W ostatnim czasie EMEA Masters nie jest turniejem wielkich sukcesów polskich drużyn, co dobitnie pokazało wczoraj Forsaken. Jakie były jednak najgorsze edycje dla reprezentantów polskich rozgrywek?
Forsaken wczoraj dokonało czegoś nieosiągalnego wcześniej w letnich edycjach EMEA Masters z fazą szwajcarską – odpadli z wynikiem 0-4. Jednak nie przekreśla to szans na dobry turniej dla reprezentantów naszych rodzimych rozgrywek, z racji na Bombę oraz Lodis. Zatem kolektywnie to dalej może być niezły turniej. Chciałbym jednak nam wszystkim przypomnieć jak czasami bywało tragicznie… Ciężko wybrać dokładnie pięć turniejów, które kolektywnie dla polskich drużyn były najgorsze – zmieniała się siła naszej ligi, zmieniały się formaty… Niby kierowałem się stosunkiem zwycięstw do porażek polskich ekip, jednak i tu pozwoliłem sobie na pewien wyjątek – zatem mogę powiedzieć, że to moje subiektywne top 5. Pozwolę sobie je wymienić w kolejności chronologicznej.
Wiosna tego roku: 1-5
Wiosną w wielkim finale Rift Legends, Zakapturzeni pokonali Bombę 3:1. Zatem Forsaken miało zagwarantowane miejsce w głównej fazie euopejskiego czempionatu, Bomba zaś musiała przebrnąć przez fazę Play-In.
Na szczęście dla Bombowych, w kolejnych losowaniach dostawali naprawdę lekkich rywali. A i tak działy się sceny niesamowite. Jakiegoż doświadczyliśmy szoku widząc wicemistrzów Polski przegrywających na Ruddy Corp, z takimi zawodnikami jak FredSpaghet. Mimo porażek z Ruddy Corporation i Frites EC z Belgii, udało się przebrnąć Bombie przez Play-Iny.
Zatem przechodzimy do mięska, czyli turnieju głównego. Zobaczyliśmy w nim jedynie 16 zespołów, co sprawia, że trudniej o dobry wynik niż w pozostałych edycjach tego roku, gdzie było dwukrotnie więcej drużyn. Jednak poza i tak niezłą Bombą z Play-Inów, mieliśmy jeszcze mistrzów Polski z chociażby Bwipo, iBo, czy Decayem. Mieliśmy prawo wymagać od Forsaken chociażby walki o awans do czołowej ósemki.
Jakiż był u nas szok, gdy widzieliśmy jak Forsaken samo sobie podkłada kłody pod nogi w starciu z fatalnym tureckim PCIFIC. Mimo to udało się wtedy wygrać 2:1. Byliśmy pełni obaw, ale trener Forsaken – Kiuske – nas uspokajał i mówił, że akademie Heretics i KC nie są tak mocne. W istocie rzeczy, ich składy nie powalały. Ale wystarczyły by dwukrotnie powalić 2:0 Forsaken, które grało bez ładu i składu.
W tym samym czasie Bomba odpadła z turnieju bez wygranej mapy w swojej grupie. O ile przeciwko Solary, późniejszym finalistom, to jest w porządku. O tyle syryjski wspierający B Butcher i jego Anubis nie powinni odchodzić z takim wynikiem…
W ten sposób wiosenne EMEA Masters 2026 roku polskie ekipy zakończyły na jednym zwycięstwie i z dwiema wygranymi grami.
Mroźna zima 2025 na zero z przodu
Pierwsze EMEA Masters w 2025 roku było skrajnie skondensowane. Zaledwie 7 dni od startu do mety turnieju i 16 drużyn w grze. Polska miała tylko jednego reprezentanta – pierwszych mistrzów w historii Rift Legends, czyli Zero Tenacity. Projekt zbudowany ciekawie i z głową. Mimo świadomości, że dopiero latem dostaniemy finalny produkt, czekaliśmy na walkę – wszakże chyba mogliśmy jej wymagać od duetu Woolite-Jactroll, prawda?
Walki jednak zbyt wiele nie było, w czym też nie pomagała grupa Polaków. Na dzień dobry Z10 dostało potężny oklep od SuperMassive – mistrzów Turcji. W serii Bo3 na Rifcie spędziliśmy mniej niż godzinę, a Woolite i Jactroll upadli razem aż 24 razy. Później ówczesny mistrz Polski odebrał podobną lekcję od hiszpańskiej Barcelony. Tym razem jednak udało się ustać 61 minut i 37 sekund. W najdłuższej grze, która potrwała ponad 33 minuty, Jactroll zaprezentował nam Kennena na supporcie. Dłuższa seria przełożyła się na więcej śmierci botlanu, których było aż 33 sztuki.
Podsumowanie zimowego EMEA Masters 2025: 0 wygranych map, 118 minut i 51 sekund gry, 57 śmierci dolnoalejkowiczów. To pierwsze i póki co jedyne EMEA Masters, gdzie polskie drużyny nie zdobyły chociażby jednego mapowego zwycięstwa.
Pełne nadziei lato 2024: 3-9
Wiosną 2024 roku wydarzył się incydent z Zileanem na midzie w wykonaniu Hebihime… Dlatego tym bardziej zależało Z10 na przełamaniu się. Oprócz tego w głównej fazie turnieju mieliśmy Back2TheGame, na które jednak niewielu liczyło. No i w fazie LCQ brały udział ekipy Forsaken oraz GRP Esports, jednak szybko odpadły, nie ugrywając nawet jednej mapy.
Rozpoczynamy fazę Swiss, 32. zespoły w tym wiele słabych lub przeciętnych i nie liczymy na wiele, ale chociaż na bare minimum… Wszakże w składzie mistrzów Polski mamy zawodników z solidnym CV: Melonik, blurzor, Kofte, Erdote oraz wielki talent w postaci Harpoona.
Cóż, wystarczy powiedzieć, że to B2TG na które nikt nie liczył zrobiło lepszy wynik od Z10. Prawda, Z10 miało ciężkie losowania – akademia SK, Papara SuperMassive, francuskie BK ROG. Bolała nas jednak porażka z grecką Phantasmą. Na koniec turnieju polskie drużyny wygrywały tylko na słabiutkie Bałkany i Benelux. Na szczęście w piątej rundzie, przy wyniku 1-3, B2TG wylosowało serbski Partizan. Pamiętam jak się cieszyłem, że jeszcze nie wszystko stracone… By dzień później Schalke pokonało B2TG, ale Polacy, z Kozim na czele, dzielnie walczyli byśmy jako Polacy mogli być dumni, ale skilla brakowało naprawdę sporo. Natomiast to nie oni mieli stanowić o sile polskich rozgrywek w Europie…
Ostatecznie polskie drużyny skończyły z bilansem 3-9, a my dostaliśmy od CzarnegoPiotrusia wielki rant na polskie ekipy, gdy Z10 odpadało z rozgrywek. Ja miałem przyjemność debiutować przy okazji tamtego turnieju w Polsat Games i pamiętam, że później dostałem wytyczne „z góry”, by łagodzić na transmisji nastroje po wyczynie Piotrka. Ot takie małe osobiste wspomnienie z tamtego turnieju, który szybko się skończył dla polskich drużyn.
Po co grać, skoro można jechać na wakacje – czyli lato 2023: 1-11
Wracamy do czasów faz grupowych w trakcie EMEA Masters, gdzie każdy z każdym grał dwukrotnie Bo1. Latem 2023 roku wysłaliśmy z polskich rozgrywek dwóch reprezentantów: mistrzów – Orbit Anonymo i wicemistrzów – Alior Bank Team. Polskie ekipy były losowane z odpowiednio drugiego i trzeciego koszyka z czterech.
Obie drużyny skończyły jednak rywalizację na ostatniej pozycji w swoich grupach. Mistrz Polski – Orbit Anonymo, mimo takich graczy jak Roison, dostał potężny oklep. Nawet dwukrotnie przegrali z mistrzami Portugalii – GTZ – kończąc grupę z bilansem 1-5, wygrywając jednokrotnie z trzecią siłą Hiszpanii – BISONS.
Jednak polska ekipa z turecko-czeskim zaciągiem w postaci pr1ma, Savero i Neramina i tak wypadła lepiej od całkowicie polskiego rosteru Alior Bank Teamu. Podopieczni bezuma: Matixx, adi1, many, svns, minemaciek – zakończyli rywalizację z wynikiem 0-6. O ile grupa nie była najłatwiejsza, tak wicemistrz Włoch – DSYRE – w teorii powinien być w zasięgu. Swoją drogą wtedy w barwach włoskiej ekipy występowali: Empyros, Rhilech, czy Aetinoth.
Ostatecznie Polacy zrobili kolektywnie wynik 1-11 i oczywiście, łatwiej o słaby wynik w fazie grupowej dla 16. drużyn, ale nadal był to wynik fatalny.
Mistrz MSI nie wystarcza – Lato 2022: 1-11
Lato 2022 roku i dziwny finał Ultraligi. Środkowy AGO Rogue spóźniony na wielki finał, hegemon polskiej sceny gra z analitykiem w składzie, a Zero Tenacity zdobywa pierwsze mistrzostwo Polski. Oprócz tych dwóch ekip, które były już w głównej fazie, to mieliśmy jeszcze Illuminar Gaming w Play-Inach, grające prawie 1:1 składem Alior Banku z 2023 roku, ale na topie grał Tracyn. O ile Vitality.Bee w Play-Inowej grupie IHG było poza zasięgiem, tak pozostali rywale już jak najbardziej… Realia okazały się jednak inne i IHG wypadło również gorzej od portugalskiej ekipy For The Win i na tym zakończył się ich występ w EU Masters.
Ale to w głównej fazie leżały nasze nadzieje. Split wcześniej, wiosną 2022 roku, AGO udało się wejść do top 4 najważniejszych rozgrywek w europejskim tier 2. AGO Rogue z promisq na bocie, z Sinmivakiem i Luckerem miało walczyć o najwyższe cele. Zaś ZeroTenacity z Nahovskim u steru oraz składem z Ryuzakim, Sebekxem, czy Vzz i ogólnie przed swoją koreańską erą, miało walczyć o ugranie czegokolwiek w trakcie turnieju.
Ci drudzy mieli bardzo trudną grupę z Giants, UoL i akademią Vitality. Ostatecznie skończyli ją z bilansem 0-6. Ale to w AGO były wielkie nadzieje… Nadzieje niespełnione, bo nawet raz przegrali z Anorthosis Famagusta z młodziuteńkim wtedy Daglasem… Bycie gorszym od LDLC? Rozumiem. Od X7 z botlanem Attila-Kasing? No ciężko, ale okej… Ale od Anorthosis Famagusta wtedy? Nieporozumienie… Tak jak tamto EU Masters, które było pierwszym tak fatalnym w wykonaniu polskich ekip. Niekoniecznie pierwszym bez fazy pucharowej, niekoniecznie pierwszym bez większej walki, ale pierwszym tak fatalnym… Z wynikiem 1-11. Pierwszym z wielu, które nastąpiły od tamtego momentu…


Zostaw komentarz