Przynależność klubowa – czyli jak naprawić esport LoL-owy

Strona główna » Przynależność klubowa – czyli jak naprawić esport LoL-owy

W środowisku LoL-owym da się słyszeć głosy, że esport tego tytułu umiera. Wszystko to przez brak zainteresowania. Jednak przykład zbliżającego się ENC pokazuje, że społeczność chce kibicować, tylko nie ma komu.

Nie da się ukryć, że zainteresowanie, czy to polską ligą, czy LEC w Polsce, jest coraz mniejsze. Jest jednak coś, przez co uważam, że nie jest to spowodowane wyłącznie LoL-ową stagnacją.

ENC — czyli odbywające się pod koniec roku mistrzostwa reprezentacji państw w różnych dyscyplinach esportowych — sprawiło, że dyskusja dookoła LoLa odżyła do niespotykanej w ostatnim czasie skali. Dlaczego tak jest?

REKLAMA:
Reklama

Dlaczego kibicujemy?

Kiedy popatrzymy sobie na wszelakie dyscypliny sportowe, możemy dostrzec trzy główne schematy kibicowania: sympatię do jednostek, poszanowanie poziomu wykonywania sportu i patriotyzm.

Sympatia

Sympatię wyjaśnić jest bardzo prosto. Zwyczajnie lubimy oglądać swoich ulubionych zawodników czy sportowców i, co za tym idzie, kibicujemy ich drużynom. Czy ta sympatia jest spowodowana świetnymi umiejętnościami, postacią sceniczną czy świetną osobowością sportowca, nie ma aż takiego znaczenia.

W przełożeniu na esport LoL-owy wypada to dosyć słabo. Coraz mniej mamy zawodników z prawdziwym charakterem, którym zależałoby na budowaniu własnej marki i dobrej opinii w przestrzeni publicznej. Nic dziwnego, że aż takie emocje budziły występy Lidera w LEC, bo mimo tego, że prezentowany przez niego poziom pozostawiał wiele do życzenia, ma coś, czego inni nie mają. Jest jakiś.

Poziom sportowy

Zdarza nam się też kibicować sportowcom przez poszanowanie ich poziomu sportowego. Nawet jeśli nie czujemy specjalnie emocji do klubu, który reprezentują, albo do samych sportowców jako osób, to właśnie przez ich umiejętności siadamy przed odbiornikami i konsumujemy ich wyczyny.

To dlatego tak mało przeciwników ma Caps, dlatego Faker czy Chovy mają tylu fanów. Kiedy przełożymy to jednak na polskie podwórko, ciężko znaleźć zawodników, którzy obiektywnie prezentowaliby poziom, który by nas zachwycił.

Patriotyzm

Pozostaje nam zatem trzeci i zarazem najważniejszy powód, dlaczego kibicujemy — patriotyzm, czyli wewnętrzne poczucie kibicowskiego obowiązku. Możemy szczerze nienawidzić Vitality w LEC, ale kiedy grał tam Czajek czy Daglas, to serce samoistnie kierowało się w tamtą stronę. Sięgając dalej — gdyby ktoś chciał od zera zacząć interesować się polską Ekstraklasą, to z urzędu przypisane byłoby mu kibicowanie drużynie z miasta, w którym się urodził czy wychował.

Pewna klubowa przynależność jest czymś, co pcha ludzi do ekstremum. Co sprawia, że kibic jest w stanie przejechać pół kraju czy pół kontynentu, żeby zobaczyć swoją ulubioną drużynę w akcji. Tego w esporcie brakuje. Tego w polskim esporcie po prostu nie ma. Kiedy spojrzymy na LEC — dwóch Polaków gra w zagranicznych organizacjach z wątpliwej jakości wynikami. A jak to wygląda na polskiej scenie?

Niedzielny widz nie ma komu kibicować

Mam dla ciebie, czytelniku, zagadkę. Jeśli jakiś przeciętny zjadacz LoLowego chleba chciałby teraz zacząć oglądać Rift Legends, to komu miałby kibicować, nie posiadając żadnej wiedzy o graczach? Czy miałby poświęcić godziny na analizowanie poszczególnych drużyn i na podstawie własnych kryteriów wyselekcjonować swojego faworyta? Czy może spędzić masę czasu w social mediach, aby znaleźć dla siebie gracza, który wzbudza jego największą sympatię?

Ten cały proces kompletnie nie współgra z tym, jak wiele potencjalny nowy widz ma do zaoferowania czasu. Nikt o zdrowych zmysłach nie poświęci się na tyle, żeby znaleźć dla siebie za wszelką cenę drużynę do kibicowania. A czy nie o to w tym wszystkim chodzi?

Nic dziwnego, że drużyny streamerskie tak mocno poprawiały wyniki oglądalności ligi. Przecież były one dokładnie tym, o czym piszę — składami, którym nowy widz mógł kibicować od razu. I to kibicować w naprawdę oddany sposób. Bo polski kibic to ma. Ma tę werwę do rozrywania sobie gardła na trybunach. Tylko nie ma dla kogo tego robić.

Doskonale było to widać przy okazji zbliżającego się ENC. Ilość dyskusji i debat, które odbyły się chociażby na temat dylematu między wyborem Busia a Trymbiego czy szans naszej reprezentacji na dobry wynik w tym turnieju, pokazuje, że w polskim widzu nadal jest ta pasja — pod warunkiem, że ma jasno sprecyzowaną drużynę, której może kibicować.

Jak to naprawić?

Czego kompletnie nie widzę, to tożsamość klubowa. Obecne drużyny w Rift Legends są kompletnie nijakie i nie mają nic do zaoferowania oprócz poziomu sportowego dla potencjalnego kibica. Potrzebujemy drużyn, które będą o sobie stanowiły.

Bardzo skuteczną, ale też niesamowicie trudną metodą byłoby utworzenie przynależności miasta do organizacji esportowej. Poznań Esports Club mógłby być najgorszą drużyną w lidze, a i tak siadałbym do ich meczów jak do telenoweli. I działałoby to podobnie z większością polskich miast.

Tożsamość klubu nie musi jednak być tylko i wyłącznie związana z miastem. Drużyna, która opierałaby się na swoich wychowankach, mogłaby być świetnym pomysłem. Drużyna, która kreowałaby się na ligowego podgryzacza. Przy obecnej posusze drużyna z jakimkolwiek charakterem byłaby wartością dodaną do ligi.

Jak nie wiadomo, o co chodzi…

Podsumowując mój wywód — w esporcie brakuje tożsamości. Kiedy jesteśmy uczestnikami destrukcyjnego systemu ERL, trzeba sobie radzić innymi sposobami niż prestiż rozgrywek, a wspomniana przeze mnie tożsamość byłaby na pewno krokiem w dobrą stronę.

Jestem natomiast świadomy, że w tym właśnie destrukcyjnym systemie budżet na budowanie świetnych projektów jest mocno ograniczony i sama pasja nie doprowadzi cię we wszystkie miejsca. Polski widz nadal chce kibicować. Problem w tym, że coraz rzadziej ma komu.

REKLAMA:
Reklama

Piotr Paprzycki

Komentator League of Legends, orędownik młodych polskich talentów i najlepsza Akali w Polsce.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: