JackeyLove

JackeyLove prawdopodobnie ominie początek sezonu

Strona główna » JackeyLove prawdopodobnie ominie początek sezonu

Były mistrz świata, a obecnie strzelec Top Esports, od jakiegoś czasu zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi, mimo to organizacja przedłużyła z nim kontrakt. Na początku 2026 roku, JackeyLove ma udać się na leczenie, a zastąpi go świeżo zatrudniony gracz.

Zawodnik cierpi na przewlekłe szumy uszne. Jeszcze przed mistrzostwami świata doświadczony ADC ogłosił, że prawdopodobnie będzie musiał odpuścić profesjonalne granie na jakiś czas. Choroba objawia się ciągłym dzwonieniem w uszach, utrudniając sen i pogarszając koncentrację. Szczególnie ciężkie były dla niego przedłużające się serie. Mimo konieczności leczenia, pozostanie w drużynie. Kiedy już unormuje sprawy zdrowotne, powróci do treningów.

6 osobowy skład Top Esports

Oczywistym było, że jeśli organizacja chce zatrzymać JackeyLova, to będzie musiała zatrudnić zmiennika, który będzie grał pod nieobecność byłego mistrza świata. Wybór padł na nieoczywistego zawodnika. JiaQi miał niezwykle ciężki 2025 rok. Pierwsze dwa splity w bankrutującym RNG. Lato spędzone w FunPlus Pheonix, które nie dość, że było w kiepskiej kondycji finansowej, to sytuacji nie ułatwiało zawieszenie Milkywaya, za leakowanie draftów i oskarżenia wobec organizacji o ustawianiu meczów. Teraz jednak 21-letni strzelec będzie mógł przebywać w lepiej funkcjonującym środowisku. Dodatkowo środowisku mu znanym, bo JiaQi grał w akademii TES w latach 2021-2024.

REKLAMA:
Reklama

Kto jeszcze zagra w Top Esports?

Organizacja przedłużyła kontrakty dwóch innych graczy, oprócz JackeyLova. W ekipie pozostanie toplaner 369, oraz midlaner Creme. W lesie zagra Naiyou, który tak samo jak JiaQi, w przeszłości grał w akademii TES. Nowy jungler w 2025 roku reprezentował najpierw barwy LGD, a później Ninjas in Pijamas.

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: