G2

Po TAKIM finale LEC, możemy spać spokojnie przed MSI

Strona główna » Po TAKIM finale LEC, możemy spać spokojnie przed MSI

Ostatecznie LEC po raz kolejny padło łupem G2. Jednak Karmine Corp również nie ma się czego wstydzić. Na MSI Europa będzie silna.

Jeśli mam być szczery, obserwując dotychczasowe poczynania G2, nie spodziewałem się pełnej serii Bo5. A jeśli już, to po grach raczej wypuszczonych z rąk przez G2. Są jednak dwie prawdy na temat rzeczonego finału. Pierwsza – KC zapracowało sobie na dwie wygrane gry i nikt im ich nie dał w prezencie. Druga – mimo wyniku 3:2, uważam, że Samurajowie byli drużyną o klasę lepszą w finałowej serii.

Co to jednak oznacza dla Europy i europejskich kibiców w kontekście zbliżającego się MSI?

REKLAMA:
Reklama

Wicemistrz z First Standa jest diabelnie silny

Samurajowie pojadą do Korei pod koniec czerwca, zdaje się, dobrze przygotowani i w formie. Poza shiftem mety następującym w patchu 25.11 po generalnym osłabieniu zasięgowych wspierających i wręcz wyrzuceniu Nami z mety, nie mam obaw. Wiecie jak to jest, czasami meta się zmieni i nagle drużynie albo nie siedzi, albo nie dopasują się do niej odpowiednio szybko…

Skewmond
Skewmond – Fot. Wojciech Wandzel/Riot Games.

Ale to jak G2 grało w regionie napawa olbrzymim optymizmem. Nie chcę pompować balonika, ale ciężko tego nie robić. Skewmond jest fantastyczny i zasłużenie został wybrany MVP finału. Leśnik G2 kolejny split, mimo obecności Capsa w drużynie, jest motorem napędowym drużyny. Nie dość, że gra naprawdę dobrze, to sprawia wrażenie bardzo uniwersalnego gracza, który może łatwo dostosować się do mety. No i ma bardzo otwartą głowę – o czym świadczy Nasus totalnie zamiatający decydującą grę w finale. Dodatkowo ma już grzechy First Standa za sobą. Wtedy pozwolił sobie na wybuch euforii przed finałem i widać było jak uszło z niego powietrze na kluczowy mecz. Teraz nauczony błędami przeszłości może być postrachem Azji, jak niegdyś Jankos.

A reszta ekipy też wygląda dobrze. BrokenBlade jest stabilny. Caps cały czas pokazuje niesamowitą magię na rifcie. Zaś Hans Sama i Labrov zrobili naprawdę spory step-up od początku roku. G2 będzie contestowało LPL i LCK – tego jestem pewny.

Druga siła LEC nie jedzie do Korei na doczepkę

Wcześniej stwierdziłem, że Karmine Corp, mimo wyniku 2:3 odstaje od G2. Myślę, że to nie jest twierdzenie bez pokrycia, bo gdy spojrzymy na gry wygrywane przez Samurajów, to Niebiescy w nich nie istnieli. Nie mniej, drużyna prezentuje naprawdę solidny poziom. Canna to pewniak. Caliste z Busiem powinni sobie na MSI też nieźle dać radę. Potencjalnym problemem jest duet mid-jungle. Yike znowu w pojedynku na Skewmonda dostał lanie, mimo dobrych początków. Kyeahoo, o którego mocno się obawiałem, trzymał się solidnie w pierwszych trzech grach. Wiem jak skończył drugą grę, ale uważam, że jak na jej tragiczny state, był nawet jasnym punktem drużyny. Jednak nie utrzymał niezłej dyspozycji z początku serii do jej końca. Młody, 20-letni, Koreańczyk oraz szwedzki leśnik mogą mieć największe problemy w starciach na LPL i LCK.

Ale śledząc LCP oraz rozgrywki w Ameryce i Brazylii, wydaje mi się, że Karmine Corp mogłoby być szóstą najlepszą drużyną turnieju. Co nie oszukujmy się, jak na drugi seed z Europy byłoby świetnym osiągnięciem. Szkopuł jednak w tym, że nie da się tego pokazać, jeśli nie przejdzie się przez fazę Play-In, z której KC zaczyna turniej. A w owej fazie zagra druga ekipa ligi koreańskiej. Czy Niebiescy będą lepsi od taiwańskiego Deep Cross Gaming? Mimo mojej wielkiej sympatii do DCG (kiedyś napiszę o ich fascynującej historii) – zdecydowanie tak. A co z drugim seedem z LCS? Nie ważne czy będzie to Cloud9, czy Team Liquid, czy może nawet LYON – chociaż oni raczej zdobędą mistrzostwo – KC powinno być lepsze. Gdy jednak docieramy do koreańskich ekip to mam obawy i wątpliwości…

Ale jeśli jakimś cudem by się udało, to wtedy „sky is the limit”, ponieważ KC powinno być lepsze od kilku drużyn, które już zaczynają w głównym turnieju. Tutaj patrzę przede wszystkim na Team Secret Whales oraz brazylijską FURIĘ.

Busio i Caliste
Busio i Caliste – Fot. Wojciech Wandzel/Riot Games.

Trzecia strona monety, czyli tak zwany kant

Europa kończy swoje rozgrywki prawie najszybciej ze wszystkich regionów. Gdy Chiny, Korea i Ameryka ciągle grają, ciągle są w rytmie meczowym, to europejscy reprezentanci już mają wszystkie rozgrywki za sobą. Można powiedzieć, że to daje więcej czasu na regenerację i przygotowywanie się do MSI, które będzie na zupełnie innym patchu. Jednak moim zdaniem rytm meczowy ma olbrzymie znaczenie. A w tym aspekcie to zespoły z LPL i LCK będą miały przewagę.

Niemniej jestem pełen optymizmu przed MSI, którego faza Play-In rozpocznie się 28 czerwca.

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: