BLAST Bounty

BLAST Bounty – nowość, której CS potrzebował

Strona główna » BLAST Bounty – nowość, której CS potrzebował

Niebawem minie rok od wprowadzenia na scenę formatu Bounty. Gratka dla koneserów strategii świętować będzie swoje drugie urodziny.

Wejście smoka

To dość mocne, lecz jednocześnie idealnie podkreślające rewolucyjność formatu Bounty określenie dobitnie podsumowuje wprowadzoną w roku ubiegłym formułę rywalizacji w Counter-Strike’u 2. Sam turniej skupia się w zdecydowanej większości na rozgrywkach online, które mają na celu wyłonienie uczestników fazy play-off. Drugi segment zawodów to już turniej LAN, gdzie osiem najlepszych zespołów walczy o końcowe zwycięstwo.

Jak trafnie podsumował gwiazdor Team Spirit – donk – jest to nie do końca sprawiedliwe. – „Lubię ten format, jest interesujący, ale nie wiem dlaczego gramy online, gdyż w CS2 różnica w pingach potrafi dawać sporą przewagę i to nie do końca mi się podoba” – mówił.

REKLAMA:
Reklama

Na czym polega formuła Bounty?

Jest to niewątpliwie spore urozmaicenie na scenie Counter-Strike’a. Bounty swoim formatem nikogo nie faworyzuje – schemat zmagań przypomina trochę grę w pokera. Każda drużyna biorąca udział w zawodach przystępuje do gry z predefiniowaną pulą nagród zależną od zajmowanego miejsca w rankingu. W każdym kolejnym spotkaniu ekipa rozstawiona niżej ma prawo wyboru swojego rywala. System Bounty daje więc coś ekstra – niespotykaną wcześniej nutkę ryzyka i strategicznych szachów jeszcze przed rozpoczęciem zmagań na serwerze.

Trzeba więc podejmować przemyślane decyzje, gdyż wybierając teoretycznie trudniejszego rywala, możesz dać sobie szansę na zgarnięcie pokaźnej puli nagród. Jeżeli drużyna sklasyfikowana niżej wygra swoje spotkanie z wyżej rozstawionym rywalem, wówczas otrzyma 50% nagrody przegranych jako natychmiastową wypłatę, a pozostała połowa zostanie dodana do puli, z którą zwycięzca przystąpi do kolejnego spotkania.

Fot. egamersworld.com

To oznacza jedno – pokonanie ekipy rozstawionej wysoko oznacza nie tylko duży i szybki zysk, lecz także zwiększa potencjalne zarobki drużyny w kolejnych meczach. W miarę jedzenia rośnie więc zarówno apetyt, jak i ryzyko. Możemy być więc pewni, że od początku do końca emocje będą ogromne.

Mieszane odczucia

Debiutująca niespełna rok temu idea – jak zresztą w przypadku większości nowatorskich pomysłów bywa – spotkała się zarówno z komentarzami pozytywnymi, jak i sporą krytyką wśród społeczności. W zdecydowanej przewadze były jednak głosy na „tak”. Fani chwalili organizatora za innowacyjność – Właśnie dlatego lubię BLAST-a – wprowadzają na scenę coś, na co nikt wcześniej nie wpadł, dając mniejszym organizacjom szansę na podreperowanie swoich budżetów – czytamy w komentarzach na portalu X.

Czy ktoś to ogląda?

Wbrew pozorom tak. Z uwagi na nowatorskość formatu, nie cieszy się on jeszcze aż pokaźną oglądalnością, jak większość turniejów na profesjonalnej scenie, lecz z sezonu na sezon statystyki wyglądają coraz lepiej. W przypadku pierwszego sezonu rozgrywanego w styczniu peak widzów wyniósł niespełna 700 000 (finał Spirit vs Eternal Fire), natomiast podczas starcia finałowego w kolejnej odsłonie liczba oglądających w szczytowym momencie przekroczyła 800 000. Obserwujemy więc całkiem pokaźną tendencję wzrostową, a biorąc pod uwagę dosyć długą przerwę świąteczną, która niebawem się zakończy, w przypadku trzeciego sezonu być może zaobserwujemy wynik siedmiocyfrowy.

Ćwierćfinaliści trzeciej już edycji BLAST Bounty tym razem spotkają się na Malcie w walce o prestiżowe trofeum. Faza online rozpocznie się już 12 stycznia, natomiast triumfatora zmagań poznamy niespełna dwa tygodnie później.

REKLAMA:
Reklama

Mateusz Kulka

Kiedyś dużo pisałem, teraz więcej gadam. Lubię Real Madryt, CS'a i samoloty (kolejność nieprzypadkowa). Mama zawsze powtarzała, że mam radiową urodę.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: