Patryk „paTiTek” Fabrowski kilka lat temu zamienił Counter-Strike’a na Valoranta. Przeciętne polskie organizacje na światowe marki jak G2 Esports, Heretics czy Team Liquid.
Dziś pozostaje bez drużyny, ale pozostaje wśród tych, na których warto zwrócić uwagę na scenie Valoranta. O swojej przygodzie z tą grą i przejściu z Counter-Strike’a opowiedział w najnowszym podcaście Esporcika, który jest już dostępny.
– Gdyby nie ban w CS-ie, byłbym jednym z najlepszych – przyznaje paTiTek, wracając do dawnych czasów, w których otrzymał bana za błędy z przeszłości. To zablokowało jego karierę i szczęścia musiał szukać gdzieś indziej. Padło na Valoranta, w którym od początku trafił do czołowych organizacji.
Zgłosił się po niego sam Carlos „ocelote” Rodríguez Santiago, czyli założyciel G2 Esports. Kolejne lata to gra na najważniejszych turniejach, reprezentowanie znanych drużyn. Czasami jednak paTiTek ma wrażenie, że nie pasuje do tej sceny.
– W Valorancie nie można krzyczeć, tu trzeba tańczyć – mówi w nawiązaniu do trash talku, który próbował stosować na turniejach. To jednak spotkało się z negatywnymi opiniami.
Cała rozmowa na te i inne tematy dostępna jest poniżej.

Zostaw komentarz