Upset_FNC

Jak upadło Fnatic…

Strona główna » Jak upadło Fnatic…

Seria 9 występów Fnatic na Worldsach nie zostanie przedłużona do 10. Ostatniego dnia fazy zasadniczej LEC stało się jasne, że po raz pierwszy od 2016 roku nie zobaczymy Pomarańczowych na mistrzostwach świata. Jak to się stało, że dawna potęga znalazła się w tak opłakanej pozycji?

Początki kryzysu

Tę historię wypada rozpocząć od 2016 roku i nakreślenia kontekstu tego, jaką pozycję na europejskiej, jak i światowej scenie miało Fnatic. A ta pozycja względem dzisiejszej była nieporównywalnie lepsza, ponieważ na 6 możliwych tytułów wygrali oni 5 i raz zajęli drugie miejsce. W rok 2016 wchodzili po zrobieniu perfect splitu i wygraniu 5. tytułów na 6 możliwych, tracąc przy tym zaledwie dwie mapy oraz po zajęciu top 4 na Worldsach 2015. Można było się spodziewać, że nowy rok przyniesie kolejne sukcesy, mimo odejścia Huniego, Reignovera i YellOwSaRa.

Jednak sezon zasadniczy był, jak na standardy pomarańczowych, katastrofalny. Zakończyli go z wynikiem 9-9 na 6. miejscu, ostatnim gwarantującym udział w playoffach. Prawdziwy dramat wydarzył się jednak właśnie w playoffach, bo mimo rozprawienia się bez większych problemów z Vitality, porażka w kolejnej rundzie sprawiła, że po raz pierwszy w swojej historii organizacja nie znalazła się w finale EU LCS. Drużyną, która zabrała nie tylko miejsce w finale, ale również tytuł Mistrza Europy, było debiutujące wtedy G2 Esports, ekipa, która w błyskawicznym tempie stała się równorzędnym rywalem dla Fnatic.

REKLAMA:
Reklama

Na start letniego splitu udało się sprowadzić z powrotem na pozycję supporta YellOwStaRa, a w trakcie trwania splitu do drużyny z G2 Esports dołączył Kikis. Mimo tych zmian wyniki nie uległy drastycznej poprawie. W Regularze zajęli 5. miejsce, natomiast z playoffami pożegnali się już w pierwszej rundzie, przegrywając 3-0 z H2K. Nie był to jednak jeszcze koniec szans Fnatic na Worldsy, bo mieli wystarczającą liczbę punktów, żeby powalczyć w Regional Finalsach. Ale nie powalczyli, odpadli błyskawicznie w drugiej rundzie z Unicorns of Love, przegrywając wynikiem trzy do zera. W rok od mistrza Europy do niekwalifikowania się na Worldsy.

Dla tak renomowanej organizacji brak występu na najważniejszym turnieju w roku był niedopuszczalny. Po dwóch latach do organizacji powrócił sOAZ, z akademii do głównego składu został przesunięty Broxah, na supporta sprowadzono doświadczonego Jesiza, a na środkową aleję sprowadzono wielki talent, czyli Capsa. Regionalnie jednak sezon był podobnie rozczarowujący co poprzedni, dwukrotnie zajęte 3. miejsce nie zadowalało we Fnatic nikogo. Udało się jednak uniknąć kompromitacji sprzed roku i tym razem bez większych problemów Fnatic awansowało na Worldsy poprzez finały regionalne.

Tam sprawnie przebili się przez play-iny, ale w fazie grupowej zaczęli fatalnie, bo od wyniku 0-4. Jednak udało się dokonać prawdziwego cudu i jako pierwsza drużyna w historii wyszli z grupy z bilansem 2-4. W ćwierćfinale trafili na RNG i tam też pożegnali się z Worldsami. Drugi rok z rzędu Fnatic zakończyło nie tylko bez żadnego pucharu, ale również bez występu w finale.

