Ostatnie miesiące są dla kobiecej sceny Counter Strike’a bardzo wyboiste. Zawieszenie Impactu to tylko początek lawiny, która cały czas trwa. Dziś pytamy polskie zawodniczki Counter Strike’a, jak będzie wyglądała kobieca scena w przyszłości.
Kolejny krok donikąd
Rok 2025 jest dla żeńskiej sceny CS2 wyjątkowo trudny. Wszystko zaczęło się początkiem października, kiedy to ESL poinformowało społeczność o swojej decyzji dotyczącej wstrzymania turniejów z serii Impact – jednej z niewielu okazji dla dziewczyn na pokazanie się przed publicznością.
Wśród powodów takiej decyzji organizacja wymieniła przede wszystkim finanse. ESL miało swego rodzaju monopol na tworzenie wysoce wypromowanego środowiska dla zawodniczek, lecz mimo wszystko, zdaniem włodarzy, „obecny model ekonomiczny po prostu nie był zrównoważony”. Tłumacząc na język nieco bardziej przystępny – komuś przestało się to opłacać.
To jednak przesadnie dziwić nie powinno. Zdecydowana większość obecnych na rynku sponsorów woli inwestować w męską scenę, gdyż ta jest zdecydowanie bardziej popularna i gwarantuje wyraźnie wyższą oglądalność.
Co myślą zawodniczki?
O komentarz odnośnie aktualnej sytuacji w kobiecym CS-ie zapytaliśmy obecne w środowisku dziewczyny z Polski. Nadzieje na lepsze jutro dla żeńskiej sceny wyraziła Hania „Hanka” Pudlis – reprezentantka BIG EQUIPA i zwyciężczyni 8. sezonu ESL Impact. Jej zdaniem kolejne miesiące będą decydujące dla roli kobiet w esporcie.
Przyszłość damskiej sceny stoi pod znakiem zapytania. Obecnie widzimy jednego brazylijskiego organizatora, który chce stworzyć ligę oraz finały LAN dla kobiet. Mam nadzieję, że ESL zostawiło przestrzeń, którą ktoś zapełni i będziemy mieć miejsce do grania.

Rzeczywiście – jeśli chodzi o popularyzację Counter Strike’a wśród kobiecej społeczności – w Ameryce Południowej mamy kandydata do zastąpienia dominacji Impactu. W listopadzie w Rio de Janeiro miał miejsce Rainhas do Clutch 2025 wygrany przez MIBR. Gdy zerkniemy jednak na obowiązującą tam pulę nagród, dostrzeżemy kwotę 25000 dolarów, co nawet w porównaniu do ostatnich finałów ESL jest sumą prawie pięciokrotnie niższą! Widać więc, jak ciężko może być zastąpić rolę niemieckiego organizatora w kontekście kobiecych rozgrywek.
Wsparcie od ESL
Jak ESL wspierało organizacje w kontekście posiadania damskich składów? – ESL Impact niejako sponsorowało kobiecą scenę. Podczas początków Impactu włodarze niejako dogadali się z organizacjami w kontekście żeńskich składów i zaoferowali pomoc finansową w wysokości około 200 000 dolarów rocznie. Ta kwota miała chociaż częściowo sfinansować utrzymanie zespołów kobiecych – mówi Angelika „Angelka” Kozłowska.
Kwota, która na pierwszy rzut oka wydawać się może niewielka, była jednak sporą pomocą dla tych drużyn, które zdecydowały się na dołączenie do popularyzacji esportu wśród kobiet. Wśród organizacji posiadających dywizje kobiece były chociażby NAVI, FURIA, NIP czy BIG. Co poszło nie tak?
Kto przejmie pałeczkę?
Angelka pokłada nadzieje w dobrze znanych firmach aktualnie nieobecnych na scenie żeńskiej. Jej zdaniem możliwości finansowe są, natomiast sprawą wątpliwą wydaje się być brak chęci ze strony wielkich w CS-owym świecie.
Patrząc na aktualną sytuację, jedynym, kto może realnie zainwestować w kobiety jest BLAST. Być może swój moment wykorzysta samo Valve, chociaż jeśli do tej pory nie stworzyli jeszcze czegoś w stylu Majora dla dziewczyn to szanse są znikome. Słyszałam także, że ma powstać liga w Brazylii na wzór Impactu, która będzie chciała niejako przejąć jego rolę, jednak tu pojawia się pytanie – czy wystarczy pieniędzy?
Wydaje się więc, że dziewczyny cały czas są chętne do gry, jednak w związku z zawieszeniem ESL Impact na czas nieokreślony coraz więcej organizacji wycofuje się z kobiecego esportu związanego z CS2. Tak postąpiło chociażby Ninjas in Pyjamas, o czym więcej pisaliśmy tutaj.

Angelka, jak to Angelka, jest jednak pozytywnie nastawiona w kontekście przyszłości. Triumfatorka mistrzostw świata w roku ubiegłym wyraża przekonanie, że dziewczyny będą grały nawet bez organizacji. – To będzie się cały czas kręciło. Teraz pojawi się nieco więcej mixów, które będą trenować 2-3 razy w tygodniu, ale ta scena przetrwa. Prawdopodobnie BIG razem z Imperial będą rządzić, ale cały czas ta konkurencja będzie obecna – mówi.
Podobnego zdania jest Martyna „LETi” Owsik – zdobywczyni najbardziej prestiżowego trofeum na świecie w roku 2024, w przeszłości związana między innymi z BIG czy NaVi. Jej zdaniem damska scena nie zostanie odłożona do lamusa w najbliższym czasie.
Wydaję mi się, że to nie umrze tak szybko. Pojawiły się nowe turnieje, także drużyny dalej będą brały w nich udział, nawet grając jako mixy. Nie wiem tylko, na ile to wszystko będzie stabilne bez organizacji, ale myślę, że przez 2 lata jakieś szansę będą.
Reasumując – najbliższe miesiące to kluczowy czas dla kobiecej sceny. Początek roku powinien dać nam odpowiedź na najbardziej nurtujące pytanie – czy żeński CS przetrwa na podobnych zasadach?


Zostaw komentarz