devils.one

Pavelov: Nie jestem już tym śmieszkiem Pawłem PL

Strona główna » Pavelov: Nie jestem już tym śmieszkiem Pawłem PL

Pavelov przychodzi na polską scenę, do devils.one, przynosząc ze sobą w teczce większość składu DMG Esports. Czy dobry występ na EMEA Masters przekują w play-offy Rift Legends?

Celem minimum są play-offy. To jest roster, który zrobił top 20 na EMEA Masters. To jest roster, który gra ze sobą praktycznie cały czas, wiadomo z drobnymi korektami.

Pavelov, wracasz do Polski, dołączyłeś do devils.one. Zanim jednak o obecnym projekcie, chciałbym podpytać się nieco o ubiegły rok. Gdy odszedłeś z akademii Z10 to rozmawialiśmy o twojej sytuacji i mówiłeś wtedy, że trenowanie generalnie jest dla ciebie niezbyt rentowne. A jednak od początku 2026 roku pracowałeś w jako head coach i zastanawiam się czy tak dobrze zapłacili w NLC, czy może niekoniecznie pieniądze były tym głównym motywatorem i po prostu brakowało ci tej pracy?

REKLAMA:
Reklama

Zacząłbym od tego, że 2025 rok był chyba najgorszym moim rokiem pod względem prywatnym. Było mi ciężko – nie dość, że miałem nową przeprowadzkę, to jeszcze wydarzyło się kilka rzeczy… To jest też prawda, co ci wtedy powiedziałem – LoL jest mało rentowny, a za coachowanie nie ma dużo pieniędzy. Ale jest to rola jedyna w swoim rodzaju.

W każdym razie, w 2025 roku poszedłem na etat i chyba wytrzymałem pół roku. Było naprawdę bardzo ciężko – to po prostu nie jest to samo, to totalnie inny tryb pracy i życia. Uważam, że miałem dużo łatwiejsze rzeczy do roboty, bo będąc trenerem, jeszcze w Vitality, musiałem wkładać w to dużo więcej godzin i wysiłku niż pracując od 9:00 do 17:00 w takiej „normalnej” pracy. I jakoś było mi za łatwo – nie miałem żadnych wyzwań, nie działo się nic nowego ani ciekawego, zawsze to samo. Łapała mnie rutyna, nudziłem się. No i na pewno brakowało mi coachingu, ale to ogarnąłem bardzo późno, właściwie pod koniec 2025 roku. Już wtedy sądziłem, że w ogóle rzucam esport, że to nie ma sensu i mi się nie chce…

Ale przyszedł do mnie Faetski, prywatnie mój kolega, a zawodowo ówczesny strzelec DMG Esports i powiedział, że szuka head coacha. Totalnie losowa sytuacja. Ogólnie roster był już de facto złożony – było już czterech zawodników, a supporta ostatecznie wzięliśmy tego samego, który grał tam wcześniej, także ja tego składu nie kompletowałem. I uwaga, Faetski oddał mi całą swoją wypłatę, żebym mógł tam coachować. To było bardzo miłe z jego strony i dało mi też niesamowitą motywację, uznałem: “spróbuję i zobaczymy jak wyjdzie”.

Wyszło, że bardzo mi tego brakowało. Było super. Pierwszy raz, naprawdę, pierwszy raz w moim życiu miałem taki sezon, po którym niczego nie żałowałem. Moja praca była bardzo dobra i sumienna. I mimo że pieniądze nie były super, bo jednak pracowało się trochę od pierwszego do pierwszego, to naprawdę jestem zadowolony z siebie i z drużyny. Mimo że na początku nie było łatwo, drużyna była niezbyt dobra…

Mówisz, że drużyna na początku nie była najlepsza, a jednak zająłeś z nią trzecie miejsce w lidze i na EMEA Masters udało Wam się wyrzucić z turnieju Barcę, z buńczucznym Legolasem, który przed meczem z Wami już sobie wpisał finał grupy w kalendarz. Jak się czułeś po EMEA Masters, w którym wypadliście lepiej niż wielu myślało?

Na początku, jak przyszedłem na scrimy to złapałem się za głowę, że ci gracze są kolejny split razem – poza toplanerem – i grają tak słabo jako drużyna. Wydaje mi się generalnie… nawet się nie wydaje, taka jest prawda i każdy z nich mi to napisał, że byłem czynnikiem, dzięki któremu oni zaczęli coś grać, że nauczyłem ich jak grać w komputer, jak się dogadać ingame i jak działać jako zespół. To niesamowite uczucie usłyszeć coś takiego od swoich podopiecznych, naprawdę super.

Swoją drogą myślę, że nasze trzecie miejsce w lidze, jest nieporozumieniem, tak szczerze. Nie powinno tak być. Prawda jest taka, że my w regularze dwa mecze, które przegraliśmy, to po prostu thrownęliśmy. To były gry z soulem, nashorem, gry, które były wygrane, ale nie dowieźliśmy tego do mety. Naprawdę uważam, że powinniśmy zająć pierwsze miejsce, no ale zdarza się… Play-offy? Zaspaliśmy totalnie. Zagraliśmy 6 map w play-offach, przegraliśmy 0:3 i 0:3. Dostaliśmy 6 inwazji do lasu i nie umieliśmy na to zareagować. Jak nawet zrobiliśmy dobre zagrania na mapie, to nie dowieźliśmy mechanicznie. Pamiętam, po play-offach mieliśmy półgodzinne review, na którym po prostu siedzieliśmy i oglądaliśmy, jak gramy mechanicznie. Powiedziałem graczom, że to będzie trudne review, że to będzie review, w którym zobaczymy oczywiste błędy, ale to było potrzebne, żeby się ogarnąć przed EMEA Masters. Nieważne jaki play zrobiliśmy na mapie, to i tak zawsze mechanicznie było coś nie tak, bo tutaj ktoś źle użył spella, tu ktoś źle użył flasha, tu ktoś zrobił to, tu ktoś zrobił tamto.

I obudziliśmy się na EMEA. Zrobiliśmy świetny wynik. Nie spodziewałem się tak szczerze, że wygramy z Barceloną, ale odnoszę wrażenie, że ich przeczytaliśmy jak otwartą książkę. Barca miała według mnie strasznie słaby read na metę i niesamowicie łatwo się na nich draftowało. Na przykład grali blind Xayah-Rakan to dostawali od nas MF-Seraphine i strasznie ciężko im było na bocie. I potem proaktywne granie wokół bota. Każdy u nas zrobił dobrą robotę i Faetski w końcu pokazał na co go stać. Wiesz, Faetski to najlepszy gracz tego zespołu i mam nadzieję, że w tym sezonie to pokaże. No i oczywiście Goldmen na Olafie [śmiech].

Teraz z Grzybarezem wracasz do Polski i przynosisz do devils.one w teczce ze sobą 4/5 składu DMG Esports. Musisz być zadowolony z tej współpracy i naprawdę wierzyć w tych zawodników…

Bardzo się cieszę, mimo że planowaliśmy jeszcze jedną zmianę, której ostatecznie nie udało się zrobić. Ci gracze nie tylko mają potencjał, to całościowo ma go również drużyna, ponieważ gracze są spójni w tym jak widzą grę. Każdy gracz widzi ją tak jak ja chcę, żeby ona była grana. I to jest super. Swoją drogą nigdy nie miałem ekipy z tak dobrą atmosferą. Chłopaki tak się lubią, że oni normalnie po grach potrafią spędzać razem ze sobą czas. Cieszę się, że mam takich graczy.

Chciałbym też powiedzieć o Grzybarezie i mojej współpracy z nim. Jest performance coachem, ale przede wszystkim studentem psychologii. Pomaga graczom pod względem mentalnym. Szczególnie, że część naszych zawodników ma mało doświadczenia i oni bardzo często korzystają z jego pomocy, by się uporać z problemami w sferze mentalnej. Robi genialną robotę. Ja potrzebuję osoby, która będzie starała się sprawić żebym po prostu robił to co mam robić i Grzybarez jest bardzo dobrym słuchaczem i zadaje celne pytania. Nie musi wiedzieć na temat gry tyle co ja, ale pomaga mi w niesamowity sposób, czy to słuchając mnie, czy pracując z graczami nad ich mentalem. Śmieję się, że jesteśmy budżetową wersją duetu Nahovsky-Devilpiotr.

Powiedziałeś o swoich mało doświadczonych zawodnikach. Goldmen jest jednym z nich, ale mimo to, jego popisami na Olafie w trakcie EMEA Masters zachwycali się zachodni eksperci. Myślisz, że jest w stanie rzucić wyzwanie najlepszym w Rift Legends? W naszych rodzimych rozgrywkach toplane jest mocno obsadzony – Frajgo, iBo, Agresivoo, HeSSZero…

Tak szczerze, Goldmen to jest dla mnie fenomen. Po przyjściu do DMG sprawdziłem go, patrzę, no typ ma z 300 gier Olafem i się zastanawiam o co chodzi… Na początku był z nim duży problem. Goldmen właściwie nie miał pojęcia co się dzieje i na mapie, i na linii. Nie był na poziomie tier 1 ERL. Miałem z nim mnóstwo sesji we wczesnej fazie sezonu. Był nawet taki moment, że myślałem o zmianie toplanera, bo Goldmen performował tak słabo.

I kiedy tak się nad tym zastanawiałem, to przychodzi kolejny tydzień i Goldmen zaczął grać jak natchniony. Nie wiem, czy może coś odblokowało się w nim mentalnie, czy nagle zaczął ogarniać bardziej gierkę. Ale jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienił się z gościa, który nic nie robi na mapie i w najlepszym wypadku nie przegra liniówki, do gościa, który niesamowicie pomaga drużynie, dużo daje od siebie w komunikacji drużynowej i jest stabilny na linii. Naprawdę gigantyczny improve od niego. Chciałem go wymienić, a teraz biorę go do następnej drużyny. Nadal jego słabszym punktem będzie linia. Nie na każdej postaci będzie dokładnie wiedział jak zagrać dany matchup. Za to jest bardzo wokalny, dobrze gra na bocznej alei, dużo daje drużynie w środkowym i późnym etapie gry. Mam nadzieję, że jak popracujemy troszeczkę nad tymi słabszymi elementami to nie będzie wtedy mówione “Frajgo, iBo, Agresivoo, HeSSZero”, tylko “Frajgo, iBo, Agresivoo, HeSSZero, Goldmen”.

Przenieśmy się teraz na drugą stronę mapy. Faetski i Calmsky znają się już z polską sceną. Drugi z nich grał w Gentelmen’s Gaming w 2021 roku, pierwszy w GRP w 2024 roku, gdzie byłeś trenerem. Kolektywnie najczęściej zajętym przez nich miejscem jest siódma lokata. Mówiłeś, że Faetski to Wasz najmocniejszy gracz, ale czy botlane jako całość jest wystarczająco dobry?

W ogóle chyba zacznę od tego, że w 2024 roku w GRP byłem słupem, a nie trenerem. Taka jest prawda. Dopiero w Vitality uświadomiłem sobie, co takiego powinien robić trener i jak powinienem pracować. Zawsze dziękuję za to trenerowi Nahovskiemu. A co do naszych graczy z bota, to na pewno mocno się poprawili. Dla mnie Faetski to jest fenomen. Jest pomijany strasznie przez scouting z lepszych lig, a to niesamowicie dobry gracz. Mógłby na spokojnie grać w LFL-u. A mam na to sensowną perspektywę. Przecież w Vitality coachowałem Jopę i pracowałem z Hazelem w 2025 roku. Faetski jest naprawdę dobry. Nie tylko w grze, on jest totalnym grinderem jako osoba. Ćwiczy fizycznie, sumiennie wykonuje mentalne ćwiczenia od Grzybareza, ogląda mnóstwo VOD-ów, gra soloq… Jak coś on ma hidden konto teraz, niech go nikt nie ocenia za D1 na lolprosie. Jestem strasznie z niego zadowolony. My się nawet nie lubimy przesadnie, ale zawsze ma respekt do trenera. Niesamowity człowiek.

Co do Calmskyego, to mimo że gra tyle lat, to potrafi schować ego do kieszeni. Kiedy inni zawodnicy grający długo jak Calmsky, nieważne czy coś osiągnęli czy nie, mają z tym problem. Na początku był słaby. Nikt chyba nie powiedział mu, jak się poruszać na mapie, co takiego ma robić jako support. Ale totalnie dropuje ego i słucha tego, co mam do powiedzenia. Bardzo przyjemne są z nim sesje. Ja coś mu przekazuję, a on od razu stara się to implementować. Sam Calmsky w LFT napisał, że w tym splicie rozwinął się 10 razy bardziej niż wcześniej. Niesamowite, że po tylu latach gry, może tak dużo i tak szybko zimprovować. Jestem z niego super zadowolony i myślę, że nasz botlane sporo pokaże na wiosnę.

Czy to samo można powiedzieć o midzie? Fantomisto jeszcze w Polsce nie grał… Gdzie byś go mniej więcej umieścił w tierliście środkowych, porównując z konkurencją?

