To nie był do końca udany dzień w wykonaniu biało-czerwonych. GL gra dalej, a Friendly Campers żegna się ze zmaganiami już po pierwszym meczu.
GamerLegion z problemami
Starcie GL z Passion UA rozpoczęło się na mapie Dust2. Pierwsza lokacja w wykonaniu Legionu była jednak tragiczna. Zarówno w defensywie, jak i w ataku nie układało się zupełnie nic, a w kluczowych momentach rund, które mogły odmienić losy otwierającej lokacji, zawodziły poszczególne ogniwa. Passion wyszło na prowadzenie w serii, a GL zakończyło Dusta bez zgarnięcia chociażby jednej rudny w ataku.
Druga mapa pojedynku, ku zaskoczeniu wielu, to pokaz siły GamerLegion. Pierwsze 9 rund wpadło na konto kolektywu Snaxa bez większych problemów, a PUA w defensywie kompletnie nie istniało. Przełamanie przyszło dopiero w rundzie dziesiątej co, jak się później okazało, nie pozwoliło byłym reprezentantom Complexity na skuteczny powrót do spotkania. Mimo iż początek strony atakującej w ich wykonaniu wyglądał naprawdę obiecująco, to przewaga GL była zwyczajnie zbyt duża. Nadeszła więc pora na decidera, którym wybrane zostało Inferno, a z Legionu emanowała wszechobecna pewność siebie.
Rywalizacja na mapie decydującej była przez moment kontynuacją dobrej gry Legionu z drugiej areny. Pierwsze sześć rund w obronie to pokaz siły GL szczególnie na większym bs-ie, gdzie zarówno Tauson, jak i hypex dokładali multum istotnych eliminacji. W drugiej części pierwszej odsłony to jednak Passion przejęło pałeczkę i odkryło sposób na ogranie defensywy GamerLegion. Finalnie pierwsza połówka decidera to prowadzenie GL wynikiem 7:5.
Druga odsłona ostatniego segmentu spotkania to istny rollercoaster emocji – rewelacyjny początek GL w postaci czterech wygranych rund z rzędu obudził Passion, które odpowiedziało z nawiązką. Końcówka to jednak kolejna w tym spotkaniu pobudka podopiecznych Adriana „imd” Piepera, którzy domknęli spotkanie wynikiem 2:1, zgarniając ostatnią mapę do 10.
Passion UA 1:2 GamerLegion
- Dust 2 – 13:4,
- Mirage – 7 : 13,
- Inferno – 10:13.
Pora na ex-ESC!
Friendly Campers stanęło przed wielką okazją na historyczny sukces. Zespół z pięcioma Polakami w składzie w ostatniej chwili otrzymał zaproszenie na turniej Bounty ze względu na wycofanie się z rywalizacji amerykańskiego NRG. Polacy stanęli przed ogromną szansą, aby pokazać się szerszej publiczności, a ich rywalem w meczu otwarcia było Heroic – zespół po zmianach kadrowych, który grał dziś bez swojego nominalnego snajpera.
Polacy nie zaskoczyli podczas wyboru map – zdecydowali się na rozegranie Nuke’a, który jest ich zdecydowanie najmocniejszą lokacją. Otwarcie jednak – podobnie jak w przypadku GamerLegion – naszym reprezentantom kompletnie nie wyszło. HEROIC, mimo problemów z dopięciem składu, okazało się być bardzo solidnie przygotowane i od samego początku zdominowało sytuację na serwerze. FC nie radziło sobie w żadnym elemencie, a zajmowanie outside’u, czyli plan, na którym Polacy niejednokrotnie bazowali, w tym przypadku był skutecznie pacyfikowany przez podopiecznych TOBIZa.
Może na Mirage’u?
Znowu ciężki początek, znowu pojedyncze przebłyski i, co najgorsze, znowu rażąca nieskuteczność. Momentami wydawać by się mogło, że to nie HEROIC, a Friendly Campers gra bez snajpera. Tak było jednak tylko na początku – od wyniku 4:1 dla faworytów tego spotkania to polski zespół zaczął punktować, a ten stan nie zmienił się już do samego końca pierwszej połowy!
Druga odsłona Mirage’a sprawiła, iż przypomnieliśmy sobie sytuacje z pierwszej mapy. Ciężko powiedzieć coś więcej – FC regularnie zajmowało bombsite’y i podkładało ładunek, lecz ani razu nie było w stanie utrzymać strefy detonacji pod swoją jurysdykcją. Zespół olimpa zakończył mapę wyboru HEROIC bez wygrania chociażby jednej rundy w ofensywie, tym samym odpadając z rozgrywek BLAST Bounty.
Friendly Campers 0:2 HEROIC
- Nuke – 2:13,
- Mirage – 8:13.


Zostaw komentarz