Przełamanie

W 2018 roku dało się w końcu przełamać. Po dodaniu do składu Bwipo jako drugiego toplanera i Hylissanga na pozycję wspierającego Fnatic zdominowało sezon regularny i zajęło pierwsze miejsce, a w playoffach po 2 latach przerwy zameldowało się w finale, w którym zmierzyło się z G2. Pomarańczowi wygrali 3-0, co zakończyło ich okres bez trofeum oraz stanowiło dopiero pierwszą wygraną w serii BO5 przeciwko Samurajom. Zakwalifikowali się tym samym na MSI po 3-letniej przerwie, ale ani go nie podbili, ani nikogo nie rozczarowali. Wyszli z grupy, ale w półfinale RNG odprawiło ich z kwitkiem.

Letni split był podobnie udany co ten wiosenny. Udało się obronić tytuł, pokonując tym razem w finale Schalke 04. Jednak to nie tylko sukcesy w EU LCS sprawiły, że fani Fnatic wzdychają z nostalgią do 2018 roku. Worldsy z tego roku to bez wątpienia największy sukces Fnatic od 2011 roku, a według wielu pewnie największy. Był to wybitny turniej dla Zachodu, ponieważ w półfinałach były aż 3 drużyny z tej części świata: 2 z Europy i 1 z Ameryki. Mimo szansy na europejskie starcie w finale ostatecznie skończyło się na pojedynku europejsko-chińskim. Niestety dla fanów Europy i Fnatic to Invictus Gaming wyszło górą z tego starcia, dominując Pomarańczowych na każdej z 3 map finału.

Wiecznie drudzy

2019 rok to prawdziwe trzęsienie ziemi. Z drużyny odszedł Caps na rzecz największego rywala Fnatic, czyli G2. W jego miejsce przyszedł Nemesis, gracz obiecujący, ale zdecydowanie na niższym poziomie niż duński midlaner. Strata była odczuwalna, ponieważ Pomarańczowi na wiosnę ominęli finał, przegrywając z Origen w półfinale, a na lato udało się wejść do finału, lecz tam ulegli G2 Esports. Dało to oczywiście awans na Worldsy, ale nie udało się nawet zbliżyć do sukcesów sprzed roku. Mimo to Fnatic te Mistrzostwa Świata może zaliczyć do udanych, bo wyjście z grupy, w której znajdowało się SKT T1 i RNG, nie należy do najprostszych, ale wylosowane w ćwierćfinale FPX już było zbyt twardym orzechem do zgryzienia.

2020 to rok praktycznie bliźniaczy do poprzedniego, mimo pojawienia się Selfmade’a. Dwukrotnie zajęte drugie miejsce w LEC, awans na Worldsy, wyjście z trudnej grupy z drugiego miejsca i odpadnięcie w ćwierćfinale z chińską drużyną, tylko tym razem bardziej bolesne, ponieważ TES wyrzuciło Pomarańczowych reverse sweepem. Co ważniejsze, w trakcie tych Worldsów miała miejsce afera wewnątrz Fnatic. Nemesis miał zostać poinformowany, że niezależnie od wyników nie znajdzie się w składzie na kolejny rok. Był to pierwszy sygnał, że ryba zaczyna psuć się od głowy.

No Rekkles, No problem

W 2021 roku miało miejsce kolejne trzęsienie ziemi w drużynie. Rekkles, legenda Fnatic, zdecydował się na ten sam ruch co Caps w 2019, a więc transfer do G2 Esports. W jego miejsce sprowadzono Upseta, a na środkową aleję przyszedł Nisqy. Sezon wiosenny był zupełnie do zapomnienia: sezon regularny zakończony na 5. miejscu, a w playoffach kompromitująca porażka już w drugiej rundzie z Schalke 04.

