Blodgharm, były trener Back2TheGame i niedoszły trener Barczącej, opowiada nam w wyczerpującym wywiadzie o tym, jak został pozostawiony na lodzie przez Barczącą oraz przedstawia kulisy swojego rozstania z Back2TheGame.
To jest dla mnie przykre, bo tak jak mówiłem, odrzuciłem wszystkie inne oferty, ponieważ dostawałem zapewnienia, że będę mógł pracować w Barczącej. Szczególnie przykre jest to dla mnie też dlatego, że Dejfa znam od paru lat i po prostu nie spodziewałem się czegoś takiego.
Usłyszałem od kilku graczy, że ty mówiłeś im, iż jesteś, czy też miałeś być, trenerem Barczącej właśnie. Dowiedziałem się, że zbierałeś VOD-y, robisz tryouty. Po czym 16 grudnia wrzucasz post na X, w którym oznajmiasz: „przez niefortunne okoliczności dalej szukam drużyny”. Co się właściwie stało?
Tak szczerze, to była dziwna sytuacja. Osobiście się nigdy nie spotkałem z czymś takim. W skrócie, około połowy października, napisał do mnie Dejf [menadżer Barczącej – przyp. red.], czy byłbym zainteresowany ofertą z Polski. Napisałem mu, że nawet preferowałbym Polskę w tym sezonie. Mieliśmy rozmowy od 18 października tak do połowy listopada. Na początku listopada, kiedy wychodził film o Barczącej, na żywo dogadaliśmy się na verbal agreement. Co chyba z mojej strony było błędem, bo wydaje mi się, że powinienem taką umowę zawrzeć pisemnie. Ale wtedy dogadaliśmy się właśnie w taki sposób, z zastrzeżeniem, że nie będę szedł do innych drużyn z ERL-i. Wtedy jeszcze miałem tryouty do LEC, do jednej drużyny, to tylko tam ewentualnie mógłbym się podpisać. To dość typowy zapisek, że gracz np. idzie do LFL, ale ma jeszcze tryouty w LEC i gdyby faktycznie został wybrany przez taką ekipę z LEC, to będzie mógł złamać verbala i podpisać kontrakt z drużyną z LEC.
Ustaliliśmy to na żywo. Nawet CEO [Wichers – przyp. red.] ze mną rozmawiał, że ma nadzieję, że Dejf wszystko dobrze ogarnął. Byłem wtedy bardzo spokojny, wszystko szło w porządku. Zacząłem pracować z Agresivoo, chciałem zrobić roster wokół niego. Myślałem intensywnie jakich graczy przetestować, scoutowałem graczy na solokolejce… Około 25 listopada napisałem do Barczącej, że mogę już oficjalnie zacząć pracę, bo drużynie z LEC, do której miałem iść, nie spiął się budżet na kolejnego członka sztabu szkoleniowego. Przez moje LEC-owe perypetie zrobiło się delikatnie opóźnienie, ale nawet mi Dejf mówił, żebym poczekał na ostateczną drużynę wspomnianej ekipy z LEC. Wtedy byłem już pewny, że nic z tego nie wyjdzie i chciałem już podpisać umowę z Barczącą. Dostałem wtedy informację, że dopinają budżet, ale że mogę pisać już do graczy o VOD-y. Następne 2 tygodnie spędzilłem na ich oglądaniu, stworzyliśmy też z Agresivoo wstępną listę zawodników, jakich chcieliśmy ściągnąć, więc miałem pewnych graczy na oku. Byliśmy już na etapie, gdzie mieliśmy maksymalnie 2 graczy na rolę, poza topem i lasem – tutaj miał grać Agresivoo i Mikusik. Na midzie był wybór między Vasco a Wolorzem. Z tego co słyszałem w ostatecznym składzie mieli Vasco, ale najpierw był problem z dogadaniem się w kwestii warunków kontraktu, potem po stronie Barczącej zawiodła komunikacja – chcieli go zgarnąć na konkretnych warunkach, ale nie odzywali się do niego, więc on dał verbala w Hitpoincie i kiedy Barcząca do niego wróciła, to nie chciał już go złamać. Na ADC planowałem inne wybory niż Woolite. Zaś co do wspierającego – o tym, że Jactroll szuka zespołu dowiedziałem się wcześniej, niż kiedy ogłosił to na X i z Agresivoo najbardziej nad nim myśleliśmy. To nie tak, że nie patrzyliśmy na innych supportów, ale przez opóźnienia po stronie Barczącej, tamci zawodnicy już podpisali umowy w innych zespołach.
Przez ten cały czas rozglądania się za zawodnikami do składu, non-stop odzywałem się do Barczącej, głownie do Dejfa i CEO. Pytałem, kiedy będę mógł zacząć tryouty, wiem, że inne drużyny pytały o konkretnych zawodników jakich chciałem przetestować, nie chciałem skończyć ze średnim rosterem. Od 27 listopada dałem po kilka opcji na każdą pozycję. Otrzymałem informację o opóźnieniach, że budżet nie spięty, że coś tam… Ale koniec końców dowiedziałem się, że były prowadzone rozmowy bezpośrednio z graczami, już z umówionym budżetem, o czym nie byłem przez organizację poinformowany, mimo zapewnień z ich strony, że chcą, żebym zbudował roster, więc to była pierwsza oznaka, że coś jest nie tak. Później znowu była przerwa w komunikacji z ich strony, odpisywali mi raz na parę dni, a od 9 grudnia nie otrzymałem od nich żadnej wiadomości. Pisałem do nich 9, 11 i 12 grudnia, odpowiedzi się nie doczekałem i zostałem na lodzie, bo od verbala z Barczącą odrzuciłem kilka dobrych ofert, chociażby z akademii Galions, ale też jedną bardzo dobrą finansowo ofertę z NLC i jeszcze kilka innych mniej, ale nadal, interesujących. Wydaje mi się, że miałem naprawdę dobry off-season, tryouty do LEC, sporo solidnych propozycji z ERL-i, ale najwidoczniej zawiódł wybór drużyny, bo chciałem pracować w polskiej lidze i w Barczącej, a przez to skończyłem z pustymi rękami.
Byliście dogadani, po czym kontakt się urwał. Słyszałeś, że drużyna trochę na własną rękę podpisywała zawodników, tobie jednocześnie komunikując, że oni chcą, żebyś to ty zbudował skład. To nie jest naturalna dynamika. Masz jakieś informacje lub przypuszczenia, dlaczego organizacja się ostatecznie na ciebie nie zdecydowała? Dostałeś jakikolwiek sygnał?
Sygnałów nie dostałem żadnych, to jest właśnie problem, że dopóki mi odpisywali, to byłem przekonywany, że chcą ze mną pracować. Na przykład widzę 3 grudnia, że „za 2-3 dni maksymalnie chcą już dać decyzje budżetowe”. Potem 6 grudnia, czyli już po czasie, że „w poniedziałek będzie informacja”, więc wypadałoby to 8 grudnia, ale że do ligi jest kupa czasu i żebym był spokojny. To brzmi tak, jakby wszystko było w miarę w porządku. Potem dostałem informację 8 grudnia, że jutro umówią ze mną spotkanie, tj. 9 grudnia. Ale od mojej wiadomości rzeczonego 9 grudnia, już nie było odpowiedzi. Ja do samego końca kontaktu byłem przekonany, że jestem w drużynie i nie dostałem żadnej informacji od Barczącej, która by temu przeczyła. Wiedziałem tylko, że czekają na budżet. W sumie od początku listopada do początku grudnia wydawało mi się, że będę trenerem Barczącej, bo takie sygnały dostawałem, a koniec końców zostałem zghostowany i zostawiony na lodzie. To była chyba najbardziej nieprofesjonalna sytuacja, jaką miałem w e-sporcie.
Żebym dobrze zrozumiał, po tym wszystkim, od 8 grudnia, nie otrzymałeś żadnej wiadomości od Barczącej do dzisiaj?
Zero. W dniu 8 grudnia, o godzinie 21:31 otrzymałem wiadomość od CEO: „jutro napiszę i umówimy spotkanie”. Potem od Dejfa 9 grudnia, około 15, w której pytał czy napisał do mnie CEO i dał znać, że mają młyn w związku z sytuacją z B2TG, że jest nieciekawie, że nie wiem co mi może napisać, czego nie może, ale teraz usiedli z CEO do tematu. To była ostatnia wiadomość, którą dostałem czy to od Wichersa, czy od Dejfa. Czułem, że trochę chcą uciec od tematu. W żadnym momencie nie dostałem komunikatu, który byłby równoznaczny z rezygnacją ze mnie. Nie wiedziałem o co chodzi. Zakulisowo dowiedziałem się, że graczom mówili, iż nie mają żadnego coacha, co jest bardzo dziwne. Szczególnie, że miałem słownie wszystko dogadane z Dejfem. Cóż, to bardzo przykra sytuacja, miałem wielką nadzieję na powrót do Polski, chciałem zawalczyć o mistrzostwo, a na koniec okazało się, że drużyna, w której pokładałem nadzieje nie była na tyle profesjonalna, na ile sam oceniłem i nie udało się wrócić do Polski.
