Rift Legends Winter 2026_Odi11 Minemaciek

Poszły konie po betonie, czyli start Rift Legends za nami

Strona główna » Poszły konie po betonie, czyli start Rift Legends za nami

Pierwszy tydzień rozgrywkowy Rift Legends za nami. Jakie można wyciągnąć wnioski? Kto zawiódł, kto zaskoczył?

Tydzień zasadniczo upłynął nam pod znakiem wygrywających drużyn ze – zdaje się – zabetonowanego top 3. Ale to nie znaczy, że wniosków brakuje, czy coś w tym stylu. Dalej utrzymuję, że w top 4 może być ciasno pod koniec sezonu, więc każda urwana, lub nie, mapa może mieć znaczenie. No to jak było?

Zwycięża koń, na którego nikt nie stawiał

Uznałem, że zasadnym będzie przejść po spotkaniach w nieco innej kolejności, zatem łamiemy chronologię i idziemy prosto do spotkania Docisku z Lodis. Co się działo przed sezonem? Każdy, w tym ja, był jak: „Docisk jest najgorszą drużyną w Rift Legends i głównym kandydatem do spadku”. Każdy też zdawał sobie sprawę, że mecz Docisku z Lodis jest jednym z dwóch najważniejszych dla nich, jeśli mają się utrzymać – kolejny będzie z Glore, 14 kwietnia. I w tym meczu za 6 punktów, jak byśmy powiedzieli w żargonie piłkarskim, większość stawiała właśnie na rywali Docisku.

A jak na drużyny spoglądaliśmy w bezpośrednim zestawieniu? Docisk wygrał ostatnio z Lodis, jednak miało to związek z incydentem internetowym. Na Lodis patrzyliśmy jako na formację kadrowo odrobinę mocniejszą niż na zimę, ale która może mieć skłonności do przegotowywania draftów z racji na Blessa. Z drugiej strony, Docisk po utracie Hurona i zatrudnieniu kubygoata z konieczności, miał się rozsypać. Jakież wielkie zaskoczenie sprawili wygrywając to spotkanie, tym bardziej gdy stawiało na nich niewielu.

A co to zmienia?

Ja wiem, to było tylko 2:1, ale to może być 2:1 na wagę utrzymania. To jest 2:1, które uskrzydla. Z drugiej strony to jest 1:2 z perspektywy Lodis, które mocno oddala ich od play-offów, a przybliża do strefy spadkowej. Właśnie tak wiele zmieniają porażki z bezpośrednim rywalem, z podobnej półki. Niesamowite jest ile może zmienić jedna seria w perspektywie całego sezonu.

Chciałbym pochwalić oczywiście cały Docisk, ale w szczególności trio tegorocznych debiutantów. O co martwiłem się przed sezonem? Anyone grał słabo przed przyjściem do Docisku, ale z Huronem wyglądał naprawdę bardzo przekonująco. Bałem się, że teraz jak zabraknie Hurona i Anyone będzie wybity ze strefy komfortu, to będzie prezentował się gorzej cały botlane, a duo mid-jgl nie udźwignie presji. Tymczasem chłopaki pokazali mi jak bardzo się myliłem, a Birkyy, który w serii zrobił łącznie 26/4/11, otrzymał zasłużoną nagrodę MVP. Kubagoat, nowy nabytek Docisku zaliczył sensowną serię, chociaż w drugiej mapie chyba przegotował z Rakanem pod Electro i Rocketbelta.

REKLAMA:
Reklama

Podpytałem też jednego z trenerów Docisku – Lanterna – jak spogląda ich obóz na tę serię i co ma do powiedzenia tym, którzy skazywali ich na pożarcie w tym sezonie:

Każde zwycięstwo smakuje lepiej, gdy osiągasz je mimo tego, że inni spisywali cię na straty, czy pierwsze czy ostatnie każde smakuje równie dobrze. Ale pamiętajmy, że dalej przed nami dużo pracy, bo to ci którzy są consistent w swoim dobrym graniu wygrywają trofea. Jestem mega dumny z chłopaków, do tego jak podeszli do tej serii i całego okresu przygotowawczego. Trzymając takie tempo pracy czuje ze możemy namieszać w lidze. A co mam do powiedzenia hejterom? Zapraszam hejtować dalej, tylko nie odpowiadam za wasze rozczarowanie

Lodis za to przegotowało ostatni draft z Gravesem na topie. Ten ekstrawagancki wybór totalnie nie wyszedł. Blesia daje mega możliwości draftowe, ale bywa to również przekleństwem ekip w jakich się znajduje i tak stało się 2 dni temu. Wygrali jedną mapkę, dali swoim kibicom kilka chwil radości, ale w tym wszystkim brakło stabilności i ciągłości. Nowy trener Misiów – Crystaller – ma na pewno sporo pracy do wykonania. Tym bardziej, że teraz 2 ciężkie tygodnie – mecze z Bombą i Barczącą.

devils.one nie dało rady skruszyć betonu

Bomba Team wygrywa zgodnie z planem. Devils.one, które w mojej opinii jest najmocniejszą ekipą grupy pościgowej, czyli ekip spoza betonowego top 3. Tam widzę Bombę, Barczącą i Forsaken, swoją drogą każda z tych ekip przekonująca wygrała swoje starcie. Jednak pogromcy Barcy z EMEA Masters, byli dalecy od pogromienia Bomby. Każdy z zawodników mistrza Polski zaprezentował się bardzo dobrze, odi11 zaliczył nawet perfect K/D/A – 15/0/17. Strzelec Bomby ze swoim wspierającym – minemaćkiem – całkowicie zdominował dolną alejkę. Tak support obrońców mistrzowskiego tytułu spogląda na minioną serię:

Myślałem osobiście, że będzie dużo cięższe spotkanie, właśnie zważywszy na ich poprzednie wyniki na EMEA. Lecz potem, po meczu i po analizie, uświadomiłem sobie, że robiłem z igły widły. Wszystkie scrimy, które graliśmy na NLC (również te topowe drużyny) były dość jednostronne. Dodatkowo mieliśmy okazję zagrać również na Barcelonę, więc w zasadzie można było skonkludować jak przebiegnie spotkanie.

Z drugiej strony, mimo porażki, podobało mi się devils.one. Wiecie co, przegrali z podniesioną głową. Tak, było widać gołym okiem spore różnice indywidualne. Tak botlane Faetski-Calmsky dostał turbo stompa. Calmsky w pierwszej grze dał takiego flasha, który mógłby się znaleźć w kompilacji największych wpadek sezonu. Ale walczyli, kreowali zagrania, belit mimo K/D 2/12, starał się jakoś odwrócić losy meczu. Swoją drogą, trener Pavelov w ostatnim wywiadzie poruszał kwestię mechanicznych wylewów, takich jak ten wspomniany od Calmskiego. Co jeszcze możemy wynieść z tej serii? Chyba trzeba banować Goldmenowi Olafa. W pierwszej grze, momentami mocno napsuł krwi Bombie, widać, że to jego bardzo komfortowy wybór. Myślę, że ekipy Rift Legends powinny wyciągnąć z tego wnioski co robił na Bombę, czy co robił z Barcą na szalonym wikingu. Ale póki co, mimo pozytywnych akcentów, devils.one nie skruszyło betonu kopytami. W następnym tygodniu Rift Legends będzie kolejna okazja – mecz na Forsaken.

Sceptycy Forsaken, zerknijcie im w zęby

Wokół Zakapturzonych urosło wiele mitów, które moglibyśmy określić mianem teorii spiskowych. Na papierze skład przed sezonem wyglądał na bardzo mocny. Ale każdy miał jakieś „ale”. Przecież iBo to już emeryt. Lucker wymytek. Decay? Zawodnik z dobrym CV w Rift Legends? Coś tu śmierdzi, Kofte też miał dobre CV, a okazał się fraudem w Z10. XnS i Scorth? Wobec nich też wysnuwano różne insynuacje. Po czym wyszli na rift i zmaltretowali Anonymo. Ja wiem, mówię zmaltretowali, a przecież Anonymo miało swoje momenty. Dwa solokille w pierwszej mapie na górnej alejce. Dwukrotnie solidna dolna alejka od duetu Ejsner-Raxxo. Ale każda gra po pierwszym kwadransie była przejęta przez Forsaken. Tak o serii na gorąco wypowiedział się trener Anonymo – Valuta:

Mam wrażenie, że za dużo i za bardzo chcieliśmy, gdy wystarczyło grać spokojnie wokół tego co sami mamy. W pierwszej grze, w momentach gdy mówiliśmy sobie, że nie chcemy szukać teraz walki, nagle w nią wchodziliśmy. Podobnie było w drugiej, gdzie głównym założeniem było wykorzystywanie prio na mid/bot i granie wokół spawna smoków, to potrafiliśmy to zmienić kilka sekund po takim callu, na całkowicie zoverforce’owane zagranie, przez które traciliśmy tempo i nie mogliśmy brać objectivów, czy wież.

Z drugiej strony Forsaken może być z siebie zadowolone. Debiut w nowej odsłonie był bardzo udany. Każdy ich zawodnik pokazał się bardzo dobrze. Widać, że są mocni. Scorth z Luckerem zaprezentowali się solidnie overall. Na górnej alejce iBo, mimo tego, że zaczął od dwóch solowych wywrotek, to później odpłacił HeSSZero pięknym za nadobne, a w drugiej grze to już w ogóle zdominował. XnS był aktywny i skuteczny, całkowicie zniszczył Jokiego37 w lesie. Na środkowej alejce Decay najpierw zaliczył bardzo udaną liniówkę na Akali, by później na Ahri również zagrać niezwykle solidnie od pierwszej minuty i dobrze ją wykorzystać na mapie.

Decay to zawodnik mający w CV takie ekipy jak Misfits Premier, UOL, Schalke 04, Giants, czy Solary. By nieco rozwiać różne „ale” o których pisałem wyżej, podpytałem go, jak spogląda na swój debiut oraz swoją ekipę i jak to się stało, że znalazł się w Rift Legends:

Ogólnie czuję się całkiem dobrze, drużyna jest dosyć chillowa. Zaczęliśmy trenować razem kilka dni temu i staramy się znaleźć dla nas rozwiązania, które będą do nas najbardziej pasowały. Gry przeciwko Anonymo poszły nam dobrze, czułem się naprawdę komfortowo w obu draftach i wchodząc do gry, wiedziałem co powinienem zrobić. W żadnym momencie nie czułem, by rywale mogli mi zagrozić.

Nie dostałem zbyt wielu dobrych ofert zimą, czy wiosną, więc kiedy zobaczyłem ten roster, pomyślałem, że jest dobry, a dołączenie do niego może być ciekawym i satysfakcjonującym doświadczeniem. Myślę, że mamy duże szanse na wygranie Rift Legends i możemy sobie całkiem nieźle poradzić w EMEA Masters.

Jaka przyszłość się rysuje przed Forsaken?

Teraz powinno być tylko lepiej, bo drużyna de facto dopiero zaczęła grać scrimy. Dodatkowo dochodzi aspekt trenera – na transmisji jako trener widniał Kiuske, ale na wywiadzie pomeczowym Lucker powiedział, że ostateczna decyzja jeszcze nie jest podjęta… Uznałem, że sprawdzę u źródła. Oto co na ten temat powiedział mi Matyzchaty – manager Zakapturzonych:

No cóż, na razie głównym trenerem jest Kiuske, a systentem – Astr0less. Nie jestem pewien, kiedy nastąpi ogłoszenie. Ale tak się sprawy mają od dwóch dni i wygląda to bardzo obiecująco.

W momencie, w którym Forsaken zaczyna scrimować na dobre i to pod okiem sensownego szkoleniowca, myślę, że finaliści z zimy muszą mieć się na baczności. Kiuske w swoim CV ma między innymi 4 mistrzostwa Czech i Słowacji, top 3 w Niemczech i top 8 EMEA Masters. Myślę, że dla niego na pewno porażką będzie brak chociażby finału na wiosnę.

Jak z tą bacznością?

Ja tutaj mówię, że Bomba i Barcząca muszą się mieć na baczności, co zatem na to finaliści? Mistrz Polski – minemaciek – tak zerka na Forsaken po pierwszym tygodniu:

Na pewno obecnego Forsaken nie należy lekceważyć – mają dość dobrych graczy indywidualnie, czysto patrząc na soloq. Mysle, że na razie po ich pierwszym meczu ciężko stwierdzić jak silni są, ale myślę, że na pewno bliżej im poziomowo do nas aniżeli do innych drużyn Rift Legends.

Trener Barczącej – Shoopiltee – również powstrzymuje się od wyciągania daleko idących wniosków, ale Forsaken traktuje z respektem:

To jeszcze za szybko, by oceniać Forsaken. Nie oglądałem ich gry bardzo uważnie, bo przygotowywaliśmy się do swojej serii, ale zerkając widziałem, że grali dojrzale. Widać było dobry, europejski poziom poszczególnych zawodników i ich dobre nawyki. W następnym tygodniu gramy w inne dni, więc będę miał więcej czasu, by przyjrzeć im się uważniej. Na pewno oni, my i Bomba to murowani faworyci do top 3, więc postrzegamy ich jako bezpośredniego rywala.

Glore stratowane pod kopytami Barczącej aka husarii

Drużyna debiutująca w Rift Legends na bank jest teraz bardzo obolała. Barcząca potrzebowała zaledwie 49 minut i 7 sekund by rozstrzygnąć serię z Glore na swoją korzyść. Z dolnej alejki nie było czego zbierać, Woolite generował olbrzymie przewagi nad Salamim. Gdy Acorderr regularnie się wywracał, to Jactroll swoją aktywnością, szczególnie na Amumu, robił olbrzymią różnicę. Szafa dostał konkretne szkolenie od bardziej doświadczonego rywala, gdy Krysia – ten bardziej doświadczony leśnik – wypadł dużo gorzej od młodziutkiego Mikusika. Nawet legendarna Nidalee Krysi nie była w stanie w żaden sposób zmienić losów serii. Tylko Sorrow sensownie się trzymał. Ten, który miał być najsłabszym ogniwem Glore, wyglądał najlepiej. Najpierw dobra gra Ryzem, potem Yone z triple killem, ale za każdym razem po prostu nie było dla Glore szans. Barcząca była zbyt mocna, mimo momentami na pierwszej mapie fantazyjnej gry. Tak wypowiada się na jej temat Shoopiltee, trener Barczącej:

Seria na GLORE była bez historii, więc ciężko z niej wyciągać wnioski. Łatwe zwycięstwo, dużo luzu i fajnie spędzony czas z drużyną.

Z drugiej strony Glore ma poważny problem. Mimo obecności dwóch wicemistrzów Polski w składzie, to na nich obecnie spoglądamy jako głównego faworyta do ostatniego miejsca, po tym jak Docisk pokonał Lodis. Niejasna jest też kwestia trenera w Glore. Niby wpisany jest Ribu na transmisji, ale z tego co się dowiedziałem, to trenera per se nie ma…

Co nas czeka za tydzień?

wtorek, 17:00 – Barcząca Esports vs DOCISK

wtorek, 19:30 – GLORE vs Anonymo Esports

środa, 17:00 – LODIS vs Bomba Team

środa, 19:30 – Forsaken vs devils.one

Każdy mecz ma jasnego faworyta. Wydaje mi się, że spotkanie Glore z Anonymo może być najbardziej wyrównane i powie nam dużo więcej o dyspozycji beniaminka. Warto też śledzić pojedynek Forsaken i devils.one – dwie ekipy, które dopiero poznajemy i dwie, które moim zdaniem wejdą do play-offów. Mimo porażki na Bombę, dalej utrzymuję, że DV1 może być czarnym koniem tego sezonu…

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: