Trener Barczącej – Shoopiltee – komentuje zawieszenie swojego wspierającego i swoją aktywność w social mediach.
Udało wam się w końcu wygrać serię… Jak z twojej perspektywy wygląda wasza sytuacja? Czy to zwycięstwo to upragnione przełamanie?
Nie powiedziałbym, że to jest przełamanie. Byliśmy w lepszych nastrojach, mieliśmy w sobie więcej determinacji, ale czysto gameplayowo gra dalej odbiegała od optymalnej. Nasza seria z Anonymo to była podręcznikowa walka żuli, w której obie drużyny decydowały się zrezygnować z jakiejkolwiek gry bocznymi alejkami na rzecz męskiego 5v5 od obiektu neutralnego do obiektu neutralnego. Wygraliśmy, bo indywidualnie nasi zawodnicy byli lepsi.
Jak to się dzieje, że przeciwko Dociskowi nie byliście w stanie zrobić zbyt wiele, a przedwczoraj wygraliście z Anonymo 2:0?
Te serie różniły się jedynie podejściem i draftami. Po przegranej na Docisk byliśmy, za przeproszeniem, wkurwieni, więc trzeba było powiedzieć kilka mocnych słów i siąść na poważnie nad przygotowaniami do gry przeciwko Anonymo. Pod kątem gameplayu jednak graliśmy, niestety, bardzo podobnie, a stać nas na zdecydowanie więcej.
Czy jesteś zadowolony z tempa w jakim progresujecie jako drużyna?
Nie jestem zadowolony z tempa, w jakim progresujemy jako drużyna. Zbliża się koniec sierpnia, a my dalej nie pokonaliśmy naszych największych demonów. Nasza gra, zwłaszcza w środkowej fazie, nie jest poukładana, stąd cały ten chaos. Najważniejsze jednak jest to, że zdecydowanie lepiej potrafimy nazywać problemy i wspólnie pracować nad ich rozwiązaniem.
Jak wygląda obecnie morale u was?
Morale dalej jest wysokie, bo ten skład jest złożony z graczy, którzy wciąż mają coś do udowodnienia. Dlatego właśnie po 24. godzinach od przegranej serii na Docisk byliśmy w stanie wyjść na Anonymo i, jak to powiedział ś.p. Janusz Wójcik: „kiełbasy do góry i golimy frajerów”. Wygraliśmy dobrym nastawieniem, a nie dlatego, że coś diametralnie zmieniło się w naszej grze.
Jak patrzysz na zawieszenie Robertoosa i na to czego się dopuścił? Jak to może wpłynąć na przyszłość obecnego składu?
Zachowanie Robertoosa jest niedopuszczalne i skrajnie irracjonalne. Oszukał on nie tylko organizatorów i graczy Legends Academy by Żabka, ale także nas – zawodnik jest zobowiązany kontraktem do reprezentowania wyłącznie Barczącej Esports. Dlaczego więc zagrał w dwóch ostatnich spotkaniach? A no (hehe ANO) dlatego, że o sytuacji dowiedzieliśmy się kilka godzin przed pierwszą serią, więc postanowiliśmy nie zaburzać przygotowań i rozegrać ważne dla nas gry w pierwotnym składzie. Zwłaszcza, że byliśmy w stałym kontakcie z administracją Rift Legends i przekazano nam, że oficjalna decyzja nie zostanie podjęta przed środową serią.
Nie mam pojęcia jak zmiana supporta wpłynie na skład, ponieważ nie mam magicznej kuli pozwalającej przewidywać przyszłość. Na pozycję supporta mamy zgłoszoną Mirali, która ma ogromny talent i ciężko pracowała trenując ze składem Barczącej Babylon. Naturalnie przy wykluczeniu Robertoosa to ona jest awizowana do składu na następną serię.
Ze względu na Robertoosa, opinia publiczna nie była wam zbyt przychylna w ostatnich dniach. Ty przedwczoraj dolałeś oliwy do ognia, cytując Riot Code of Conduct po meczu Cebulaków z Bombą. Czy uważasz, że przytoczone przez Ciebie punkty zostały tam złamane? Czy uważasz, że ten mecz faktycznie nie był w 100% rozegrany uczciwie? Bo to byłyby poważne oskarżenia…
Z tym dolaniem oliwy do ognia to bym nie przesadzał. Mój support przydzbanił i na czas rozwiązywania sytuacji dostałem jasne polecenie od organizacji, żeby nie komentować publicznie sprawy Robertoosa. Nawet dostało mi się delikatnie po uszach za napisanie, że w razie co Mirali jest w gotowości. Nie powinno mi to odbierać w żaden sposób prawa do komentowania innych wydarzeń.
