstępne rozmowy z Bombą, aczkolwiek tam była dziwna sytuacja. Nie było wiadomo jak to będzie z organizacją. Było już dość późno w off-seasonie, a nie było pewnych informacji, czy będzie organizacja, czy nie, czy będzie trzeba grać bez pieniędzy, czy może nie będzie w ogóle opcji gry. Dostałem też ofertę z HMBLE, gdzie ostatecznie postanowiłem dołączyć. Od włoskiej drużyny dostałem deadline na odpowiedź, musiałem się decydować – czy biorę pewną ofertę z Włoch, czy polskiego kota w worku i poszedłem bezpieczną drogą – nie chciałem ryzykować, że zostanę na lodzie. Potrzebowałem jakiegokolwiek zarobku, żeby się utrzymać i nie mogłem sobie pozwolić na ryzyko. W LIT zagrałem dwa splity i na papierze mieliśmy super wyniki. Po pierwszej przegranej serii zimą nie oddaliśmy żadnej mapy do końca wiosennego splitu. Natomiast pojawiły się pewne problemy, przez które poprosiłem organizację o rozwiązanie naszej umowy za porozumieniem stron. To była w pełni moja decyzja, że nie chcę kontynuować współpracy, a organizacja to uszanowała. Czułem się bardzo zmęczony po wiosennym splicie i wchodziłem w powiosenny off-season z nastawieniem, że nie znajdę drużyny. Cóż, ja też jak już idę gdzieś grać, to chcę czuć, że to jest drużyna, w której mogę wygrywać i w której będę czerpał przyjemność z grania – nie tylko oficjalnych meczów, ale też scrimów. Ja po prostu czerpię przyjemność z całego procesu grania competitive. Dlatego nie nastawiałem się, że uda się znaleźć zespół na lato.
Aczkolwiek chłopaki z Bomby podjęli decyzję, że potrzebują zmiany w dżungli, że potrzebują takiego lidera i odezwali się do mnie. Jestem bardzo zadowolony, że się dogadaliśmy.
Czyli po prostu to co miało się wydarzyć na zimę ostatecznie i tak się stało rzeczywistością, ale z dwusplitowym opóźnieniem?
Teoretycznie tak. Początkowy skład, w którym mieliśmy grać był trochę inny, ale część zawodników się pokrywa. Z chłopakami miałem kontakt cały czas tak naprawdę, jak grali finały, to ja jeździłem ich oglądać, rozmawiałem z nimi i tak dalej. Także pamiętali o moim istnieniu. Ale opuszczając HMBLE nie byłem dogadany z Bombą, ani nawet nie przypuszczałem, że ostatecznie skończę w tym składzie.
Bomba straciła swój kawałek medialnego tortu na rzecz Lodis i devils.one – to te dwie ekipy dostają najwięcej spotlightu. Właśnie one są najczęściej wymieniane w kontekście mistrzostwa Polski. Jak ty się na to zapatrujesz? Mimo wszystko, jak rozmawiałem z Erdote, on was bardzo ceni jako Bombę…
Wchodzę w lato z mistrzowskimi aspiracjami, inaczej nie dołączyłbym do drużyny, gdybym nie czuł, że to możliwe. W lidze są ciekawe składy, ale wielu zawodników ma już najlepszy czas za sobą. My za to będziemy niezwykle mocni i o ile nie przydarzy nam się jakiś kryzys wewnątrz drużyny to zostaniemy mistrzami Polski. Jeżeli chodzi o aspekt stricte medialny, to dla mnie nawet lepiej, że nie jesteśmy w centrum uwagi. Gdy poszła w eter informacja, że będzie zmiana, to ludzie mocno się zastanawiali kto dołączy i czy to będzie może ktoś z pary Rybson-Cinkrof albo Shlatan… Dzięki Lodis i devils.one trochę to wszystko przycichło. Myślę, że dzięki temu mi będzie łatwiej.
Jeżeli chodzi o inne drużyny, to myślę, że poziom w Rift Legends wzrósł. Śledziłem ligę przez cały rok i myślę, że ten sezon będzie zdecydowanie najlepszy pod tym względem. Przede wszystkim przez devils.one, ale też Lodis. Uważam, że ich obecne mid-jungle osadzone w tym konkretnym rosterze – z Mivakiem, Zamulkiem i Kaseko – ma wyższy sufit od duetu Cinkrof-Secret. A devils.one ma po prostu bardzo silny roster wypakowany zasłużonymi graczami. Tylko Iwanan jest pewną niewiadomą, bo nie grał jeszcze w żadnej poważnej lidze. Ale z tego co go kojarzę, to często grał niekonwencjonalnymi postaciami i jestem ciekawy, czy zostanie przy tym, czy będzie się dostosowywał do mety. Chłopaki z devils.one to nasi najgroźniejsi rywale, ale myślę, że damy sobie z nimi radę.
Mówisz głównie o devils.one i Lodis, czy to znaczy, że Forsaken zupełnie się nie boisz?
Nie za bardzo. Myślę, że ich botlane jest dużo, dużo gorszy niż nasz i devils.one. Color też nie jest już na poziomie Sinmivaka, czy Frajgo. Jak go ostatnio oglądałem, to nie wyglądał zbyt dobrze. Nie wiem też na ile mu się chce dalej grać i tryharduje, a na ile robi to po prostu z przyzwyczajenia i braku innego pomysłu na siebie. Ciężko ocenić Maxiego, nie było za dużo o nim słychać w ostatnich latach, jego prime jest już z pewnością za nim. Decay miał bardzo dobry sezon, ale teraz ma wokół siebie zupełnie innych gości, więc ciężko ocenić jak będzie się prezentował. W moim osobistym power rankingu dawałbym ich na czwartę miejsce i obstawiam, że będą z Anonymo i Barczącą walczyć o awans do play-offów.
A na ile ty jesteś wzmocnieniem dla Bomby w stosunku do Guliego, poza tym, że masz być liderem?
Mam zdecydowanie więcej doświadczenia. Jestem pewny swojej wiedzy o grze. Umiem również bardzo skutecznie przekazywać co chcę robić w danym momencie i doprowadzać do tego, abyśmy jako drużyna patrzyli na grę w ten sam sposób. Myślę, że nawet jeśli na początku tego nie będzie widać, to z czasem wszyscy będą pewni, że ta zmiana wzniosła Bombę na wyższy poziom.
Przed swoim wybyciem z Polski, grałeś z minemaćkiem zarówno w barwach IHG, jak i Alior Bank Teamu. Czy mimo upływu czasu można się spodziewać, że wasza synergia pozostała?
Bez przesady, nie ma co popadać w taką skrajność. Dobrze się znamy, ale mimo wszystko gdy graliśmy wspólnie to nie dość, że byliśmy słabszymi graczami, to też mniej dojrzałymi. Dużo mniej rozumieliśmy grę i graliśmy raczej na wyczucie niż z pełną świadomością podejmowanych w danej pozycji decyzji. Porównując grę z Maćkiem wtedy i dziś, czuję się jakbym grał trochę z innym graczem i myślę, że on ma podobnie. Ale my jesteśmy bardzo dobrymi znajomymi, mieliśmy cały czas świetny kontakt, spędzamy wspólnie sporo czasu, więc na pewno można oczekiwać dobrej synergii jungle-support, aczkolwiek nie od razu. Do końca splitu wyrobimy się na pewno.
Dziękuję ci za ten inside. Mówiłeś mi, że bardzo lubisz całą otoczkę wokół profesjonalnego grania – czy tyczy się to również soloq? Wielu graczy twierdzi, że obecnie jest tam istny psychiatryk…
No właśnie nie lubię wszystkiego. Z soloq nigdy nie czerpałem przyjemności. Zgadzam się, że solokolejka jest w tym roku w opłakanym stanie, przede wszystkim po resecie rang. Uważam, że przed nim nie było aż tak źle. Też miałem wtedy wyższą rangę. Obecnie jestem casualowym graczem z mastera. Nie za bardzo obchodzi mnie soloq. Wolałbym grać 10 gier scrimów dziennie. Ale ja tak miałem zawsze. Nie lubię soloq i prawdopodobnie nigdy nie polubię. Ale uwielbiam grać scrimy i oglądać gry profesjonalne, rozmawiać o LoL-u i z tego głównie czerpię przyjemność. A jeżeli chodzi o granie poza scrimami, to preferuję aramy lub areny. Solokolejkę gram tylko wtedy, gdy trener wywiera w tym aspekcie jakąś presję.
Ostatnio miałem z kimś rozmowę, że w pewnym momencie umiejętności i zrozumienia gry soloq to przede wszystkim kwestia utrzymania świeżości mechanik, czy obycia z herosem i wcale nie potrzeba do tego solokolejki, tylko równie dobrze można zagrać sobie arama lub arenę. Czy uważasz podobnie?
Ludzie mają różne opinie. Ja personalnie uważam, że jeżeli gracz czuje się komfortowo na postaciach i nie czuje potrzeby szlifowania ich na soloq, to nie potrzebuje grać soloq. Uważam, że trzeba grać w LoL-a, żeby pozostać świeżym, ale nie trzeba tego robić na solokolejce. Wydaje mi się, że najważniejsze to zachować zdrową głowę i jeżeli kogoś to męczy, to lepiej pograć sobie właśnie aramy czy areny i po prostu enjoyować LoL-a. Jeśli ktoś ma się męczyć, to i tak niczego się nie nauczy. Ja jeżeli czuję się dobrze ze sobą i z tym jak gram na scrimach, to nie gram aż tyle soloq. Jeżeli czuję, że chciałbym poćwiczyć jakąś postać albo coś się zmieniło w mecie, to gram. Też jestem dżunglerem i uważam, że solokolejka na dżungli jest troszeczkę specyficzna. Granie lasu w competitive to zupełnie inne doświadczenie. Jeżeli gra się na topie, czy na midzie to w challenger lobby można poćwiczyć matchup na jakiegoś dobrego zawodnika. A w lesie inne rzeczy będą skuteczne na oficjalach, a inne gdy się gra po punkty. Dużo graczy to podnosi, że czasami na rankedach granie poprawnie nie jest idealne. Ja czasem wolę nawet wejść do practice toola i poćwiczyć clear, żeby pooptymalizować PvE, czy coś w tym stylu, niż marnować godziny na rankedach.


Zostaw komentarz