Jesteśmy na finiszu fazy grupowej EMEA Masters. Pożegnaliśmy już 12 ekip, ale reprezentanci Rift Legends nadal są w grze!
Po raz pierwszy w trakcie turnieju polskie zespoły zagrają dzień po dniu. Co też zwiększa znaczenie kondycji mentalnej zawodników po wczorajszych spotkaniach. Tradycyjnie już, podpytałem o to i owo w obu obozach…
Bomba odbija się w dolnej drabince!
Mistrzowie Polski we wczorajszej serii absolutnie zdominowali mistrzów ligi arabskiej. FN Esports nie miało absolutnie żadnych szans. Bomba była lepsza pod każdym możliwym względem. Pewnie wygrali 2:0, spędzając na Rifcie mniej niż godzinę. Jakie odczucia co do tego spotkania miał jeden z trenerów Bomby – behave?
Przy oglądaniu poprzedniej serii FN zwróciliśmy uwagę na to, że to głównie midlaner tej drużyny jest bardzo problematyczny, jego Azir w meczu z Phantasmą był fenomenalny i sam prowadził rozgrywkę.
Wiedzieliśmy, że dopóki Azir jest banned, a sami skupimy się na silnym matchupie dolnej alejki, to powinniśmy wygrać 2:0. Dziś nasze chłopaki z bota totalnie wywieźli oponentów.
Między meczem z Eintracht Spandau, a tym wczorajszym – z FN – była naprawdę spora różnica. W grze Bomby było widać sporo pewności siebie. Bomba grała swojego LoL-a. Z czego według behava wynikała zmiana, poza łatwiejszym rywalem?
Zmieniliśmy trochę podejście do draftu i to na FN Esports okazało się kluczową rzeczą. Dodatkowo naprawiliśmy pare drobnostek w kwestii komunikacji w grze, żeby być on the same page i grało się dziś o wiele łatwiej.
Po zwycięstwie z FN Esports, mistrzom Polski przyjdzie się zmierzyć z innym pogromcą drużyny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Czas na pojedynek z wicemistrzem Grecji – Team Phantasma. Chociaż pokonali FN, to po dużo bardziej zaciętej serii. Śmiem twierdzić, że Bomba z mistrzami ligi arabskiej wyglądała lepiej niż grecki zespół. Aczkolwiek Phantasma ma kim straszyć. Ich strzelec – Francuz, Booshi – jest byłym mistrzem LFL-a. Leśnik i górnoalejkowicz – RAMES i Papiteero – również grali w wysoko notowanej lidze francuskiej. Behave zapytany o nastawienie Bomby przed tym spotkaniem również na nich zwraca uwagę:
Nie jestem pewien siły Team Phantasma, nie skrimowaliśmy na nich ani razu podczas splitu. Booshi, RAMES oraz Papiteero to dość silni gracze indywidualni, niemniej jednak uważam, iż sami jesteśmy bardzo dobrą drużyną i powinniśmy dać sobie z nimi radę.
Cieszy mnie entuzjazm szkoleniowca mistrzów Polski. Liczę na to, że dzisiaj zwyciężą i dojdzie do rewanżu z Eintrachtem Spandau. Upatrywałbym w Bombie faworyta w polsko-greckim pojedynku, delikatnego faworyta, ale nadal faworyta.
Barcząca po pierwszej porażce na EMEA Masters
French Flair, jak na zdecydowanego faworyta przystało, pokonali wicemistrzów Polski 2:0. Trzecia siła LFL-a ewidentnie przytłoczyła Zielone Orły, które na pierwszej mapie wyglądały na całkowicie zagubione. Nie było czego zbierać z Barczącej. Jednak druga mapa, trwająca 39 minut, to nieco inna historia. Widać, że Polacy się dogrzali, a faworyci z Francji musieli się ostro napocić. Mimo porażki, Barcząca może być zadowolona z drugiej mapy, pokazali pazur, momentami prowadzili na ekipę, z którą na papierze nie powinni mieć absolutnie żadnych szans. Co o meczu sądzi trener Barczącej – Shoopiltee?
Zadowolony jestem przede wszystkim z tego, że możemy zagrać bez kompleksów. Nie biczowaliśmy się faktem, że gramy na drużynę lepszą. Chcieliśmy narzucić swoją grę, co udało się zwłaszcza na drugiej mapie. Miki zaprezentował się szerszej publiczności, Tenshi zyskał nowych obserwatorów z Francji, więc mimo porażki jesteśmy w umiarkowanie dobrych nastrojach.
Jednak by awansować z grupy, trzeba będzie najpierw się dostać do finału – o czym za chwilę – a potem pokonać French Flair. Znalezienie sposobu na francuską drużynę może nie być łatwe. Shoopiltee podpytany o to, co musi się zmienić przed rewanżem odpowiada:
Nic nie musi się zmieniać. Teraz mamy więcej pewności siebie, skalujemy z każdą kolejną grą, więc nie musimy robić żadnej rewolucji. Wystarczy, że będziemy popełniać mniej błędów. Wygrana z French Flair nie leży w sferze marzeń – jest absolutnie realna i w naszym zasięgu. Dzisiaj pierwsza mapa do zapomnienia, bo wyglądała do bólu tak jak nasza seria Bo2 na Forsaken, czyli poważne błędy w early i efekt domina, którego nie jesteśmy w stanie powstrzymać. Druga mapa to już było to, co chcemy grać i widać było, że nie taki LFL straszny.
Jednak by do rewanżu z LFL doszło, najpierw trzeba zagrać mecz na HMBLE. Mistrz Włoch już raz przekonał się o potędze Barczącej. Ostatnio polska ekipa pokonała ich 2:0. W takich sytuacjach wydaje mi się, że istotne będzie zachowanie koncentracji i należyte podejście do spotkania. Ze względu na to, jak pojedynek tych dwóch drużyn wyglądał ostatnim razem, to zawodnikom Barczącej w moim odczuciu grozi nadmierne rozluźnienie. Jeśli wejdą do spotkania z nastawieniem, że jest już wygrane, to HMBLE z Adim1 w składzie mogą to brutalnie wykorzystać. Ale czy grozi to Zielonym Orłom według ich trenera? Jak Shoopiltee spogląda na nadchodzącą serię?
Gry z HMBLE będą przede wszystkim pożyteczne. Im więcej gramy, zwłaszcza pod presją oficjala i egidą EMEA Masters, tym czujemy się bardziej komfortowo i zbieramy więcej drużynowego doświadczenia. Nie ma więc miejsca na rozluźnianie – nie patrzymy na przeciwnika tylko na swoją grę. Jeśli chcemy myśleć o awansie, to powinna być formalność, bo przeciwnik jest znacznie słabszy od French Flair.
Powinna to być formalność, zgadzam się. Oczekują dzisiaj pewnego i przekonującego występu od Barczącej, jeszcze lepszego niż w ostatniej serii przeciwko HMBLE. Czy tak będzie i awansują do finału swojej grupy? Przekonamy się za mniej niż pół dnia…


dobre wywiady i dobre analizy, gj