Jeśli chodzi o samą serię Bomby z Cebulakami, a dokładniej mapę numer dwa to przecież powinniśmy mieć absolutne prawo, a wręcz obowiązek, podejrzewać złamanie regulaminu. Nie wydaję żadnego wyroku skazującego za match-fixing, ale to, co było widoczne gołym okiem to absurdalna i niewytłumaczalna zapaść całej drużyny Bomby. Nie słabszy moment czy wypadek przy pracy, tylko coś, co wygląda na celowe odcięcie prądu. Nie rzucam dowodami w postaci postawionych kuponów, nie mam pojęcia czy ktokolwiek zamieszany w tę serię zyskał na niej finansowo, ale nawet potrollowanie czy zlekceważenie rywala podchodzi pod punkt Code of Conduct, czyli underperformance. I powód, dlaczego powinniśmy to zakładać jest oczywisty. Match-fixing to nowotwór esportu i w prewencji, w zwalczeniu tego zjawiska musimy działać bezwzględnie. Zdecydowanie wolę wziąć na klatę błąd typu false positive, wszczynać twitterową gównoburzę z powodu „tylko” fatalnej mapy i narazić się na łatkę paranoika, niż udawać, że wszystko jest git, gdy topowa drużyna w Polsce w kuriozalny sposób oddaje mapę drużynie z niedoświadczonym subem, na którego był gigantyczny kurs u buka.
Z całym szacunkiem do Caromii, różnica pomiędzy top 5 EUW a dowolnym graczem high emerald/low diamond bez doświadczenia competetive to nie jest po prostu przepaść. To są dwie różne galaktyki. W każdych warunkach to jest absolutna anihilacja. Z jednej strony to super, że zrodziła się narracja o Caromii, która urwała mapę Mrozkowi, bo to w jakiś sposób realnie przeciera szlak dla kobiet w esporcie i zamyka za przeproszeniem mordę takiemu maćkowi cyferki, który zarzuci krzywdzącym stereotypem i stwierdzi, że ze swoim Goldem 3 zagrałby znacznie lepiej. Można po prostu się cieszyć i doceniać takie historie, ale w realiach ERL-i, gdzie 99,9% graczy nigdy nie powącha LEC-a, zarobki mocno stopniały, a pokusy bukmacherskie są ogromne i bardzo łatwo dostępne, to nasza czułość na takie anomalie musi być zwiększona.
Ostatnio coraz więcej na X jest wpisów o potencjalnym ustawianiu gier w Rift Legends. Czy według Ciebie takie sytuacje zdarzają się nagminnie? Możnaby było pomyśleć, że popadamy już w pewną paranoję w tej kwestii…
Przez to co ja widziałem w tym esporcie to ja się czuję jak Macierewicz. Chłop był perma inwigilowany przez SB w latach 70. i 80., był Ministrem Spraw Wewnętrznych w latach 90., stworzył listę Macierewicza, uważał WSI za sowiecką grupę przestępczą kontrolującą media. Były więc później podkomisje smoleńskie, odrzucanie oficjalnych raportów i tezy o zamachu. Osoba, która spędziła dekady na walce z służbami i tropieniu agentów, będzie postrzegać każdy przypadek, błąd czy zbieg okoliczności jako działanie wrogie i celowe.
I ja mam dokładnie to samo. Ja doświadczyłem match-fixujących menadżerów leakujących scrimy. Widziałem wietnamskie DMy, dziwaczne prośby od anonimowych kont, bardzo podejrzane zachowania w trakcie gry jak i poza grą. Więc jeśli ktoś mnie pyta, czy popadamy w paranoję, to odpowiem, że być może tak, ale paranoja to jest tak naprawdę jedyny mechanizm obronny. Czy takie sytuacje zdarzają się nagminnie? No nie. Nie chcę twierdzić, że każdy missplay czy sensacyjny wynik to od razu match-fixing, bo gracze i drużyny mogą mieć gorsze dni i popełniają błędy.
Problem polega na tym, że grunt pod nadużycia jest perfekcyjny. Wystarczy jedna osoba, która uczestniczy w grze i poprosi kolegę o puszczenie kuponu. Niekoniecznie na wygraną czy przegraną, tylko nawet na kille. I jak myślisz, jak często się to dzieje? No znacznie częściej, niż nam się wszystkim wydaje, bo wiemy tylko o tym w sytuacji, kiedy jest to rażąco oczywiste, albo ktoś się wysprzegli. A w tym roku w Rift Legends mieliśmy już jeden potwierdzony przypadek i też przypadki z gatunku kto ma wiedzieć ten wie, bo już byli tacy, co się w kuluarach przyznawali. Ta pokusa jest zbyt silna dla graczy, którzy nigdy nie będą żyli z LoL-a, a którzy mają okazję. I Jactroll mówiąc o tym, że wintraderzy robią to, co jest aktualnie najmądrzejsze dla graczy, ma stuprocentową rację. Niestety cierpi na tym scena.
I być może takie podejście jest kompletnie niepotrzebne. Być może to jest walka z wiatrakami, a takie wkładanie kija w mrowisko wcale scenie nie pomaga, tylko odstrasza sponsorów, widzów i psuje generalnie wizerunek. Może po prostu trzeba siedzieć cicho i skupić się na tym, żeby kondycja ERL-i odzyskała dawny blask, żeby graczom nie opłacałoby się ponosić ryzyka match-finxingu. Niech sobie każdy odpowie sam na to pytanie.


Zostaw komentarz