Za nami pierwszy superweek fazy zasadniczej letniego splitu Rift Legends. Jak to na naszym polskim poletku bywa, nie obyło się bez kontrowersji…
W tym tygodniu zasadniczo mieliśmy dwie, z czego jedna ciągnie się w zasadzie od poprzedniego splitu. Z jednej strony mamy kolejne oskarżenia o ustawianie meczów, a z drugiej – grę zawodnika, który dokonywał account sharingu.
Sprawa Robertoosa nadal w toku
We wtorek, 18 sierpnia, na światło dzienne wyszła sprawa związana z Robertoosem. Jak czytamy w oświadczeniu Legends Academy, wspierający Barczącej dopuścił się account sharingu w turnieju One Day Cup #2.
Sytuacja jest oczywiście niezwykle bulwersująca, ale jak się okazuje – również nie taka prosta. Teoretycznie wina jest udowodniona i Robertoos powinien ponieść konsekwencje swojego postępowania. Natomiast ważny jest również czas. Barcząca Esports by Yumisu, drużyna owego zawodnika, grała w tym tygodniu dwa bardzo ważne spotkania – przeciwko Dociskowi oraz Anonymo. Naturalnym jest, iż społeczność oczekiwała ukarania zawodnika przed tymi spotkaniami, które mogą być kluczowe dla układu tabeli w jej drugiej, niższej, połowie. Jak się okazuje, Rift Legends również ma związane ręce, a piłeczka jest po stronie Riot Games…
Zawodnik ostatecznie zagrał w obu spotkaniach. Jedno wygrał. Przez to zwycięstwo temat na pewno nie cichnie, a występ Robertoosa na stałe wpisze się w poczet dram i aferek Rift Legends.
Zwycięstwo z Anonymo jest dla Barczącej niezwykle ważne, szczególnie jeśli mieliby utracić swojego wspierającego w dalszej części sezonu w wyniku ewentualnej kary za ostatnie przewinienie. A jak pokazał transmisyjny czat oraz wydarzenia w sferze medialnej przed meczami, kwestie sportowe momentami schodziły na dalszy plan, kosztem rozmowy czy Robertoos powinien występować we wspomnianych meczach i czy Barcząca w ogóle powinna dalej współpracować z zawodnikiem… To jednak nie ostatnia aferka z pewnym udziałem Barczącej…
Kolejne oskarżenia o match-fixing
W sytuacji, gdy w barwach Zielonych Orłów występuje zawodnik, który dopuścił się account sharingu, który jest dość poważnym oszustwem, ich trener – Shoopiltee – poczynił ciekawy wpis po meczu Cebulaków z Bombą…
Wielu się zastanawiało, czy on tak na serio, czy to może jest żart. Zainteresowanego zapytałem i mam mieć dzisiaj odpowiedź. Jaki jest kontekst owego wpisu?
W barwach ekipy UP2UMEDIA Cebulaki doszło do zmiany na serię Bo3 przeciwko Bombie. Na środkowej alejce zamiast Salaterki, zobaczyliśmy Karolinę „caromii” Bożemską. Caromii to oficjalnie pierwsza graczka w historii Rift Legends. Bombowi byli skrajnymi faworytami jeszcze przed zmianą, po niej zaś w tym względzie Bomba Team osiągnęła swoiste ekstremum. Jakiż był to szok, gdy Cebulaki wygrały drugą grę i zamiast przegrać 0:2, ostatecznie przegrali „tylko” 1:2. W drugiej grze adi1 zaserwował nam 0/11 Qiyanę, a duet odi11-minemaciek kolektywnie zrobił 3/17.
Shoopiltee w swoim wpisie przytacza zapis dotyczący ustawiania meczów. Nie jest to pierwszy taki przypadek w tym sezonie. Ba, w tym roku.
Musimy się wszyscy uspokoić
Nie mam pojęcia czy ktoś i jeśli tak to kto i co ustawia. W zeszłym splicie nikogo nie ukarano, ale Shoopiltee pisał o swoich wątpliwościach dotyczących Forsaken, szczególnie ich tureckich graczy. Za mecz w splicie zimowym ukarany został Syzyf, który jednak twierdzi, że do ustawki nie doszło, a obstawiał jego mecz członek rodziny, z którym nie ma od dawna kontaktu. A Erdote, wspierający devils.one InStreamly w wywiadzie ze mną mówił:
Jakoś w tym roku powiedzmy dochodziło do mnie więcej głosów, nie wiem, pytań czy kiedyś sprzedałem mecz. Te pytania zadawali młodsi gracze, a ja się śmiałem, bo w moich czasach to byłoby kompletnie nie opłacalne. Kiedyś to nie był realny problem. Ale teraz myślę, że przez taki stan ERL-i jaki obecnie mamy, to wielu młodszych graczy pewnie coś tam kombinuje jakoś. Nie posądzałbym jakoś właśnie starszej gwardii o to. Ale ci młodsi być może próbują coś tam ugrać więcej na swój sposób, nie wiem, sprzedając potencjalnie taki mecz, bo po prostu nie ma za dużo korzyści po prostu z grania. Ale to jest wszystko kwestia obecnego stanu ERL-i.
Czy w Rift Legends są ustawki, czy nie, to nie mnie rozstrzygać, ale nawet sytuacja z Robertoosem z Legends Academy pokazuje, że gracze coraz bardziej kombinują, jak tu zarobić więcej z grania.
Myślę sobie jednak, że chyba kolektywnie doszliśmy do takiego poziomu naszej paranoi odnośnie ustawiania spotkań, że każde słabe zagranie, czy błąd zawodnika staje się polem debaty o match-fixingu. Każdy zaskakujący wynik, polem do spekulacji w mediach społecznościowych. Biorąc to wszystko pod uwagę, obawiam się, że niezależnie od trendów na scenie LoL-a i niezależnie od prawdziwości różnych oskarżeń o ustawianie spotkań, nie będziemy już tak samo patrzeć ani na Rift Legends ani na jakąkolwiek inną ligę. Nie znam na to rozwiązania. Ale sam po sobie widzę, że takie zmiany w postrzeganiu słabszych zagrań zachodzą. Słabe zagranie od razu staje się podprogowo wątpliwe. Trzymam jednak kciuki, by różne tego typu sytuacje nie pojawiały się zbyt często. A jeśli już, to żeby nie okazały się faktyczną próbą ustawiania meczów. Tylko to może uratować naszą czystą, wręcz dziewiczą, radość z oglądania Ligi Legend i kibicowania…
Nie mi rozstrzygać kwestię zbrodni i kary, ale widać, że z LoL-owym esportem dzieje się wiele złego i ulega on swoistej degeneracji na wielu płaszczyznach…
Lubimy wszyscy odrobinę pikanterii w social mediach i różne dramy, czy afery, ostatnio jednak jest tego zbyt wiele jak na moje gusta.


Zostaw komentarz