MSI 2026

To było najlepsze MSI od dawna!

Strona główna » To było najlepsze MSI od dawna!

I to chyba nie tylko moje odczucia! Przyglądnijmy się z boku temu, co wydarzyło się podczas Mid-Season Invitational 2026!

Miniony turniej był w mojej ocenie wybitny. Czy były zaskoczenia? Jak najbardziej. Czy nie brakowało fajnych historii i storylinów? Jeszcze jak. A to wszystko pomimo startu turnieju od samych serii 3:0…

Turniej nieprzewidywalny

Tu nawet nie chodzi mi o kwestie związane z zaskoczeniami. Chociaż to również, ale nie przede wszystkim. Bardziej chcę zwrócić uwagę na fluktuacje formy dnia poszczególnych drużyn i kompletną niemożność porównywania drużyn na podstawie różnych serii.

Normalnie gdy drużyna A wygrywa z B, po czym przegrywa z C, to prędko wyciągamy wnioski, że zespół C bez problemu poradziłby sobie z B. Natomiast w przypadku MSI nie można było tak pochopnie rzucać podobnych twierdzeń na wiatr. Jednego dnia Top Esports ledwo przegrywa z G2, by następnego dostać wielkiego łupnia od Team Secret Whales. Ci potem dostali stompa od LYON, które dwa dni wcześniej nie zrobiło zbyt wiele w starciu z Bilibili Gaming. Bilibili Gaming, które ledwo pokonało T1, które potem zostało zdeklasowane przez G2, które przegrało do zera przeciwko LYON. LYON, które postawiło wielki opór Hanwha Life, podczas gdy tego samego nie byli w stanie zrobić przeciwko BLG, które następnie przegrało z HLE, mimo, że chwilę wcześniej byli od nich zauważalnie lepsi. Odległości między drużynami nie da się określić wprost na podstawie meczów. Forma dnia, dynamika serii i konkretne matchupy na pozycjach miały olbrzymie znaczenie

A teraz dołóżmy konkretne wielkie upsety… G2 pokonujące T1 stosunkiem 3:1. TSW wygrywające z TES tym samym wynikiem. LYON stompujące G2, wicemistrzów First Standa do zera!

MSI 2026 Grand Finals
HLE mistrzami MSI! – Fot. Colin Young-Wolff/Riot Games

Krótko o każdej z ekip

Każda z jedenastu drużyn z czymś do nas przyszła i z pewnym bagażem idzie dalej w rok, ku mistrzostwom świata

Upadła Złota Droga BLG!

Bilibili Gaming mierzyło w wielki Golden Road. Po zwycięstwie z HLE w górnej drabince wydawało się, że faktycznie może się to wydarzyć! Mistrzowie First Standa wyglądali na mega mocnych i mimo utraty jednej gry w owej serii, wydawało się, że to oni muszą zwyciężyć! Tak się jednak nie stało, mimo, że już prowadzili 2:1 – cóż, to nie pierwszy raz w historii, gdy BLG prowadząc po trzeciej grze, przegrywa finał turnieju międzynarodowego. Niemniej, Bilibili Gaming z miejsca jest jednym z faworytów Worldsów, bo ta piątka po prostu działa, tym razem brakło postawienia „kropki nad i”.

REKLAMA:
Reklama

Zeka pierwszym, który wygrał wszystkie trzy internationale w pierwszej próbie!

Pierwsze Worldsy w 2022 roku – zwycięstwo. Pierwszy First Stand w 2025 roku – triumf. Pierwsze MSI w 2026 roku – puchar również podniesiony. Zeka rzadko kiedy wymieniany jest jako najlepszy środkowy na świecie. Ale gdy meta mu siedzi, to nie można obok niego przechodzić obojętnie. W ogóle to niebywała historia. HLE zajęło ostatnie miejsce w zimowym LCK Cup. By teraz wygrać MSI. Niech to wybrzmi. Gumayusi, którego T1 wymieniło triumfuje w swoim pierwszym turnieju międzynarodowym w nowych barwach. Dla Hanwha Life doskonale meta się zmieniła od początku roku i widać było, że nagle gra im się o wiele wygodniej. Niemniej, czuję, że to nie jest ekipa super uniwersalna i mogą być bardziej zależni od tego czym się gra, niż pozostałe zespoły w topce.

Inspired niszczy marzenia Europy

Wielu europejskich fanów zacierało rączki przed MSI. Upatrywali w G2 nadziei na pokonanie Azji. Zagrożenie nadeszło jednak z innej strony. To Inspired, który znów ich pokonał. Zrobił to na MSI rok temu. Zrobił to ponownie teraz. Drużyna nie ma znaczenia. Inspired po prostu pokonuje G2 3:0. Jednak można to ugryźć z innej strony. Drużyna nie ma znaczenia. Inspired przegrywa z Koreą 2:3.

Niemniej, ze względu na swoją aktywność w sieci urósł do rangi europejskiego arcy-wroga numer 1. I dobrze. Jest cocky, bo wie, że jest wybitnym graczem. Inspired kreuje sobie w Ameryce drużynę, która może być największą nadzieją Zachodu podczas Worldsów. Być może jedyną nadzieją. Widać w LYON ogromny progres od zimy. Nie mogę się doczekać co będzie dalej.