W przerwie między splitami dokonano kompletnie niespodziewanej zmiany. Bwipo, dotychczasowy top laner, został junglerem, zastępując Selfmade’a, który odszedł do Vitality, a na górną alejkę ściągnięto Adama. Później wyszedł powód tych zmian. Selfmade oraz Bwipo odrzucili oferty przedłużenia kontraktu. Drugi z nich dostał ultimatum: albo zmienia pozycję na junglera, albo odchodzi z drużyny. W przypadku Polaka pojawiła się plotka, że wprowadza toksyczną atmosferę w drużynie, co miało być bezpośrednią przyczyną odsunięcia go od składu, jednak to później zdementował Nisqy.

Całe to międzysezonowe zamieszanie na pewno nie napawało optymizmem przed letnim splitem. Regular też tego optymizmu nie poprawił, bo zakończyli go ponownie na 5. miejscu, przez co swoją drogę na Worldsy rozpoczynali od pierwszej rundy playoffów. Ostatecznie na Worldsy się dostali, pokonując Vitality, Misfits i, co dało najwięcej satysfakcji, G2 mające dwie gwiazdy Fnatic sprzed lat. Na samym awansie na Mistrzostwa Świata się nie skończyło, bo w półfinale rozgromili Rogue, ale pary nie starczyło już na serię finałową i tam ulegli MAD Lions.

Przed Worldsami miała miejsce kolejna już w tym roku drama. Tym razem dotyczyła ona Upseta i po części Adama. Niemiecki strzelec opuścił drużynę na chwilę przed startem fazy grupowej z powodów osobistych, co zmusiło drużynę do zagrania z rezerwowym, co mocno ich osłabiło. W takiej sytuacji nie dziwi, że wynik, z jakim skończyli, to 1-5 i oczywiście ostatnie miejsce w grupie.

Cała sytuacja wokół Upseta zaostrzyła się jeszcze bardziej po słowach Adama, który stwierdził, że powód do powrotu do domu był błahy i że chodziło o powrót do dziewczyny. Upset ostro zaprzeczył tym oskarżeniom, twierdząc, że powodem była poważna sytuacja kryzysowa w rodzinie. Przy takich napięciach w drużynie jasne było, że w kolejnym sezonie dojdzie do kolejnych zmian.

Superteam, super niewypał

W 2022 roku postawiono na mocną inwestycję. Z poprzedniego roku pozostawiono tylko dolną aleję. Na topa przyszedł z G2 doświadczony Wunder, z Misfits wyciągnięto obiecującego junglera Razorka, a na mida sprowadzono prawdziwą gwiazdę ligi, Humanoida. Superteam z prawdziwego zdarzenia. Sezon regularny zapowiadał, że to może być ten rok, w którym Pomarańczowi wrócą na szczyt europejskiego LoL-a. 2. miejsce tuż za plecami Rogue, a w pierwszej rundzie playoffów pewna wygrana z G2. Półfinał przeciwko Łotrzykom też rozpoczął się świetnie, bo od prowadzenia 2-0, ale ostatecznie to Rogue wyszło zwycięsko, obracając serię na swoją korzyść.

Nadzieje na finał jednak jeszcze się tliły, ale tylko przez chwilę. W dolnej drabince po raz drugi Fnatic spotkało się z G2 i tym razem Samurajowie wzięli rewanż, wygrywając 3-0. Regular split letniego sezonu był kontynuacją kiepskiej formy z playoffów. Niewiele brakowało, żeby Pomarańczowi nie znaleźli się w top 6, ale kapitalna dyspozycja Upseta ostatecznie zapewniła im 5. miejsce. Oznaczało to, że podobnie jak przed rokiem Fnatic marsz na Mistrzostwa Świata zacznie od pierwszej rundy playoffów. I tak samo jak w 2021 roku na Worldsy się dostali, ale do finału już wejść się nie udało, więc drużyna, która zbudowana została, aby w końcu przywrócić Fnatic na tron, nie zdołała nawet dostać się do jednego finału.

Worldsy zaczęli od play-inów, z których bez problemów wyszli, ale ich przygoda skończyła się już na fazie grupowej, którą skończyli na 3. miejscu, pod T1 oraz EDG.

O krok od katastrofy

Początek 2023 stanął pod znakiem powrotu do Fnatic po 3 latach Rekklesa. Jednak to zdecydowanie nie był powrót marzeń. Jego współpraca z nowym wspierającym, Rhuckzem, jak i cały performance drużyny, był po prostu beznadziejny. Na tyle słaby, że Pomarańczowi nie dostali się do grup, mimo że wchodziło do nich aż 8 drużyn, a tym samym po raz pierwszy w historii nie zakwalifikowali się do playoffów.

Na wiosnę dokonano więc zmian w składzie. Szybko z drużyną pożegnał się Rhuckz, a w jego miejsce pojawił się Advienne, a na topie Wundera zastąpił dotychczasowy zawodnik akademii, Oscarinin. Wynik był lepszy, bo udało się wejść do dalszej fazy po zajęciu 6. miejsca w sezonie regularnym, ale awans do playoffów po raz kolejny był poza zasięgiem Fnatic.

Przed letnim splitem doszło do kolejnych zmian w składzie, których podstawą była kolejna drama. Rekkles zdecydował się na zmianę roli z ADC na supporta. Fnatic jednak nie chciało go jako podstawowego zawodnika na tej pozycji, więc został zbenchowany, a później opuścił drużynę. Więcej światła na tę sytuację szwedzki gracz rzucił w 2025 roku, kiedy w komentarzu na Twitterze napisał, że organizacja chciała się go pozbyć już po kilku tygodniach mimo podpisania z nim dwuletniego kontraktu, ale im się to nie udało.

Fnatic w tej sytuacji wymieniło całą dolną aleję. Na pozycji strzelca pojawił się wykupiony z Z10 Noah, a na supporcie doszło do wymiany z KOI. Do Fnatic przyszedł Trymbi, a w drugą stronę powędrował Advienne. Zmiany przyniosły oczekiwany efekt, w sezonie regularnym zajęli drugie miejsce oraz udało się wyjść z grupy B mimo pewnych turbulencji.

W playoffach w pierwszej serii udało się wygrać z Team Heretics, ale w serii o finał nie dali rady XL. Wygrana z TH pozwoliła rzutem na taśmę zapewnić Pomarańczowym wystarczającą liczbę punktów, żeby zakwalifikować się do Season Finals. Tam Fnatic zaczynało od drabinki przegranych, a żeby być pewnym udziału w Worldsach, musieli co najmniej dojść do półfinału. Ostatecznie udało się wejść nawet do finału, ale tam G2 po raz kolejny wyszło zwycięsko.

Po katastrofie, jaką był start roku, dojście do finału można uznać za naprawdę duży sukces, podobnie jak sam awans na Mistrzostwa Świata. Na samym turnieju Pomarańczowi nie zapisali się za bardzo w pamięci. Grali do samego końca w Swiss Stage, ale ostatecznie skończyli go z wynikiem 2-3.

Dużo więcej działo się już po samych Worldsach, ponieważ wywiązała się afera z udziałem Trymbiego. Agent zawodnika oskarżył organizację o to, że ta zbyt długo zwlekała z decyzją dotyczącą przyszłości Trymbiego, przez co ten nie zdążył znaleźć nowej drużyny. Organizacja stanowczo zaprzeczyła w oficjalnym oświadczeniu. Ostatecznie konflikt wygasił sam Trymbi, pisząc, że „nie ma kogo winić”, a według plotek to agent zawodnika był winny zaistniałej sytuacji.

Równia pochyła

W kolejnym roku jedyną zmianą w składzie był support, a na tę pozycję wybrano Juna. Po dobrej końcówce poprzedniego roku oczekiwano od Fnatic bycia jednym z głównych, jeśli nie głównym, rywalem G2 o tytuły. Z jednej strony byli, ponieważ w 3 z 4 finałów w tym roku Pomarańczowi się znaleźli, ale żadnego z tych finałów nie byli w stanie wygrać, mimo tego, że liczba okazji do zdobycia pucharu wzrosła dwukrotnie względem lat wcześniejszych. Dzięki temu, że Fnatic dobrze wypadło w splitach zimowym i wiosennym, pojawili się oni na MSI, po raz pierwszy od kultowego 2018 roku. Występ jednak stał pod znakiem rozczarowania. Wyjścia z play-inów wszyscy się spodziewali, a porażka z Gen.G również nikogo nie zaskoczyła, lecz porażka z Team Liquid była sporym zawodem. Mistrzostwa Świata były równie rozczarowujące co MSI, ponieważ Fnatic jedyną grę wygrało z GAM i pożegnało się z Worldsami po zaledwie 4 meczach.

W 2025 roku Fnatic dokonało kompletnej przebudowy bota, znowu. Duet Noah i Jun został pożegnany, a w ich miejsce sprowadzono Mikyxa i Upseta. Te zmiany nie dały jednak spodziewanych efektów, bo mimo że w sezonach regularnych Fnatic radziło sobie wybitnie, tak w playoffach nie udało się zakwalifikować do żadnego z 3 finałów. Nie pomogło nawet ściągnięcie przed letnim splitem z akademii T1 Poby’ego w miejsce Humanoida, którego fani Fnatic mieli już dość po 4 latach. Dostać się na Worldsy za to udało się, ale występ ten był kompletnie żenujący, bo nie dość, że byli, wraz z PSG Talon, pierwszą drużyną, która odpadła z Worldsów, to na dodatek porażki zaliczyli między innymi z CFO czy MKOI.

Upadek na dno

Na początku bieżącego roku doszło do dużych roszad w składzie Fnatic. Z poprzedniego rosteru zostali tylko Razork oraz Upset. Do nich dołączyli Empyros, Vladi i Lospa. W tym składzie wyniki były naprawdę słabe. W LEC Versus ledwo zakwalifikowali się do playoffów składających się z aż 8 drużyn, a w nich nie wygrali nie tylko serii, ale nawet mapy. Na wiosnę było jeszcze gorzej, bo do playoffów nawet nie weszli. Przed letnim splitem pozbyto się Empyrosa, a w jego miejsce przyszedł Soboro. Jedynym plusem tej zmiany było to, że z koreańskim top lanerem do końca walczyli o miejsce w playoffach, jednak zeszłotygodniowa porażka z GX stanowiła koniec roku dla Fnatic i oznaczała brak tej organizacji na tym turnieju od 10 lat.

Jak to się stało i kogo winić?

Powiedzmy sobie wprost, Fnatic od dawna nie jest już drużyną, którą poważnie byśmy rozpatrywali w kontekście mistrzostwa LEC, niezależnie od składu, który akurat wystawią. No bo jak robić to z drużyną, która ostatni tytuł wygrała 8 lat temu, a od tamtego czasu przegrała 8 finałów? Jeszcze gdyby było tak, że w tym czasie żadna inna drużyna niż G2 nie wygrała LEC, ale to nieprawda. Poza Samurajami trzykrotnie wygrywało MAD Lions, po jednym tytule sięgały takie drużyny jak Rogue, Karmine Corp czy MKOI. Powodów takiego upadku niegdysiejszej potęgi jest wiele. Nieudane ruchy transferowe czy zbyt duże przywiązanie do graczy, którzy najlepsze lata mają za sobą, miały oczywiście wpływ na obecną sytuację, ale największym winowajcą jest zarząd i jego decyzje. Liczba afer jaka miała miejsce w szeregach Fnatic i ton w jakim wypowiadają się byli gracze tej organizacji tacy jak Rekkles, Bwipo, Selfmade czy Nemesis każe sądzić, że najwięksi sabotażyści potencjalnych sukcesów drużyny znajdują się na samym szczycie łańcucha pokarmowego.

REKLAMA:
Reklama

Mateusz Zalewski

Amatorsko komentuje LoL-a. Równie mocno co esportem interesuje się piłką nożna. Kibic głośnych sąsiadów z Manchesteru.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: