Póki co zarówno faza Play-In, jak i Swiss, dowiozły. Jeśli dostaniemy solidne Play-offy, to nie będzie wątpliwości… Worlds 2026 będą najlepsze od lat!
Przypomnijmy sobie dotychczasowe wydarzenia… W Play-Inach, Cloud9 na własnym terenie dostało cięgi od Furii. Brazylijczycy okazali się gorsi od wietnamskiego MVK, które miało być najgorszą drużyną Play-Inów… A to dopiero początek!
Szokujący Swiss
Już od pierwsze rundy otrzymywaliśmy różnorakie zaskoczenia. Europejczycy tłukli Chińczyków jak chcieli – MKOI oraz KC okazali się lepsi od Bilibili Gaming oraz Anyone’s Legend. Do tego mieliśmy pierwszego dnia jeszcze jeden szokujący rezultat – gracze tajwańskiego Flying Oyster pokonali mistrzów Ameryki z Team Liquid…
Drugi dzień stał pod znakiem chińskiego toplanera Top Esports – 369. Doświadczony gracz po półrocznym rozbracie z Ligą Legend, poprowadził swą ekipę do mistrzostwa przeciwko mistrzom swojego regioniu! Rozpoczął tym samym piękną historię swoją i swej drużyny oraz dołożył cegiełkę do najgorszego chińskiego występu w dziejach…
Trzecia runda stała rzecz jasna pod znakiem odpadającego z turnieju Anyone’s Legend. Chińczycy przegrali 0:2 przeciwko Team Liquid. W trakcie turnieju mistrz LPL-a nie pokazał nic. Absolutnie nic, a przynajmniej nic dobrego. Porównując wynik i grę do przedturniejowych przewidywań, chyba nikt w historii nie wypadł tak blado jak AL. Nawet LGD w 2015 roku, gdy nie wyszli z grupy jako mistrz Chin, chyba pokazali się lepiej od AL… A w trzeciej rundzie jeszcze brazylijskie LOS, rzekomo najsłabszy zespół turnieju, pokonał Team Secret Whales…
LOS, które do samego końca walczyło o awans. Pokonali w czwartej rundzie Team Liquid, a w piątej byli blisko zwycięstwo 2:0 przeciwko LYON, lecz brakło tam nieco śmiałości w drugiej grze. Ostatecznie spotkanie to przegrali 1:2, ale nadal zaliczyli najlepszy występ w historii brazylijskich drużyn w ramach Worlds. I zaskoczyli wszystkich.
Dołóżmy do tego fatalne G2 odpadające z wynikiem 1-3, po totalnie bezbarwnej porażce przeciwko Hanwha Life. Sama Hanwha Life odpadła rundę później po porażce z BLG 0:2 i chociaż byli pod formą, to mogą mówić o najgorszym losowaniu w czteroletniej historii Swissa…
Formatowa dygresja
Sytuacje z losowań rund 4-5 wzbudziły wielkie emocje w przestrzeni publicznej. Format szwajcarski był szeroko krytykowany, to i ja dorzucę w tym temacie swoją opinię. Czy wyłania top 8 drużyn turnieju w obecnej formie? Nie. Czy jest emocjonujący? Zdecydowanie i to przez gigantyczne „E”.
Zaś to co spotkało HLE to ewenement, błąd w Matrixie. Przypomnę, HLE zagrało przeciwko: Top Esports, Gen.G, Invictus Gaming, G2 Esports i Bilibili Gaming. Każda drużyna solidna… W dwóch ostatnich drużynach grali przeciwko najmocniejszej drużynie jaką dało się wylosować. Natomiast przy swoich losowaniach ani G2 nie powinno być 1-2, ani BLG 2-2, to zaś sprawia, że przed turniejem taki scenariusz był praktycznie nie do wywróżenia. Oczywiście – HLE nie zagrało najlepiej w tym turnieju. Gdyby wygrali z Invictus Gaming to prawdopodobnie byliby teraz z wynikiem 3-1 w ćwierćfinałach. Natomiast jest to wina większej liczby czynników niż tylko „złego Szwajcara”.
Z drugiej strony jest T1, które nie wygrało na ani jednego poważnego rywala, a po otrzymaniu KC w ćwierćfinale, mają niemal autostradę do półfinału.
A ja powtórzę jeszcze raz: format nie jest idealny, ale jest emocjonujący. A to właśnie emocje i zaskoczenia przyciągają widzów przed ekrany. W Worlds właśnie o emocje chodzi.
„Miłość” Sainta i Inspireda
W ostatnim dniu fazy szwajcarskiej otrzymaliśmy jeszcze potężne „poza boiskowe” wydarzenie. Po zakończeniu serii LYON-LOS, polski leśnik LYON – Inspired – wraz z koreańskim środkowym Saintem, wymieniali uprzejmości pokazując sobie środkowy palec na oczach kamer. Musicie przyznać – niecodzienny sposób świętowania zwycięstwa…
Co przyniosą nam ćwierćfinały?
By turniej faktycznie uznać za wybitny, musi mieć on znakomity finał i ogólnie ciekawą fazę pucharową. Zobaczymy tam po trzy drużyny z Chin i Korei oraz po jednej z Europy i Ameryki.
Przed nami są co najmniej dwa wyrównane ćwierćfinały – oba po różnych stronach drabinki. Zarówno z pary DK-BLG, jak i TES-IG, ciężko wytypować zdecydowanego faworyta. W przeciwieństwie do starć Korei z Ameryką i Europą, bo tam zarówno Karmine Corp, jak i LYON, stoją na straconej pozycji. Patrząc jednak na całą drabinkę, czuję, że będzie mieli mnóstwo emocji do końca turnieju. A ćwierćfinały i półfinały rozgrywane w Teksasie i finał w Nowym Jorku, dowiozą, pięknie wieńcząc nam emocjonujący turniej.
Rozkład jazdy na ćwierćfinały
Wszystkie mecze zaczynają się o 23:00 polskiego czasu:
wtorek, 3 listopada – Top Esports vs Invictus Gaming
środa, 4 listopada – Gen.G vs LYON
czwartek, 5 listopada – Bilibili Gaming vs Dplus KIA
piątek, 6 listopada – Karmine Corp vs T1 Esports


Zostaw komentarz