Nieważne gdzie bym go umieścił, byłoby to po prostu złe umiejscowienie. Ciężko bardzo porównać Fanto do innych środkowych, bo przede wszystkim Fanto ma troszeczkę inne zadanie w drużynie. Nie chcę zdradzać bardzo dużo, co powinien robić, ale od razu zaznaczę, że nie jest to taki flashy player jak Mrozku, czy enjoyer dziwnych picków jak Sobek. Ale coś co mogę o nim powiedzieć, to przede wszystkim jest najpozytywniejszą osobą jaką w życiu miałem w drużynie. Dużo ludzi skupia się tylko na umiejętnościach mierzalnych gameplayem. Value gracza poza grą jest mega underrated. A to zmienia naprawdę dużo. Robi niesamowitą atmosferę i każdy uwielbia Fanto i pracę z nim. Wiadomo, że gameplay jest bardzo ważny, ale to co robi Fanto poza grą, jak pozytywny jest… Jest w stanie sprawić, by reszta drużyny grała lepiej. Każdy ma dzięki niemu lepsze samopoczucie i bardzo go cenię. Nigdy w życiu takiego gracza nie miałem. Czasami zawodnik może być wybitny, ale nie da się z nim pracować. Team nie może wtedy działać. A tutaj, w życiu nie widziałem gościa, który jest tak pozytywny. Każdego motywuje i w każdego szczerze wierzy. Sam ma mnóstwo motywacji, cały czas do mnie pisze, please Paweł, let’s do individual session, I wanna get better.

Został nam jeszcze jeden gagatek w waszym składzie. Jedyna zmiana od tego co było w DMG. W lesie belit wchodzi za Lulasa, by zgadzała się liczba Polaków. Czy jest to tylko zmiana z konieczności, czy belit może wnieść wasz roster na jeszcze wyższy poziom?

To nie była zmiana z konieczności. To była zmiana, która była potrzebna. Nie zawsze dogadywaliśmy się z Lulasem, inaczej patrzyliśmy na grę, mieliśmy inną wizję. Dlatego uznałem, że nie chcę z nim pracować, mimo że nie jest słabym graczem. Belita miałem na oku od dawna. Też w ogóle ciekawostka, zaczynałem swoją karierę trenerską w Huragan Powiercie Gaming właśnie z belitem. Przede wszystkim wnosi dużo większą proaktywność na mapie niż Lulas, coś czego bardzo potrzebuję od leśnika. Po pierwszych scrimach czuję, że jesteśmy w nowej odsłonie dużo mocniejsi. Belit dużo lepiej pasuje do sposobu w jaki drużyna chce grać, w jaki ja chcę żeby drużyna grała.

Jak słucham twoich wypowiedzi, to odnoszę wrażenie, że nawet jeśli któryś z zawodników nie jest na topowym poziomie, to wszyscy bardzo dobrze rezonują z twoją filozofią jak powinno się grać w League of Legends. Jak w obliczu tego oceniasz wasz roster i wasze szanse w Rift Legends?

Celem minimum są play-offy. To jest roster, który zrobił top 20 na EMEA Masters. To jest roster, który gra ze sobą praktycznie cały czas, wiadomo z drobnymi korektami. Tak jak wspomniałeś w pytaniu, nie uważam, że ci gracze są niesamowitą topką indywidualną. Może Faetski tylko. Ale przede wszystkim ten roster fantastycznie działa jako drużyna. Wszyscy jesteśmy po prostu on the same page. To jest nasza siła i dlatego nie będziemy mieć problemu, by wygrywać w Rift Legends.

Im więcej mocnych drużyny w lidze, tym lepiej dla nas wszystkich. Zmierzając już do mety tego wywiadu, chciałbym jeszcze podpytać, jak to właściwie się stało, że w 6 osób, licząc ciebie i Grzybareza, wylądowaliście razem w devils.one? Czy to ty się zgłosiłeś do organizacji?

Chciałem wziąć core z DMG do jakiejkolwiek organizacji w jakiej bym się znalazł. Mieliśmy kilka rozmów. Na koniec dnia wszystko rozbijało się o pieniądze. W pewnym momencie Goldmen napisał do devils.one. I się udało. Jestem bardzo zadowolony, to świetna organizacja, która jest na tej scenie od wielu lat i ma konkretne legacy.

W końcu wracam do Polski, by pokazać, że to nie jest znowu ten śmieszek Paweł PL, tylko faktycznie trener Pavelov.

Bardzo ci dziękuję i oczywiście życzę powodzenia!

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: