FaZe Clan

FaZe Clan znów to zrobił! Zespół Polaków w finale Majora

Strona główna » FaZe Clan znów to zrobił! Zespół Polaków w finale Majora

Kolejny gorący półfinał z udziałem FaZe. Mecz z NAVI zapewnił mnóstwo emocji godnych półfinału Majora. Kto nie oglądał, niech żałuje.

FaZe Clan ponownie oczarował publikę

Już na pierwej mapie można było wyczuć, że tym razem FaZe Clan dostanie znacznie mniej pola do popisu niż przeciwko MOUZ. Na wybranym przez siebie Anciencie NAVI dzieliło i rządziło. Co prawda wszystko zaczęło się od clutcha Jakuba „jcobba” Pietruszewskiego w pistoletówce, ale chwilę później rywale przełamali się forcem i w zasadzie otworzyli sobie autostradę do wygranej.

Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 10:2 dla Natus Vincere. W drugiej połowie FaZe nawiązał jeszcze kontakt, ale na krótko. NAVI wygrało pierwszą mapę 13:5. Swoją „życiówkę” zagrał Drin „makazee” Shaqiri – adept akademii ukraińskiej organizacji wykręcił rating 2,54.

REKLAMA:
Reklama

Nuke, który był drugą mapą, to stały towarzysz w drodze Clanu na tym Majorze. To na tej mapie udało się cudem przetrwać z Fluxo i zaliczyć kilka ważnych wygranych – jak choćby wczoraj z MOUZ.

Ale i tym razem NAVI pokazało, że jest rywalem z innej gliny. Ukraińska organizacja wygrała pistoletówkę i nie dała sobie wejść na głowę. FaZe Clan w ataku zdobył tylko cztery punkty. Indywidua Natus Vincere po prostu przytłaczały i podopieczni Filipa „NEO” Kubskiego nie potrafili na dłużej znaleźć rytmu. Na osłodę ważną rundę ugrał Russel „Twistzz” van Dulken, ale jego ekipa potrzebowała znacznie więcej.

W drugiej połowie zrobiło się naprawdę gorąco. FaZe Clan wygrał pierwsze trzy punkty, lecz NAVI odpowiedziało i szybciej weszło na pułap dwucyfrowy. Najbardziej zabolała runda wygrana na eco.

I w tych krytycznych momentach objawił się bohater – David „frozen” Cernansky. Słowak najpierw ugrał clutcha 1v3, a następnie zdobył kluczowe trafienia w stykowej rundzie na 9:10. Gdy wydawało się, że FaZe Clan został natchnięty tym impulsem… przegrał kolejną rundę ekonomiczną przeciwnika.

Znowu na finiszu zrobiło się gorąco, lecz to koledzy jcobbba utrzymali nerwy na wodzy. To nie była mapa Polaka, ale jego zespół i tak dawał radę. Ważny wkład zanotował Helvijs „broky” Saukants – jego clutch 1v2 pozwolił na wyrównanie wyniku. FaZe Clan poszedł za ciosem i wygrał mapę 13:11.

Na decydującym Inferno wreszcie to FaZe zanotował lepszy start. Duży wkład miał w to Pietruszewski, który rehabilitował się po słabej poprzedniej mapie. Amerykańska organizacja świetnie spisała się w obronie – gdyby nie pojedyncze popisy graczy NAVI, mogło się skończyć kompletną masakrą. Finalnie do połowy i tak FaZe prowadził 9:3.

Natus Vincere zaczęło drugą połowę od rundy pistoletowej, ale to nie odebrało Clanowi inicjatywy. Zaczęła się walka cios za cios, która rzecz jasna służyła prowadzącej ekipie NEO. Ekonomia antyterrorystów pozostawała niestabilna, a kiedy NAVI miało wreszcie szansę, by realnie skrócić dystans, nadzieje rozwiał „Twistzz”. Jego kosmiczny clutch 1v3 niewątpliwie będzie jedną z okładek całego turnieju w Budapeszcie.

I stało się – FaZe Clan pokonał NAVI w półfinale i zmierzy się już dziś z Vitality o trofeum Majora. Historia „kopciuszka” trwa i trzeba powiedzieć wprost – przed decydującym meczem po prostu nie ma faworyta. To, jak nierealne rzeczy robi FaZe w Budapeszcie sprawia, że w starciu z Vitality może wydarzyć się wszystko. Dosłownie wszystko.

FaZe Clan 2:1 NAVI

  • Ancient 5:13 (2:10; 3:3)
  • Nuke 13:11 (4:8; 9:3)
  • Inferno 13:8 (9:3; 4:5)

REKLAMA:
Reklama

Maciek Jędrzejak

W esportowych kręgach CS-owa konserwa, bo żaden inny tytuł mnie tak nie urzekł. Coś tam komentowałem, coś tam nadal "redaktorzę". Poza tym mocno siedzę w Ekstraklasie i Premier League, a noce - jeśli nie śpię - zarezerwowane są dla NBA.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: