Koniec jednego roku i początek następnego to idealny czas na podsumowania i określenie celów. W obszernym wywiadzie trener Nahovsky opowiedział nam m.in. o sytuacji w Z10, angażu do Vitality.Bee, celach na 2026 rok i swojej współpracy z Devilpiotrem!
Osobiście celuję w wygranie LFL-a. Bardzo mnie kłuje fakt, że jest to jedyna liga, w której brałem udział, a jeszcze jej nie wygrałem. EBL-a wygrałem dwa razy, polską ligę 4, a LFL-a jeszcze ani razu. Trzeba wreszcie tego dokonać.
Ubiegły rok oczami Nahovskiego
Czy sukces sportowy ratuje Twój rok 2025 i czyni go średnim, czy może uważasz, iż był on wprost zły? Byłbyś go w stanie ocenić nieco szerzej?
Z jednej strony faktycznie udało się osiągnąć fajny wynik sportowy, potrójne mistrzostwo oraz wyjście z grupy na wiosnę na EMEA to naprawdę dobry wynik jak na ten projekt. Z drugiej strony obciążenie mentalne wynikające z presji social mediów, (która, jak wspominałem w moim poście, często była wynikiem moich niefortunnych wypowiedzi), czy właśnie brak wypłat sprawiają, że na koniec dnia nie był to dobry dla mnie rok. Wręcz jeden z gorszych, taki po prostu ciężki do przeżycia.
Myślisz, tak z perspektywy czasu, że powinieneś mniej udzielać się w social mediach? Może trochę dystansować się jakoś od tego?
Cóż, pewnie wyglądałoby to zupełnie inaczej, gdybym się nie odzywał. Ale nie o to w tym chodziło. W ten rok wchodziłem z takim zamiarem, żeby troszeczkę dać o sobie znać. Nie wyszło mi to dobrze i tyle, ale jest to cenna lekcja. Wielokrotnie już o tym mówiłem i też przepraszałem za niektóre z efektów mojej aktywności w moim poście. Ja traktuję to jako cenną lekcję.
Zastanawiam się czy główną trudnością i głównym czynnikiem, przez który ten rok był tak dla ciebie trudny była wewnętrzna sytuacja w Z10 związana z płatnościami w trakcie sezonu, może coś innego wewnętrznie z organizacją? Teraz też nie byłeś per se trenerem, ale pełniłeś nieco inną funkcję w organizacji, więc może tutaj nowa rola dołożyła kolejny klocek do już wysokiej wieży? Jak ty to postrzegasz?
Sama w sobie funkcja niewiele ma tutaj związku. Podszedłem do niej zadaniowo. Realizowałem wszelkie rzeczy, które sobie wytyczyłem samodzielnie, czy z ownerem organizacji. Te cele realizowaliśmy krok po kroku. Miałem bardzo dużo nowych pomysłów, które też starałem się realizować. Im bardziej piętrzył się natłok problemów finansowych, tym było ciężej, a presja mentalna i skala ciężkości pracy narastała. Tak to wyglądało.
Ja ze swojej pozycji w organizacji byłem zadowolony. Tak chciałem, żeby to wyglądało. Kiedy pisałem podsumowującego posta w 2024 roku, wtedy jeszcze po angielsku, bo to było pożegnanie się z Vitality, to napisałem, że nie będę stricte coachem w ERL-u w roku 2025. Chciałem sprawdzić się w czymś więcej. Chciałem sprawdzić się medialnie. Chciałem sprawdzić się jako head dywizji lub w jeszcze innej roli, bo wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będę w Z10. Jak pisałem tamtego posta, to jest na koniec 2024 roku, pamiętam, że taki był mój plan. No i mi osobiście udało się go zrealizować. A to, że to było dużo, dużo cięższe, wynikało po prostu z tego, że rzeczy niezależne ode mnie zaczęły się walić w dużym stopniu. Wszyscy wiemy jakie.
Czy jesteś w stanie wskazać taki moment, kiedy dotarło do ciebie, że rzeczy faktycznie zaczynają się walić?
Dla mnie taki ostateczny moment był późno, bo godziłem się na to, że w moim przypadku będą największe opóźnienia kosztem tego, żeby gracze dostawali swoje wypłaty. Wielokrotnie mówiono wewnątrz organizacji, że praca, którą wykonuję jest na bardzo wysokim poziomie. Byłem stawiany wręcz jako ten head dywizji, z którego wszyscy inni powinni brać przykład, pod kątem tego jak wygląda struktura League of Legends w organizacji, tego jak wygląda sama praca heada dywizji. Też ze względu na moją kilkuletnią znajomość z ownerem, powiedzmy, że godziłem się na to, że te opóźnienia występują. Natomiast w momencie, w którym nagle zaczęły być wyciągane jakieś niezwiązane z rzeczywistością argumenty, przemawiające za tym, że pieniędzy raczej nie dostanę, to wtedy zrozumiałem, że wszystko się wali, ale to było bardzo późno w moim przypadku. Bardzo, bardzo późno. Mówię tutaj o początku listopada. Choć tego jeszcze nie wiadomo, cały czas liczę na refleksję ze strony organizacji i na wypłatę zaległych środków mnie i moim współpracownikom. Zobaczymy.
Wy przed kolejnym EMEA Masters, letnim, poczyniliście pewien śmiały ruch w stosunku do właściciela organizacji. Byłbyś tutaj w stanie może nieco więcej opowiedzieć, co się działo po trzecim zdobytym przez was mistrzostwie Polski w 2025 roku?
No tak, to był ciężki moment dla drużyny [przez brak wypłat – przyp. red.]. Przez bardzo długi czas starałem się koordynować te rozmowy, czyli przypominać oraz bardzo pressować te zaległe przelewy. Byłem pomiędzy młotem a kowadłem i ten nacisk był na mnie z dwóch stron, i odgórny, i oddolny od zawodników, więc to naprawdę nie była łatwa sytuacja. Natomiast w pewnym momencie doszło do przełomu. Zawodnicy chcieli napisać takie pismo, w którym zwrócą się bezpośrednio do ownera. No i skoordynowaliśmy te działania, pomogłem im to ubrać w słowa i wtedy postawili ultimatum, że albo te zaległości zostaną wypłacone, albo drużyna nie zagra na EMEA Masters. Zostały wtedy uregulowane wypłaty do sierpnia włącznie, bo to był wrzesień. Jednak nie dotyczyło to mnie, Devilpiotra ani Enkila, nasze zaległości nie zostały uregulowane.
Z tego, co przebijało się od zawodników do przestrzeni publicznej, Hebihime argumentuje niewypłacanie pensji i zrywanie umów niedopełnianiem warunków kontraktu. Czy Ty, dowiadując się o tym, że nie otrzymasz swoich ciężko zarobionych pieniędzy, również dostałeś taką argumentację?
Nauczyłem się na przestrzeni lat mojej pracy, bardzo skrupulatnie ją dokumentować. Każdy dzień, a wręcz każdą minutę. Od bardzo dawna mam w zwyczaju streamować wszystkie treningi moich drużyn do niepublicznych playlist na YouTube, tak aby w razie czego można było wrócić do omawianych zagadnień. Mam masę arkuszy w Google dotyczących tego co się działo, czy to rano, czy wieczorami, czy w ramach soloq, czy w ramach aktywności medialnej graczy, bo to też było śledzone bardzo szczegółowo, z checkboxami odnośnie tego, czy gracze wypełnili w danym miesiącu wszystko, aby zarobić pełną wypłatę. Także zawodnicy i ja zawsze dostarczaliśmy faktury do organizacji już z wiedzą, czy któryś z bonusów został ucięty, czy nie, w zależności od tego, czy zawodnicy wywiązywali się ze swoich obowiązków, czy nie. Tutaj nie ma w ogóle możliwości na to, żeby ktokolwiek mógł komukolwiek z tego projektu zarzucić, że coś nie zostało dopełnione, bo są na to setki godzin nagrań oraz masa dokumentacji.
Są głosy, że w Zero Tenacity nie wszystkie umowy są na papierze, a część rzeczy dogaduje się słownie, bez formalnego zapisu. Czy byłbyś w stanie tutaj nadać szerszy kontekst, albo ewentualnie zaprzeczyć?
Tak, to prawda. Z tego co pamiętam, Hebi nawet mówił o tym w wywiadzie parę miesięcy temu dla UNMTD, zanim jakiekolwiek problemy w naszej dywizji się zaczęły. Wspominał o tym otwarcie, kiedy nie wypłacił WhiskeRowi pieniędzy, opowiadał, że to jest normalną praktyką w Z10, że nie wszyscy podpisują umowy.
Pozwolę sobie przytoczyć ową wypowiedź Hebihime:
W esporcie często […] wszystko opiera się na ustnych umowach. […] Nawet jeśli komuś dajesz umowę, to nie spieszy się, żeby ją podpisać, bo podpisanie jej zobowiązuje do ustalonych zasad. […] To tylko dżentelmeńska umowa [umowa między Z10 a WhiskeRem – przyp. red.]. Nie ma żadnej prawnej formy, która obliguje lub zmusza mnie, że muszę zapłacić za jego pracę.
Ustalenia pomiędzy stronami robi się na podstawie czy to dokumentów w Google Drive, czy po prostu umów słownych. W naszym projekcie z 2025 roku, wyglądało to w ten sposób, że faktycznie ja miałem taką umowę niepisaną, Devilpiotr również. Natomiast zawodnicy wszyscy mieli podpisane kontrakty sporządzone na podstawie tego samego draftu, oczywiście z pewnymi, indywidualnymi różnicami. Ja prosiłem o formalny kontrakt kilkukrotnie na początku roku, po fiasku moich próśb przestałem. Stwierdziłem, że tak to po prostu będzie wyglądać, że ja wysyłam faktury za wykonaną pracę i dostaję za nie przelew, przez pewien czas to działało. Moja stawka i zakres obowiązków były ustalone na callu, w którym uczestniczyłem ja, owner, Devilpiotr oraz Hatchy. Tak wyglądała ta historia. Jest to dla mnie cenna lekcja. Zaufałem człowiekowi, którego znałem kilka lat, z którym wcześniej nie miałem problemów i po prostu działałem na podstawie tego rodzaju umowy i zwykłego wysyłania faktur do pracodawcy. Niestety wychodzi na to, że kilka z tych faktur nie zostało zrespektowanych z przyczyn kompletnie oderwanych od rzeczywistości.
Zero Tenacity zostało usunięte z ligi przez Rift Legends, podobnie jak w przeszłości Frenzy czyniło z Goskillą czy Illuminar Gaming. Zastanawiam się, jakie jest Twoje spojrzenie na tę sytuację? Czy usunięcie organizacji z ligi było jedynym rozwiązaniem? Wiemy, że Anonymo również miało swego czasu zaległości wobec zawodników, jednak mogli grać dalej i owe zaległości wyrównywać?
W przypadku Anonymo mogło to wyglądać w ten sposób, że drużyna została w lidze, bo wykazywała wolę uregulowania wszystkich zaległości, której – z tego co rozumiem – po stronie Z10 nie ma. Ja się cieszę, że Z10 zostało oficjalnie wykluczone z Rift Legends. Uważam, że organizacja, która nie wypłaca ciężko zarobionych pieniędzy swoim pracownikom nie powinna mieć miejsca w esporcie w ogóle, czy to w europejskim, czy to w koreańskim, czy to w ramach EWC.
Z tego roku wynosisz ogrom nauki i sporo doświadczenia . Może abstrahując od tego, czy dostaniesz zaległe pieniądze, czy nie, myślisz, że ten rok wyjdzie ci na dobre w przyszłości, czy dzięki tej nauce i dzięki temu co się wydarzyło w 2025, Nahovsky będzie bardziej odporny, bardziej wartościowy na rynku League of Legends, będzie jeszcze lepszą osobą do zatrudnienia w organizacji esportowej w tej czy innej roli?
Nikt nigdy nie powinien przechodzić przez to, co obecnie przechodzę ja oraz wszyscy, którzy w roku 2025 pracowali przy dywizji League of Legends Z10. Zwłaszcza po tym, jak sumiennie wykonywaliśmy swoją pracę i jakie wyniki dostarczyliśmy. Aczkolwiek liczę, że sprawdzi się powiedzenie „co nas nie zabije to nas wzmocni”. Liczę na to, że będę mądrzejszy w przyszłości.
Nie każdy błądzi kto wędruje, nie każdą siłę starość zniszczy, mistrzostwa Francji wciąż brakuje, trener Nahovsky znów zabłyszczy
Wracasz do Ula, jak sam zresztą określiłeś swój ponowny angaż w Vitality.Bee. Czy powrót do akademii Vitality to taki powrót Nahovskiego na salony europejskiej Ligi Legend?
Bardzo się cieszę. Czy nazwałbym to powrotem na salony europejskiej Ligi Legend? Chyba tak. Nie czuję, żeby w związku z tym zmieniło się we mnie coś wielkiego. Cieszyłem się zresztą, że kiedy byłem w Z10, organizacje z LFL-a czy z LEC zgłaszały się do mnie. To było dla mnie na pewno fajne, że zaznaczyłem na tyle swoją obecność na tym najwyższym poziomie, jeszcze za czasów poprzedniej mojej przygody z LFL-em. Ale teraz wracam i jestem na to mega nahypowany. Bardzo się z tego cieszę. Czy brakowało mi trenowania? Trenowałem bardzo dużo, tak czy inaczej w roku 2025, ale faktycznie brakowało mi tego, żeby tak laserowo się na tym skupić. Mega się cieszę, że będę miał tę możliwość.
Ostatecznie kończysz w teoretycznie znajomym środowisku. Czy są jakieś aspekty funkcjonowania organizacji, które zmieniły się odkąd opuściłeś jej szeregi pod koniec 2024 roku?
Póki co zauważam bardzo wiele rzeczy, które wyglądały w ten sam sposób. Wręcz teraz, jak zadałeś to pytanie, to przyszła mi do głowy jedna taka śmieszna sytuacja. Kiedy rozpoczęliśmy tutaj pracę nad nowym projektem, to nowy menadżer – Kana – wysłał mi skrypt na pierwsze rozmowy z graczami. Napisał: „tu masz taki skrypt, on na pewno ci pomoże przeprowadzać to interview, jest bardzo dobry”. No i od razu po otworzeniu tego, okazało się, że jest to mój stary skrypt, z przełomu 2023 i 2024 roku, czyli jak robiłem projekt na 2024 rok. Także to było fajne. Nie zmieniło się też to jak wygląda off-season w momencie, w którym rostery są już gotowe. Jest to klasa tej organizacji, polegająca na tym, że wszystkie rostery są zapraszane na taki wewnętrzny media day, a potem jest taka integracyjna impreza. Świetnie to wygląda. Jest tam cała organizacja, zarówno ludzie pracujący właśnie w back office, jak i gracze, wszyscy trenerzy i tak dalej. Wszyscy razem na jednej imprezie. To również się odbyło w tym roku. Póki co dużo jest podobieństw, niewiele do tej pory z tego co widzę się zmieniło. Ale już wtedy, pod koniec 2024 roku, to całe funkcjonowanie organizacji było na najwyższym poziomie, jeżeli chodzi o profesjonalizację oraz wydajność wszystkich procesów, także stąd prawdopodobnie wynika fakt, że niewiele się zmieniło.
Jesteś w stanie powiedzieć, jak wyglądał proces selekcjonowania przez was nowego rosteru? Może któryś z zawodników był podpisany jeszcze przed wami?
Ten projekt to w 100% nasza odpowiedzialność. Moja, Piotrka oraz managerów Kany i Oliviera, którzy razem z nami brali udział w całym procesie. Czajek był delikatnie narzucony przez organizację, ale to akurat tak czy inaczej byłby mój pierwszy wybór, nawet w nocy o północy. Dekap również zostawał w organizacji. Ale tutaj tak samo byłem zadowolony. Ja się z Dekapem znałem z krótkiej, wspólnej przygody w roku 2021. Bardzo zamierzchłe czasy. Ale co ciekawe, jak Fleshy szedł do Vitality, do LEC, i w LFL-u w połowie roku 2025 szukali zastępstwa, to gdzieś tam prywatnie rozmawiałem z jedną z osób odpowiedzialnych za to i mówiłem, że Dekap moim zdaniem byłby najlepszą opcją na tamten czas. Oni wtedy go podpisali, także to jest też osoba, którą zdecydowanie brałbym w ciemno. Co ciekawe, ten off-season poszedł dosyć sprawnie. Na większości pozycji byliśmy dosyć szybko zdecydowani. Cała reszta [poza Czajkiem i Dekapem – przyp. red.] to zawodnicy, których dobieraliśmy z Piotrkiem. Zarówno Dawciu, jak i Potent byli przez nas wybrani dość sprawnie. Najdłużej wybieraliśmy ADC, bo też nasz ostateczny wybór to jest największe ryzyko jakie kiedykolwiek w karierze trenerskiej podjąłem. Biorę do LFL-a gościa, który wygrał ze trzy oficjalne mapy na przestrzeni 2025 roku w pierwszym ERL-u i ma praktycznie zerowe doświadczenie w competitive. Jego jedynym osiągnięciem jest to, że sam sobie opłacił wyjazd do Korei, pojechał tam i wbił 1400 punktów. Po prostu dobrze klika, ale był to ryzykowny wybór.
W 2025 roku, Vizzpers miał jeszcze epizody w 2 lidze francuskiej i 2 niemieckiej, przed latem w Arabii. Z rozmów, czy to z Tobą, czy z Devilpiotrem, odnoszę wrażenie, że lubicie czasami podjąć takie ryzyko i jeśli widzicie talent, to jesteście gotowi dać takiemu zawodnikowi szansę i mniemam, że młody, 20-letni duński strzelec jak najbardziej wpisuje się w te ramy?
Tak, zdecydowanie. Nie boimy się wyzwań. Wychodzimy z założenia, że na tym powinny polegać projekty w ERL-ach, a tym bardziej projekt drużyny, która jest akademią LEC.
Tutaj jest ryzyko, ale co do Czajka i Dekapa jest chyba całkowicie odwrotnie. Szczególnie, że z Czajkiem w przeszłości pracowałeś. Na tyle chyba dobre były efekty tej pracy, że dostał promocję do pierwszego składu Vitality w 2025. Zastanawiam się jak ty podchodzisz do oceny jego występów w kończącym się roku? Czy wydaje Ci się, że teraz powrót polskiego środkowego pod twoje skrzydła to jest sytuacja w stylu “jeden krok w tył, żeby zrobić dwa naprzód”?
Czajek prawdopodobnie będzie najlepszym zawodnikiem w całym systemie ERL w roku 2026. Na pewno na jego początku. Mam nadzieję, że tak też zostanie na koniec i faktycznie będzie to dla niego rok, w którym się odbije i wróci do LEC na 2027 rok.
Czyli co, taką opinię rzucasz w eter? „Czajek w 2026 roku jest bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem drugiego poziomu rozgrywkowego w Europie.”
By far, zdecydowanie. Co do Czajka, to jedna z moich pierwszych takich rozmów z nim, to było myślę, że poniekąd uświadomienie mu, że będzie osobą, na którą wszyscy będą patrzeć. Niekoniecznie zależy mi na tym, żeby nagle był wokalnym liderem pokroju Jactrolla, ale żeby po prostu był świadomy tej siły, jaką będą miały wszystkie jego reakcje na różnego rodzaju rzeczy. To czy pokazuje, że jest zmotywowany, to czy pokazuje, że coś na niego oddziałuje mniej lub bardziej. Każda jego reakcja będzie wiązała się z tym, że będzie wpływać na reakcję innych osób w tym projekcie. Po prostu ludzie będą zwracać uwagę na to, co on robi, jak się zachowuje i będzie przykładem dla całego rosteru. To coś, co dla niego na pewno będzie nowe. Zawsze był tym młodziutkim Czajeczkiem, a teraz będzie to wyglądało troszeczkę inaczej, spoczywa na nim dużo większa odpowiedzialność.
Czajek nie jest jedynym Polakiem, z którym będziesz miał okazję pracować w przyszłym roku. W lesie będzie Dawciu, a nie jest tajemnicą, iż próbowaliście razem z Devilpiotrem pozyskać go też do Zero Tenacity. Skoro po raz kolejny z Piotrkiem wybieracie Dawcia, to rozumiem, iż cały czas widzicie w młodziutkim polskim leśniku ogrom potencjału? Czy myślisz, że połączenie go z polskim, już nieco bardziej doświadczonym, midlanerem pomoże mu wspiąć się na wyżyny umiejętności?
Od dłuższego czasu obserwowaliśmy Dawcia, tak jak wspomniałeś, nawet na ten rok 2025 chcieliśmy go pozyskać. Co ciekawe, teraz po około 3 tygodniach scrimów, widzę, że on jest dużo, dużo lepszy niż mi się wydawało. Zrobił na mnie wrażenie na poziomie top 3 impresji jakie kiedykolwiek miałem od gracza League of Legends. Kiedykolwiek. A widziałem początki Naak Nako i Caliste… no to trochę zaspoilerowałem to top 3. A co do drugiej części Twojego pytania… To też ciekawe, bo to, jak działa Czajek jako ta doświadczona, stabilna część polskiego mid-jungle, widzieliśmy już wcześniej, przy okazji jego współpracy z Daglasem. To była bardzo podobna relacja, czyli młody utalentowany jungler z Czajkiem, który ma troszeczkę więcej doświadczenia, który jest typem gracza wspierającym leśnika w grze i poza grą. Czajek ma niesamowite instynkty dotyczące tego, jak zagrać z junglerem, czego ten jungler może w danej chwili potrzebować. To jest wymarzony midlaner dla każdego junglera, ale też dla trenera, któremu zależy na rozwoju młodego leśnika.
Zastanawiam się też, jak się zapatrujesz na Potenta… to jest gość, który w kończącym się roku grał głównie w 2 lidze francuskiej. Mimo chwilowego angażu do Gentle Mates na EMEA Masters, cały czas jest to zawodnik bez wielkiego doświadczenia., gość jest z rocznika 2002 i tak naprawdę dopiero teraz wchodzi do wielkiego LoL-a. Jakie w nim pokładasz nadzieje na 2026 rok?
Potent to przede wszystkim bardzo uzdolniony mechanicznie toplaner, bardzo agresywny profil zawodnika. Jest na pewno niesamowicie utalentowany. Faktycznie, może do najmłodszych już nie należy, ale fakt faktem też niedawno zaczął grać, więc nadal w pełni kwalifikuje się jako rookie. Ma niesamowity potencjał, ale też to, co go wyróżnia, to bardzo wysoka etyka pracy. Coś, co zrobiło furorę, to był właśnie jego LFT post, gdzie omówił tę etykę pracy. Co ciekawe, rozmawiałem z kilkoma zawodnikami w tym off-seasonie, którzy bardzo starali się wskazywać na to, jak wiele rzeczy robią dookoła gry, w ramach swojego daily routine. Za każdym razem, kiedy ci zawodnicy wymieniali mi te rzeczy, to moim flagowym pytaniem było: a kiedy ostatni raz to odpuściłeś i tego nie zrobiłeś? I na podstawie odpowiedzi na to pytanie starałem się ocenić, czy poza dużą wymyślnością jest tam też jakaś konsekwencja i sumienność. To było ciekawe, bo on faktycznie bardzo dużo był w stanie na ten temat powiedzieć. Nie było to oczywiście priorytetem, priorytetem jest to, żeby zawodnik był dobrym graczem i wykazywał potencjał do rozwoju, ale to było coś, co na pewno przebijało się w tych rozmowach.
Jak porównałbyś ten skład i jego możliwości na przyszłość, jego sufit, do tego składu, z którym ty swoją poprzednią przygodę z VITB kończyłeś w 2024 roku? Z tamtego składu Naak Nako, Czajek i Stend już kilka miesięcy później grali w LEC, a Jopa zagra teraz, od 2026 roku, więc w ciągu roku z kawałkiem czterech zawodników z Twojego ostatniego składu skończyło w LEC. Jestem ciekawy, na ile według ciebie to jest twoja zasługa i czy tych zawodników, których teraz będziesz brał pod swoje skrzydła w nowym Vitality.Bee, możemy się spodziewać za rok, dwa, może trzy w LEC?
To, że gracze przychodzą drogę z LFL-a do LEC, to jest przede wszystkim zawsze ich zasługa. Jako trener jestem w stanie im co najwyżej pomóc w pewnym stopniu te cele osiągnąć, czy nawet w niektórych przypadkach wyłącznie wskazać kierunek. Co do tego projektu, to jest tutaj bardzo dużo podobieństw, kilku graczy ma bardzo zbliżone do siebie profile. Potent jest bardzo podobnym profilowo graczem do Naak Nako. Myślę, że Vizzpers jest dla mnie ciągle dużą zagadką, naprawdę nie wiem, jak ta jego kariera się potoczy, ale to też jest wbrew pozorom podobieństwo do tego, co było w 2024, bo tam taką zagadką był Stend. Myślę, że w momencie podpisania, w którym Stend przychodził z akademii KOI, w której grał w 2023 roku i byli na trzecim miejscu w lidze hiszpańskiej, nikt by wtedy nie powiedział, że to będzie materiał na LEC, a myślę, że śmiało można stwierdzić, iż jest obecnie topowym supportem w Europie i w LEC będzie występował już drugi rok z rzędu. Stend był wtedy dla mnie taką zagadką, a w tym momencie dla mnie taką zagadką jest Vizzpers. Innym podobieństwem jest to, że Dekap chociażby wykazuje bardzo duże zainteresowanie tym, żeby jak najwięcej ze mną rozmawiać o postrzeganiu roli supporta. Bardzo jest zainteresowany tym, jaką pracę właśnie wykonywałem ze Stendem wcześniej. Zadaje mi bardzo dużo pytań. Także tutaj jest kolejne podobieństwo. I jeszcze raz chciałbym wspomnieć o Dawciu, dla mnie to jest gość z niesamowitym sufitem i zdziwię się jeśli nie zobaczymy go w LEC, w bardzo niedalekiej przyszłości.
Tak trochę podsumowując naszą dyskusję odnośnie składu Vitality.Bee chciałbym zapytać Cię, o to jakie cele stawiasz dla siebie i dla swojej drużyny na nadchodzący 2026 rok?
Nawiązując do poprzedniego pytania, gdzie rozmawialiśmy o podobieństwach, tu jest również podobieństwo, bo już widziałem na twitterze stawianie tego rosteru na miejscu 5-6 pośród innych drużyn z LFL-a. To jest podobieństwo do tego co mieliśmy w roku 2024, bo właśnie wtedy stawiali nas wszyscy na miejscu 6, czasem 7, czyli to była walka o play-offy. Więc z tego jestem zadowolony, że to podobieństwo występuje, bo wiadomo, że wtedy skończyliśmy dużo wyżej. To był niesamowity rok, bo na wiosnę zajęliśmy czwarte miejsce, summer trzecie, letnie EMEA drugie, a potem na sam koniec wygraliśmy puchar Francji. Mam nadzieję, że tutaj skończy się to jeszcze lepiej. Osobiście celuję w wygranie LFL-a. Bardzo mnie kłuje fakt, że jest to jedyna liga, w której brałem udział, a jeszcze jej nie wygrałem. EBL-a wygrałem dwa razy, polską ligę 4, a LFL-a jeszcze ani razu. Trzeba wreszcie tego dokonać.

Duet Nahovsky-Devilpiotr są niczym puzzle
Po raz kolejny będziesz miał przyjemność – przynajmniej tak mniemam, że przyjemność – pracy z Piotrkiem Zaborowskim. Zastanawiam się, czy wyobrażasz sobie jeszcze w ogóle podpisanie kontraktu w organizacji, w której nie będzie Devilpiotra?
Chyba sobie nie wyobrażam. Jako head coach, na pewno nie. Były takie rozmowy w tym off-seasonie, żebym dołączył do jakiejś drużyny nie jako head coach, tylko jako strategic coach. Była wtedy szansa, że odbyłoby się to bez Piotrka, ale jako head coach, który ma wpływ na to, jak wygląda całościowo coaching staff, nie wyobrażam sobie, żebym nie wziął Piotrka ze sobą. Doskonale na ten moment się dopełniamy, jeżeli chodzi o możliwości pracy nad różnymi aspektami w drużynie.
Wracacie do takich zadań, zdawać by się mogło, stricte trenerskich, do tego jak wasza praca wyglądała jeszcze w 2024 roku. Czy możesz przybliżyć nam, jak wygląda dynamika waszej pracy? Za co rozliczać Ciebie, a za co Piotrka?
Jeszcze odniosę się do tego, co powiedziałeś właśnie względem tego, jak wyglądało to w 2025 roku. Zawsze powtarzam: my i tak trenowaliśmy. Różnica polega na tym, że teraz będziemy mogli się skupić na trenowaniu laserowo i nie odpowiadać za nic innego. A 2025 rok wyglądał tak, że zajmowaliśmy się trenowaniem, ale musieliśmy robić jeszcze dodatkowo masę innych rzeczy. Co do tej dynamiki naszej pracy… Tutaj akurat jest to bardzo mocno skonkretyzowane i bardzo mocno widoczne, ja zajmuję się makro, tym jak drużyna porusza się po mapie, jakie decyzje podejmuje, jak te decyzje komunikuje. Ale głównie moją domeną jest właśnie ta decyzyjność. Nazywam to pracą nad thought processes, czyli nad procesami myślowymi graczy, żeby oni przede wszystkim postrzegali pewne sytuacje w grze, scenariusze w konkretnych kategoriach, żeby bardzo szybko ich mózgi były w stanie pracować na tych falach albo schodzić w te rejony, które są najbardziej optymalne dla drużyny. Piotrek zajmuje się mikro, optymalizacją tego jak rozgrywane są poszczególne match-upy, tego jak gracz rozwija się indywidualnie. No i oczywiście szlagierowe, flagowe, build-pathy Piotrka. A, no i również meta-read. W związku z tym, że Piotrek czyta wszystkie numerki każdej zmiany, liczy wszystko, to też odpowiada za to, żeby przyjść i mi powiedzieć: słuchaj, myślę, że przetestować Sonę na first picku. No to ja to robię, bo wierzę, ewentualnie się go dopytam, ale zazwyczaj po prostu wierzę mu, że wynika to z jego meta-readu. Jedyną rzeczą, którą chyba najbardziej się dzielimy jest analiza teamfightów i optymalizacja tego jak drużyna teamfightuje. To robimy tak 50/50. Poza tym ten podział wygląda właśnie tak, jak go przedstawiłem.
Czy według ciebie Nahovsky jest najlepszym polskim trenerem, a Nahovsky z Devilpiotrem najlepszym polskim duetem do zatrudnienia w sztabie szkoleniowym?
Jeżeli chodzi o pierwsze pytanie, to brakiem szacunku do MenQa z mojej strony byłoby potwierdzenie lub twierdzenie publicznie, że jestem najlepszy, więc nigdy w życiu bym tego nie zrobił. MenQ to jest tak duża osobistość w świecie trenerki… też po tylu latach w LEC. Na ten moment to najlepszy polski trener. Ja dążę do tego, żeby go przebić. Taki jest mój cel, lecz na ten moment odpowiedź jest bardzo jasna. Natomiast co do drugiego pytania, to zdecydowanie tak – Nahovsky z Devilpiotrem to najlepsze polskie duo do zatrudnienia w sztabie szkoleniowym. Myślę, że nasza synergia oraz to, jak się dopełniamy pod kątem kompetencji jest na najwyższym europejskim poziomie.
Czy od samego początku tego off-seasonu szukałeś pracy w duecie z nim?
Zazwyczaj to działa tak, że jeżeli rozmawiasz o pracy na stanowisku head coacha, to domyślnie wiesz, że będziesz ustalał swój coaching staff, więc w takich rozmowach naturalne było to, że rozmawiałem o pakiecie. A zbyt wiele innych rozmów nie miałem, dosłownie jedną. Nie no dobra, na końcu były dwie, gdzie z drużynami z LEC rozmawiałem o pozycji czy to strategic coacha, czy assistant coacha, więc wtedy nie miałbym wpływu na to, jak Piotrek byłby potraktowany przez taką drużynę. Ale zależało mi na tym, że jeżeli będę head coachem, to będę pracował z Devilpiotrem… Nie wyobrażam sobie, tak jak wcześniej mówiłem, innej opcji.
Off-seasonowe rozdroża
Niby wylądowaliście z Piotrkiem bardzo dobrze, w akademii LEC, w LFL-u, chyba najmocniejszej z lig ERL. Ale jednak będziesz pracował w miejscu, w którym byłeś w 2024 roku i niektórzy mogliby uznać to za pewien brak progresu. Myślisz, że trafiłeś w miejsce, w które powinieneś trafić patrząc przez pryzmat swoich własnych umiejętności?
Nie da się tak ocenić z własnego POV-a, więc nie odpowiem na to pytanie. Na pewno nie jest to niesamowity progres, bo faktycznie jestem w miejscu, w którym byłem. Natomiast jestem z tego miejsca zadowolony. To bardzo fajne wyzwanie, biorąc pod uwagę roster. Jestem nahypowany na to, co przed nami.
Wiadomo, że w off-seasonie były inne możliwości, sam o nich wspominałeś. Zgodnie z doniesieniami była szansa na angaż w KCorp, w LEC. Podobno zaimponowaliście któremuś z zawodników swoją pracą. Byłbyś w stanie uchylić nieco szerzej o tym opowiedzieć?
Miałem rozmowę z Karmine Corp najpierw na pozycję head coacha, gdzie konkurencja była bardzo zacna, słyszało się przecież o trenerach FlyQuest, również o Reaperdzie, czy assistant coachu z KOI, Zephie, więc było mi niezmiernie miło, że znalazłem się w takim gronie. Znalazłem się tam dzięki temu, że dobrze sobie poradziłem właśnie w tym procesie początkowym, który polegał na rozmowie z managementem, ale też na zaprezentowaniu próbek swojej pracy zawodnikom, którzy zostali w tym rosterze. Było to miłe, bo wiedziałem, że po prostu dobrze wypadłem. To, że się tam nie dostałem nie było dla mnie wielkim problemem, no bo wiem, że ta konkurencja była bardzo mocna.
Znalezienie się już w dalszym etapie rekrutacji, do drużyny z LEC z aspiracjami mistrzowskimi, w takim gronie, też jest jasnym sygnałem, że idziesz w dobrym kierunku. Ja się za to zastanawiam, czy ty sam czujesz się wystarczająco dobry, by móc poprowadzić zespół w najlepszej europejskiej lidze?
Uważam, że zdecydowanie mam wszelkie umiejętności oraz kompetencje do tego, żeby drużynę w LEC prowadzić, powiedzmy, że z bardzo dobrym skutkiem. Jestem pewny swoich umiejętności oraz kompetencji. Zdecydowanie dałbym sobie radę. Jest to poziom, w który celuję.
Cały czas jednak cię tam nie ma, nieważne jak brutalnie to brzmi. Co myślisz, że musisz poprawić, żeby w LEC się znaleźć?
Wiesz co, przede wszystkim to ja nieustannie pracuję nad tym, żeby swoje kompetencje poszerzać lub zwiększać możliwy zakres obowiązków, które jestem w stanie na siebie przyjąć i im sprostać. Jako trener staram się rozwijać na wielu różnych płaszczyznach. Pod tym znakiem był właśnie rok 2025, gdzie zależało mi na tym, żeby właśnie sprawdzić się w tworzeniu struktury całościowo troszkę szerszej niż samo omawianie gry, analizowanie i coachowanie. Także pracuję na wielu różnych płaszczyznach. Mam nadzieję, że to w pewnym momencie zaprocentuje. A czy są jakieś różnice pomiędzy tym, czego się wymaga od coacha w LEC, a coacha w ERL? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Myślę, że różne managementy szukają innych profili trenerskich. Mam na przykład historię takich rozmów z drużynami z LEC, gdzie wiem, że byłbym dobrym fitem do danego projektu, ale po prostu nie udało mi się tego pokazać na interview. No ale jest jak jest, takie życie, jest to część tego procesu, z którym trzeba się pogodzić.
Jak już rozmawiamy o kompetencjach trenerów, ostatnio pojawiły się informacje o zmianach dotyczących możliwości uczestnictwa trenerów w komunikacji drużyny w trakcie meczów. Myślisz, że to może być coś, dzięki czemu ty zyskasz? Czy tego typu zmiana może np. obnażyć niekompetencje niektórych trenerów pod względem właśnie znajomości gry?
Myślę, że tak i mam ogromną nadzieję, że ta możliwość udzielania się trenerów w trakcie gry wejdzie w życie. Zresztą często korzystam z tego rodzaju narzędzia treningowego. Wygląda to w taki sposób, że zdarza mi się zapauzować grę treningową, zadać jakieś pomocnicze pytania graczom odnośnie tego, jakie powinny być ich dalsze poczynania w grze, delikatnie naprowadzając ich właśnie w formie pytania czy rzucenia jakiegoś twierdzenia krótkiego, do przemyślenia, naprowadzając ich na to, co powinni robić. Gdybym mógł w ten sposób też uczestniczyć w grze oficjalnej, to byłoby to na pewno dla mnie… no absolutnie fantastyczne. Natomiast mam kilka uwag co do kwestii technicznych. Słyszałem tam o dwóch czy trzech pauzach 30 czy 45-sekundowych. Dla mnie to jest totalnie oderwane od rzeczywistości. Mówię to jako ktoś, kto ma doświadczenie z pauzowaniem gry i uczestniczeniem w komunikacji drużyny, robię to na co dzień. Jestem przekonany o tym, że 10-12 sekund to jest wystarczająco dużo, żeby taką rozmowę krótką pomiędzy trenerem a graczami przeprowadzić, która nie będzie wybijała ich z rytmu, przeciwnika z rytmu, widza z rytmu, komentatora z rytmu, a jednocześnie powinna być przestrzenią dla trenera, żeby powiedzieć, co chce powiedzieć. Przecież to nie jest pauza, w której on włącza swój mózg i dopiero zaczyna myśleć o tym, co chce powiedzieć, tylko myśli o tym, co chce powiedzieć cały czas oglądając grę, więc te 10 sekund czy 12 zdecydowanie wystarczy. Zresztą, on nie ma odzywać się tam po to, żeby pytać o coś graczy, tylko żeby właśnie ewentualnie ich naprowadzić lub coś im przekazać szybkiego.
W Counter Strike’u mamy tę 30-sekundową pauzę taktyczną, natomiast tam jej wprowadzenie jest dużo bardziej naturalne. Można sprzeczać się co do konkretnej formy i tego jaka forma jest optymalna, ale mam wrażenie, też z tego co ty powiedziałeś, że pewna forma timeoutu mogłaby jak najbardziej zbenefitować ciebie jako trenera i że wydaje ci się, że byłbyś w stanie dobrze taką możliwość timeoutową wykorzystać…
Tak i nie mówię tego na podstawie przeczucia, tylko mówię to na podstawie doświadczenia z mojej codziennej pracy. Jest to coś, z czego korzystam, coś co przynosi mi benefity, pozwala moim drużynom progresować. Coś, co gracze lubią i coś, co gdyby graczom się nie podobało, to bym bardzo szybko wyeliminował, a korzystam z tego przez wiele lat.
Bardzo Ci dziękuję. Nie pozostaje mi nic innego niż życzyć Tobie dalszego progresowania. Aby twoje pauzy w trakcie gier treningowych przynosiły jak najwięcej wszystkim korzyści i żeby 2026 był dla ciebie bardzo dobry. Z Devilpiotrem, z całym Vitality.Bee. Będę śledził, będę kibicował i trzymam kciuki. Bardzo Ci dziękuję za kawał rozmowy.


Zostaw komentarz