Przegrana w finale? To już firmówka Falcons. Przyjrzeliśmy się nieco bliżej ich pięcie achillesowej, która dyskredytuje zespół w zasadzie od roku.
Falcons przegrali już 6 finałów…
Przegrałeś finał, potem przegrałeś finał, następnie przegrałeś finał, po czym przegrałeś finał i przegrałeś kolejny finał, żeby na koniec przegrać jeszcze jeden finał. To nie żaden żart, bo za tą wyliczanką stoi w sumie sześć turniejów, które na przestrzeni jednego roku Falcons przegrali w decydującym meczu. Nie ma drugiej drużyny z tak pechową statystyką w tym okresie. I trudno jest krytykować Sokoły za systematyczne dochodzenie do finałów. Natomiast za ich przegrywanie już tak, bo zespół miał być najlepszy na świecie, a nie jest.
Oto lista przegranych przez Falcons finałów w okresie ostatnich 12 miesięcy:
- Luty 2025: PGL Kluż-Nappoka – 1:3 z MOUZ
- Kwiecień 2025: IEM Melbourne – 2:3 z Vitality
- Maj 2025: BLAST Rivals Spring – 2:3 z Vitality
- Październik 2025: ESL Pro League 22 – 0:3 z Vitality
- Listopad 2025: BLAST Rivals – 1:3 z FURIĄ
- Styczeń 2026: BLAST Bounty – 0:3 z PARIVISION
Bilans Falcons w finałach S-tierowych rozgrywek to 1-6. Saudyjska organizacja zdołała wygrać jedynie PGL Bukareszt w kwietniu 2025 roku, pokonując G2 Esports 3:0. Przypomnijmy przy tym, że był to ostatni turniej z Abdulem „degsterem” Gasanowem w składzie, którego zastąpił Ilja „m0NESY” Osipow. Rosjanin zagrał jeszcze z G2 we wspomnianym, przegranym finale. Po dołączeniu do Falcons w decydujących meczach ma bilans… 0-5.
Co jest słabością Falcons?
Przyczyny wszystkich tych potknięć są rzecz jasna bardziej kompleksowe. Sumując przegrane wybrane przez siebie mapy z tych serii, wychodzi ich aż siedem – to dużo. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Falcons oddali w zasadzie 7 z 11 pickowanych przez siebie plansz w tych spotkaniach. To niemal 64%.
Indywidualnie można przyczepić się do Nikoli „NiKo” Kovaca. Bośniak to lider i zawodnik z największym pokładem doświadczenia w zespole. Tymczasem statystycznie wychodził „na plus” w tylko 2 z 6 finałów. Przez lata za Kovacem ciągnie się łatka gracza, który nie dojeżdża na najważniejsze mecze i w tym wypadku rzeczywiście są ku temu argumenty.
Dodatkowym paradoksem z tego wszystkiego jest fakt, że na 4 z 6 przegranych turniejów finalnie to zawodnik Falcons odbierał medal MVP. Dwa razy było to NiKo i dwukrotnie m0NESY.
Najbardziej boleśnie wspominane są najpewniej dwie bliskie serie z Vitality, gdzie Sokoły oddawały komforotowe prowadzenie na kluczowych mapach. Pszczoły ogólnie stały się ich swego rodzaju nemesis – w 2025 roku drużyny mierzyły się na 23 mapach. Aż 14 z nich Falcons przegrali, z czego 9 w meczach finałowych.
Oczywiście ostatni finał Bounty nie jest jakoś przesadnie miarodajny. Zespół wystąpił w rozgrywkach bez podstawowego trenera, Danny’ego „zonica” Sorensena i istotnego Maksima „kyousuke” Łunina. Samo dojście aż do finałowej pary ze zmiennikami zasługuje na uznanie, chociaż paradoksalnie narzuciło to na Falcons jeszcze większą presję. Mianowicie to oni byli murowanym faworytem finału – tymczasem zostali zmiażdżeni 0:3 przez PARIVISION.
Bez tytułu ani rusz
Falcons potrzebują nowego pucharu w gablocie. Jedynym takowym nadal pozostaje ten z Bukaresztu, a to dość uwłaczające. Zagrali ten turniej po oficjalnej informacji o odsunięciu degstera. Tymczasem on, w swoim ostatnim występie dla organizacji, był jej najmocniejszym ogniwem. Zgarnął medal MVP, błyszczał formą i zapewnił Sokołom jedyny dotychczasowo tytuł. O ironio – facet zrobił sobie najlepszą możliwą reklamę, czyniąc ze swojego pracodawcy pośmiewisko z perspektywy czasu.
Falcons mieli zdominować scenę. Nie można tego zrobić, jeśli nie wygrywasz pucharów, nawet jeśli grasz bardzo powtarzalnie. O ile doliczymy do tego majorowe blamaże, to naprawdę Saudyjczycy mogą spalić się ze wstydu.
Kogo jeszcze trzeba by ściągnąć, żeby przełamać tę niemoc? Ile pieniędzy pójdzie w błoto na kolejne inwestycje? Kto znajdzie receptę na upokarzające finały? Czy Falcons w ogóle dojdą kiedykolwiek na szczyt światowego rankingu? Wiele pytań, na które organizacja musi znaleźć odpowiedzi już w tym roku. Bo prawda jest taka, że na razie Sokoły są po prostu memem. Nie zmienią tego słowa, a czyny. Wypada wziąć się w tym sezonie do rzetelnej roboty i wreszcie pokazać konkrety.


Zostaw komentarz