Pierwsze zaskoczenie stało się faktem już w pierwszej serii Bo5 w tym sezonie Rift Legends! Onion Team nie weszło do top 4!
Komentatorzy zgodnie obstawiali, że Onion Team pokona ekipę Orbit Anonymo 3:1. Faktycznie padł taki wynik, jednak w drugą stronę! Anonimowi całkowicie zdominowali serię. Co ciekawe, korzystając z różnych typów draftów. Dodatkowo ani razu nie skorzystali ze sztandarowych wyborów Sobka, czy Jokiego37. Pierwsza i czwarta mapa przebiegła w 100% pod dyktando Anonimowych. Onion Team jako gościnna drużyna, bez stałego slota, być może rozegrała swoją ostatnią serię w historii w Rift Legends.
Na drugiej mapie, Cebularze odzyskali nieco animuszu w pewnym momencie gry, jednak nie przekuli tego w comeback. Co z trzecią mapą?
Zora Nasus 100% WR
Zora na Nasusie ma patent na wygrywanie… Szkoda, że tylko na nim. Na trzeciej mapie wziął wysoko Nasusa przeciwko Gnarowi HeSSZero i totalnie zaorał. Nie tylko na alejce, ale generalnie gierkę. Onion Team rozegrał w tym sezonie 11 map. Wygrali 3 z nich, wszystkie te, gdy Zora grał Nasusem, przegrali pozostałe 8, wszystkie te, gdy Zora grał innymi herosami. Wniosek odnośnie Cebularzy nasuwa się sam – bez Nasusa nie pogramy. Tylko na Nasusie Zora był w stanie pociągnąć swój team do zwycięstwa, do którego nie był w stanie ich pociągnąć żaden inny gracz.
Czy pozostawili po sobie dobre wrażenie?
Zdecydowanie. Może nie na Rifcie, ale zrobili fajny szum w socialach, świetnie pokazała się ich bojówka na LAN-ie, a Kaczy dostał trochę radości z posiadania ekipy w mistrzostwach Polski. Cieszę się, że zagrali, mimo, że nie zrobili wyniku jakiego bym się po tych zawodnikach spodziewał i jakiego bym oczekiwał od nich.
Co do zawodników, to Zora ewidentnie na plus, był najjaśniejszym punktem swojej ekipy. ShazQ uważam, że zaprezentował się solidnie, szczególnie w trakcie LAN-a. Cieszę się, że wrócił Sidav, miał kilka błyskotliwych zagrać, choćby na Ezrealu, na drugiej mapie przeciw Orbit Anonymo, liczę, że w Rift Legends zostanie na dłużej. Zdecydowanie zawiodłem się na Syzyfie i Envym. Co do tego drugiego nie miałem zbytnio oczekiwań, jednak swoimi pozycjami często mocno utrudniał drużynie życie. Od pierwszego już czegoś oczekiwałem. Syzyf zupełnie nie był w stanie obrócić gier, które nie szły po myśli Cebularzy. Performance w grupie mistrzowskiej przeciwko Barczącej to już w ogóle wołał o pomstę do nieba. Bardzo mocno się zawiodłem na byłym wicemistrzu Polski. Syzyf jest aktualnie liderem niechlubnego rankingu najmocniej odstającego w 15. minucie midlanera od swojego rywala z alejki.


Zostaw komentarz