Czy te red flagi, o których wspominasz, do Ciebie dotarły już post factum, czy jeszcze w trakcie rozmów z Barczącą?
Dostawałem te informacje na początku grudnia, więc pod koniec kontaktu z Barczącą. Ale dostawałem je od źródeł, których nie mogę zdradzać, więc tak samo im [Dejfowi i Wichersowi – przyp. red.] nie mówiłem, bo byłoby oczywiste od kogo to wiem, a nie chciałem, żeby ktoś inny miał przez to problemy. Coś tam wiedziałem przed, że tu ustalają coś z takim graczem, a to z innym i tak dalej, ale uznałem, że teoretycznie nie powinienem tego wiedzieć, więc po prostu nie mówię i tyle.
Jak się czujesz po tym, jak zostałeś potraktowany? Nie oszukujmy się, może nie jesteś jakimś absolutnie topowym europejskim trenerem, ale na warunki polskie wydaje się, że jesteś jednym z lepszych szkoleniowców, jakich można zatrudnić.
To jest dla mnie przykre, bo tak jak mówiłem, odrzuciłem wszystkie inne oferty, ponieważ dostawałem zapewnienia, że będę mógł pracować w Barczącej. Szczególnie przykre jest to dla mnie też dlatego, że Dejfa znam od paru lat i po prostu nie spodziewałem się czegoś takiego. Straciłem zaufanie do ludzi zarządzających w polskich organizacjach. Będę na pewno będę ostrożniejszy. Okazuje się, że w Polsce ciężko liczyć na profesjonalizm. Znowu przekonałem się na własnej skórze, że na każdym kroku ktoś chce cię wyc***ać i do samego końca nie można być niczego pewnym. To jest problem na polskiej scenie League of Legends, tutaj ciężko jest znaleźć kogoś, kto profesjonalnie do ciebie podejdzie.
W dwóch drużynach, w których byłem i w jednej, w której miałem być, coś się stało takiego pod koniec albo w trakcie, że ciężko mieć inną opinię. W Anonymo były problemy z wypłatami. Graliśmy przez prawie cały split bez żadnej pensji, a to był w ogóle ten split, gdzie zrobiliśmy top8 na EMEA Masters. Naprawdę tryhardowaliśmy, a organizacja miała na nas wyj***ne. W B2TG też w pewien sposób zostałem oszukany i nieprofesjonalnie potraktowany. Może jest to inny kaliber niż w sytuacjach z Anonymo i Barczącą, ale nadal stan faktyczny pewnych sytuacji odbiegał od zapewnień i ciężko mi aktualnie ufać organizacjom w Polsce. Nie wydaje mi się, żeby takie organizacje, które mają potencjał na osiągnięcie czegoś, miały jednocześnie rzetelne osoby zarządzające nimi. Nie wiem jak to wygląda w tych słabszych organizacjach pod względem poziomu sportowego i budżetów, ale w tych topowych non stop są jakieś problemy.
Masz jakiekolwiek nadzieje na jakąś drużynę teraz na zimę?
Być może skończę w pewnej hiszpańskiej drużynie. Jeszcze miałem ofertę z Portugalii, ale tam był bardzo duży rozjazd między tym ile mogli mi zaoferować, a tym ile musieliby mi zaoferować, żeby mi się opłacało podejmować tę pracę w pełnym wymiarze godzinowym. Jak Hiszpania nie wyjdzie, to mam split przerwy, co nie jest zbyt przyjemną sytuacją.
Ten split ostatni w Turcji nie utrudnia sytuacji? Może przez to co tam się wydarzyło chciałeś wrócić do Polski?
Nie, Turcja to była dziwna sytuacja. Miałem być w topowej drużynie w lidze arabskiej na lato ubiegłego roku. Miał być fajny budżet i trzy dni przed startem off-seasonu budżet się wysypał, bo sponsor, jeden z większych klubów piłkarskich w Arabii Saudyjskiej, zrezygnował na ostatnią chwilę. Wtedy dostałem informacje, że muszę wybrać pięciu lokalnych graczy, no to od razu odszedłem i myślałem, że po prostu robię split przerwy. Ale napisał do mnie agent z Turcji, że aktualnie tam jest siedem drużyn i mają slota, żeby zrobić ósmą drużynę. Był to na prędce sklejony projekt, więc pomyślałem, dobra, będę mógł tam pomagać. Byłem wpisany jako head coach, ale ja tam bardziej mentorowałem. To zdecydowanie nie była praca na pełny etat, a właśnie tak zawsze pracowałem. Chciałem pomóc graczom, ale miałem też wcześniej zaplanowany wyjazd, o którym owego agenta informowałem, co nie zostało przyjęte negatywnie. Wracam z wyjazdu, a tam zupełnie inny skład, 4 nowych zawodników, od początku sezonu wymienił się cały roster, bo jeszcze wcześniej odszedł Yeti, bo czuł się niekomfortowo ze względu na komunikację po turecku w trakcie gier. Turcja to był spontan trochę. Bardziej tam pomagałem indywidualnie jednemu ADC, który według mnie ma potencjał. Szkoda, że jest taki zapisek na Leaguepedii, ale ludzie, którzy mnie znają, to wiedzą, że to nie jest coś poważnego. Poszedłem tam, żeby cokolwiek porobić na lato.
To skąd pomysł na powrót do Polski? Czy myślisz, że jeszcze kiedykolwiek zrodzi ci się w głowie taka myśl, że chce koniecznie pracować w polskiej drużynie, po tym jak zostałeś potraktowany?
Chciałem wrócić do Polski, bo chciałem pracować z Agresivoo w jednej drużynie, zresztą z wzajemnością. Widziałem duży potencjał w tym co możemy osiągnąć razem, a w takim duecie najłatwiej było w Polsce coś znaleźć. Dodatkowo po tym co się działo w B2TG chciałem trochę redemption arc walnąć, bo zajęcie czwartego miejsca w Polsce jest zdecydowanie poniżej poprzeczki, jaką dla siebie stawiam. Nie wydaje mi się, że tam były problemy związane z moją pracą, raczej kwestie organizacyjne, ale to nadal czwarte miejsce, tamte gry dało się wygrać… Chciałem pokazać, że dalej mogę wygrać polską ligę i popchnąć scenę do przodu, bo od mojego top 8 nie było żadnego takiego wyniku polskiej ekipy na EMEA Masters.
Raczej nie przyjdzie mi podobna myśl w przyszłości, żebym chciał koniecznie pracować w Polsce. W sensie, jeżeli będzie jakaś oferta, której będę pewny, to ją na pewno przemyślę, ale nie wydaje mi się, że będę odrzucał oferty z lepszych lig, by trenować polską ekipę. Za dużo dziwnych sytuacji doświadczyłem w Polsce, żeby dało się łatwo zaufać organizacjom.
Chciałbyś coś powiedzieć więcej o tym, co się działo wewnętrznie w B2TG po splicie wiosennym? Czy ty poleciałeś trochę w ramach takiego polowania na czarownicę? Jak to było że miał być ciekawy projekt na cały rok a po splicie wiosennym jednak z ciebie zrezygnowano? Po twoim odejściu ekipa nawet nie awansowała na fazy play-off, mimo mistrzowskich aspiracji.
Szczerze to chyba nawet nie był problem w splicie wiosennym, bardziej w zimowym. Pomiędzy zimą a wiosną chciałem wymienić jednego gracza, bo widać było, że nie miał ambicji, grał po prostu, żeby sobie grać, a nie żeby coś osiągnąć. Miałem na oku gracza, który mógłby go zastąpić. Początkowo była zgoda na tę zmianę. Ale nagle dostałem przykaz, żeby dać jeszcze szansę zawodnikowi, którego chciałem wymienić. No i w czasie sezonu widać było problemy, których chciałem uniknąć, a pojawiały się w prawie każdej grze. Na lato prowadziłem rozmowy z zarządem, tym razem miał wylecieć na 100%, bo sabotował drużynę, nie pozwalał nam sięgnąć po najwyższe cele. Przepraszam za tak mocne słowa, ale nie potrafię tego inaczej nazwać. Ale w tamtym czasie community obwiniało Roisona o nasze problemy, gdzie według mnie to było mocno niesłuszne, bo jednak Roison i Agresivoo ciągnęli na zmianę gry w każdym sezonie, a Lothen chociaż też grał stabilnie, to on nie carrował gier (to nie jest nic złego), ale jednak to Roison miał ogromny wkład w grę zespołu. I nagle dostaje nakaz, że mam wymienić Roisona zamiast gracza, którego chciałem wymienić, gdzie nie chciałem tego robić, a w kontrakcie miałem, że zmiany w składzie zachodzą tylko przy jednoczesnej zgodzie zarządu i mnie. Po tym jak nie chciałem wymieniać Roisona dostałem informację, że nie będę już trenerem B2TG, nie dostałem żadnego sensownego powodu. Zakładam, że wynikało to z moich publicznych wypowiedzi, że nie chcę Roisona wymieniać, co stało w kontrze do planów zarządu. W teoretycznie profesjonalnej organizacji moje zdanie, jako head coacha, było mniej ważne niż głos ludzi na twitterze. Po czasie wyraźnie widać, że tam emocje często stały przed profesjonalizmem i zdrowym rozsądkiem, i dużo decyzji było podejmowane w ten sposób.
Po tych wszystkich poważnych tematach, chciałbym zakończyć jednak na pozytywnej stopie i porozmawiać na koniec o czymś bardziej przyziemnym. W off-sezonie zajmowałeś się nie tylko poszukiwaniem zawodników do projektów, w których miałeś być, nie tylko dopinaniem swojej pracy zawodowej jako trenera League of Legends, ale też próbowałeś sił w Pre-season Legends Academy by Żabka. Zastanawiam się jak się bawiłeś, jak oceniasz takie doświadczenie i pewną odskocznię od standardowych trenerskich obowiązków?
Szczerze, fajnie było. To było trochę losowe, Anyone się mnie spytał chyba dzień przed, czy chciałbym zagrać na supporcie, bo wiedział, że coś tam gram. Pomyślałem, że sobie zagram, czemu nie, za dużo w zasadzie się nie dzieje poza tryoutami. Grało się fajnie, dodatkowo mogę sobie pograć też na graczy i zobaczyć ich poziom w samej grze, kto według mnie totalnie nie ogarnia, a kto ma potencjał.
Czy uważasz, że trener generalnie powinien odpalać ligę Legend, raz na jakiś czas grać solo kolejkę, czy zupełnie nie ma takiej potrzeby?
To chyba zależy mocno od drużyny. Są zespoły, gdzie trener może być takim trochę ojcem, inaczej tego nie nazwę, steruje tym zespołem, nie musi jakoś mieć dużej wiedzy o grze. Ale bywaja też ekipy gdzie gracze nie mają wystarczającej wiedzy i przydaje się trener dobry w grę. Najłatwiej odzwierciedlić to jednak solo kolejką, bo nieraz jest tak, że gracze uznają, że wiedzą więcej od coacha. Da się im łatwo pokazać, że tak nie jest, albo po prostu przekazując tę wiedzę, albo pokazując, że takie wbijanie rangi w LoL-u to nie jest ciężka rzecz. Według mnie to jest plus, żeby dobrze grać w LoL-a jako trener.
Każdy kto Ciebie widział kiedykolwiek na żywo, ten wie, że siłka jest miejscem, które chyba zdarza Ci się czasami odwiedzać. Czy forma siedzi mimo ciężkiego off-sezonu?
Nie no, forma to siedzi w sumie cały czas. Uznałem, że ćwiczenia i ruch są bardzo ważne, szczególnie jeżeli masz taką pracę zdalną albo po prostu przy komputerze. Wydaje mi się, że to jest coś, co raczej prawie każdy, kto pracuje przy komputerze powinien robić. Ja regularnie staram się, czy na siłkę chodzić, czy na spacery, czy jakiś tenis, czy inne kardio. To jest ważna rzecz dla każdego gracza, żeby jednak robić coś związanego z wysiłkiem fizycznym na co dzień, bo jednak to mocno wpływa też na głowę, jeżeli tak siedzisz przy komputerze cały dzień, tylko grasz w LoL-a. To dobra odskocznia, pozwala się odstresować i pozwala też rozwijać się w innych płaszczyznach. Kariera w każdym momencie może się skończyć, więc przydaje się robić też inne rzeczy, poza samą grą. Dbanie o siebie personalnie jest całkiem ważną sprawą w esporcie.
Bardzo ci dziękuję za bardzo obszerną wypowiedź. Dziękuję za wgląd w to co działo się u ciebie ostatnio i też na kulisy zmian w B2TG w trakcie 2025 roku.


Zostaw komentarz