StarLadder Budapest Major 2025 to drugi turniej tej rangi, który zorganizowano w ramach 3-fazowego modelu. Przeanalizujmy, jak radzą sobie w nim teoretycznie słabsze zespoły.
Major – festiwal gigantów czy szansa dla słabszych?
Zwykło się mówić, że Major to turniej dużej losowości. Oczywiście, zdarzają się niespodzianki, zwłaszcza przy pierwszych meczach, które są w formacie BO1. W gruncie rzeczy jednak wszystko sprowadza się i tak do serii BO3, które decydują o awansie lub eliminacji.
Wprowadzony od BLAST.tv Austin, nowy model, bazujący na trzech fazach, sprawił, że na Majorze rywalizuje więcej ekip. To również furtka chociażby dla Ameryk i Azji, by wystawić swojego przedstawiciela w czołowym turnieju, co często w ciągu roku nie zdarza się tak często.
Zamysł formatu można nazwać alegorią sitka – każda kolejna faza przesiewa grono uczestników, sprawiając, że do decydujących etapów powinni dochodzić tylko ci, którzy rzeczywiście na to zasłużą. Podsumujmy więc, ile drużyn, zaczynających od pierwszej fazy, potrafiło dojść do trzeciej i ewentualnie do play-offów.
Major w Austin – jak wypadł debiut formatu?
W 3. fazie Majora w Austin pojawiły się aż trzy formacje, które turniej zaczynały od najwcześniejszego etapu. Były to Legacy, Lynn Vision oraz Nemiga. Trzy zespoły z trzech różnych regionów – Ameryki Południowej, Azji i Europy. Czyli powiększenie puli uczestników zdało egzamin, gdyż rzeczywiście konkurencja się zdywersyfikowała.
Dodatkowo każda z tych drużyn napisała swój rozdział na tym Majorze i zapadła publice w pamięć. Legacy na ostatni moment zastąpiło argentyńską BESTIĘ, która wypadła z powodu problemów wizowych. Przeszli dwa pierwsze etapy jak burza, a trzeci zaczęli od sensacyjnej wygranej z Vitality. Brazylijczycy niemalże weszli do play-offów – minimalnie przegrali w decydującej serii z MOUZ. Format BO3 ich przerósł.
Lynn Vision poległo z Legacy w koszyku 1-2. Wszyscy jednak zapamiętają charyzmatycznego Junije „EmiliaQaQ” Tanga, który nadawał mnóstwo kolorytu temu składowi.
Nemiga w ostatniej fazie nie była w stanie już wygrać meczu, natomiast we wcześniejszych etapach pokazała pazur. Jej kapitan, Aliaksandr „1eer” Nahorny, napsuł sporo krwi rywalom – był zadziorny i zaczepny do tego stopnia, że w pyskówkę wchodził nawet z królem „banteru”, „apEX’em”.
W play-offach w Austin pojawiły się trzy formacje, które zmagania zaczęły od 2.fazy: FaZe Clan, FURIA i paiN. Ostatnia z nich doszła finalnie do półfinału, w którym przegrała z MongolZ.
Major w Budapeszcie też dał pole „słabszym”
Jak więc w zestawieniu z Austin wypadł Budapeszt? W 3. fazie StarLadder Budapest Major 2025 pojawiły aż cztery zespoły, które musiały przejść drabinkę od samego jej początku. Mowa o FaZe, B8, PARIVISION oraz Imperial. Wynik Austin został na tym polu przebity.
Chociaż FaZe nie było może tak klasycznym „underdogiem” jak pozostała trójka, tak fakt, że drużyna potrafiła dojść aż do samego finału, stawia reformę formatu w dobrym świetle. Clan miał swoje wzloty i upadki, ale wydaje się, że cała pokonana droga na Majorze tylko wzmocniła drużynę. Proces niewątpliwie miał swoje odzwierciedlenie na wyniku – dojście FaZe do finału było dużą sensacją.
Wychodzi na to, że nowy model daje większe pole do popisu szerszej puli zespołów, z których część potrafi to naprawdę skrupulatnie wykorzystać. Większa rywalizacja, więcej spotkań, ciekawsze zestawienia i te niespodzianki, które są już esencją Majora. Wydaje się, że w obliczu wielokrotnych eksperymentów z systemami na Majorach (przypomnijmy, że kiedyś wszystko funkcjonowało na zasadzie grup) ten model naprawdę zdaje egzamin. Dodatkowo zespoły pracują na awans na Majora w dłuższej perspektywie, a nie rywalizując tylko w pojedynczym turnieju kwalifikacyjnym. Metodą prób i błędów wypracowano schemat, który na pewno może podobać się publice – dla zawodników może być nieco bardziej męczący, jednakże dzięki temu Major dostarcza naprawdę unikalne show.


Zostaw komentarz