W G2 lecą głowy mimo pewnego sukcesu

Inspired niszczy Europę. G2 mimo wybitnej serii przeciwko T1, po porażce z LYON 0:3, ogłosili zmianę trenera. Gdzie według mnie Dylan Falco robił super robotę. Teraz stery przejął Perkz i to jest bezpośrednia konsekwencja MSI. Coś czego się totalnie nie spodziewałem.

Dlaczego? Ponieważ mimo porażki przeciwko LYON, według mnie G2 zagrało serio dobry turniej. Rzadko w ostatnich latach się zdarzało, by europejska drużyna wygrywała seryjnie z rywalami z Chin i Korei. Na MSI się to wydarzyło, tak samo zresztą na First Standzie. Jedna porażka tego nie przekreśla. G2 było mocne. G2 dawało nadzieję. Natomiast nie wiem co teraz czeka Samurajów. Zamiast cieszyć się ich nieidealną, ale dobrą postawą, to ja jestem zaniepokojony. A jak pokazało Karmine Corp podczas fazy Play-In MSI – G2 jest póki co jedyną nadzieją Europy na turniejach międzynarodowych.

Wściekli kibice

Dla mistrzów świata, dla wielkiego T1 brak top 4 to porażka. Porażka jakiej nigdy nie doznał Faker. Nigdy się tak nie zdarzyło, żeby grając na turnieju międzynarodowym nie znalazł się chociaż w owym top 4. Do teraz. Widać, że solowe alejki momentami niedomagały. Oner nie zaliczył turnieju boga Ligi Legend, ale z utykającymi solo liniami ciężko się gra w obecnej mecie…

A potem widzimy obrazki, jak skrajne ugrupowanie kibiców T1 – T-ma-gal lub T1 Gallery – znów podstawia ciężarówki pod siedzibę drużyny z mocnymi hasłami – czy to w stronę Dorana, czy Onera.

T1 nie ma za sobą idealnego splitu, ale to nadal mocna drużyna i wierzę, że są się w stanie podnieść, ale nie może być kotwicowych, tak jak podczas MSI.

Wietnamski sen gwałtownie przerwany

Wietnamska drużyna nigdy nie pokonała chińskiej w ramach serii Bo5. Aż do teraz. Team Secret Whales, pod wodzą taiwańskiego szkoleniowca i byłego mistrza świata z FPX – WarHorsa – pokonało Top Esports. Wydarzenie olbrzymie. Szczególnie w perspektywie dwóch faktów. Z jednej strony TSW to projekt młody, z najmłodszym środkowym i leśnikiem na MSI. Z drugiej APAC jako region zmaga się z wieloma problemami, od każdej możliwe strony.

Po takim pięknym sukcesie, dostali łupnia od LYON. Nagle wielu stwierdziło, że fuksem pokonali Top, że się nadają „do tarcia chrzanu”. A przegrali z LYON tak samo jak G2! Ba, założę foliową czapeczkę na głowę i powiem więcej. Gdyby inaczej potoczyła się sytuacja na Nashorze w trakcie pierwszej gry, to w ogóle różnie tamta seria mogłaby się potoczyć… Ale ja jestem biased. Ja jestem znany z bycia fanem niszowej Ligi Legend…

Czy FURIA powinna grać na MSI?

Bo głosów jakoby mistrzowie Brazylii nie zasługiwali na miejsce nie brakowało. Myślę, że dla samych Brazylijczyków przyjemniej by było pograć w fazie Play-In i więcej serii rozegrać podczas MSI. Ale czy mimo bilnasu 0-6 w grach pokazali się fatalnie? Uważam, że nie. Walczyli. Pokazali się z lepszej strony niż Karmine Corp w Play-Inach przeciwko Liquid, czy T1. Szczerze? Fani T1 byli w strachu widząc Nasusa od Tatu w trzeciej grze tamtej serii. A z LYON było to samo w pierwszej grze pojedynku Ameryki Północnej z Południową. Cieszę się, że zagrali. W pełni brazylijski projekt daje więcej kolorytu niż kolejna zachodnia drużyna złożona w połowie z koreańskich odrzutków.

Największy chiński blamaż!

Top Esports przyniosło wstyd całej lidze LPL. Chińczycy przeżyli wiele zawodów. Ale nigdy nie byłoby tak źle! Porażka z Europą dla Chińczyków jest zawsze deprywująca. Ale do tego porażka z Wietnamem i odpadnięcie z MSI bez żadnego zwycięstwa? Tego już zbyt wiele. Debiutanci – ZUIAN i fengyue – nie udźwignęli presji. Top Esports znów się zadławiło na turnieju międzynarodowym. A JackeyLove grający magami to nie jest sposób na sukces dla TES.

Wicemistrzowie Chin to idealny przykład na to, że czasem lepiej wychodzi granie komfortami, które się rozumie, niż metą, której się nie potrafi…

Cudowne to było MSI, nie zapomnę go nigdy

Dawno turniej międzynarodowy nie przyniósł nam tylu zaskoczeń i nie miał tak wielkiego piętna na świat esportowy. Piękne to było MSI i będę je chętnie wspominał. Ale oddechu dla drużyn nie ma, ponieważ lada dzień wystartuje paryskie EWC, w którym wiele drużyn z MSI również bierze udział!

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: