Sprawdził się najczarniejszy scenariusz. Betclic Apogee żegna się z CCT Global Finals już w drugim dniu rozgrywek.
Dwa mecze i do domu
Przygoda Polaków z Betclic Apogee podczas CCT Global Finals 2026 dobiegła końca. Rezultat, który czysto zdroworozsądkowo nie jest żadnym zaskoczeniem, może jednak delikatnie rozczarowywać. Podopieczni Jędrzeja „bogdana” Rokity nie byli w stanie pokonać amerykańskiego Sharks i pożegnali się z portugalskim turniejem po zaledwie dwóch spotkaniach.
Anubis i fatalna strona CT
Problemy polskiego kolektywu zaczęły się już na samym początku spotkania. Pierwszą mapą w serii był Anubis, czyli lokacja, na której wybór zdecydowali się reprezentanci Polski. Niekorzystny dla naszych rodaków był jednak fakt, iż przywrócona ostatnio do puli map turniejowych arena zdecydowanie faworyzuje stronę atakującą, co skrzętnie w pierwszej jej części wykorzystało Sharks. Prism i spółka w defensywie byli po prostu bezradni, a zaledwie jeden zdobyty punkt w obronie nie pozwolił na skuteczny powrót po stronie terro. Betclic Apogee było na dobrej drodze, aby zatrzeć złe wrażenie z pierwszej części mapy, lecz dwie potyczki przegrane po indywidualnych błędach szybko ukróciły zapędy biało-czerwonych.
Więcej walki na Nuke’u
Wybór swoich rywali Apogee również rozpoczęło w defensywie. Problemów było sporo, jednak część nieudanych schematów z Anubisa poszła w niepamięć, co jednak nie pozwoliło nawet na remis do przerwy. Druga połowa to istne męczarnie – ekipa Prisma nie mogła znaleźć sobie okazji na przełamanie rywala i seryjne zapunktowanie, co przełożyło się na, po raz kolejny, jednostronny rezultat. Betclic Apogee żegna się więc ze światowymi finałami CCT po zaledwie dwóch meczach, a podopieczni portugalskiej organizacji będą musieli dogłębnie przeanalizować oba spotkania pod kątem popełnianych błędów, które na tle mocniejszych rywali nie pozwoliły nawet na urwanie jednej mapy.
Betclic Apogee 0:2 Sharks
- 5:13 – Anubis,
- 5:13 – Nuke.


Zostaw komentarz