Lucker

Lucker: Mogę powalczyć na wysokim poziomie w EMEA Masters

Strona główna » Lucker: Mogę powalczyć na wysokim poziomie w EMEA Masters

Lucker opowiedział nam o swoich ambicjach i celach na najbliższy sezon z Forsaken. Stwierdził, że to może być jego ostatnia szansa.

To może być ostatnia taka szansa dla mnie. Mamy naprawdę solidnych graczy, to może być ostatnia okazja, żeby wrócić, coś pograć i może coś wygrać, może kariera znowu się odbije, jeśli coś się uda.

Kolejny raz przychodzisz do Rift Legends, nie licząc tej jednej serii w barwach Docisku. Zastanawiam się, jak się zapatrujesz na ten ponowny powrót do Polski, tym razem w innej roli niż w barwach devils.one.

REKLAMA:
Reklama

Na pewno zapatruję się pozytywnie. Jest to jednak tak jakby mój dom, jeśli chodzi o LoL-a. Zawsze grało mi się przyjemnie w rodzimych rozgrywkach. W Polsce jest bardzo fajna atmosfera, jeśli chodzi o LAN-y. Jeśli chodzi ogólnie o ligę, wszystko jest świetnie prowadzone. Community jest też super w Polsce. Cóż, ma ono swoje plusy i minusy. Na pewno jest dużo ludzi, którzy potrafią być toksyczni, ale też są ludzie, którzy wspierają, więc wydaje mi się, że community w Polsce jest naprawdę bardzo fajne.

Jako strzelec miałeś bardzo dużo sukcesów w Polsce, czy to w devils.one, czy to później w AGO Rogue. Oprócz tego grałeś w Vitaly.bee w lidze francuskiej, grałeś w Finetwork KOI w Hiszpanii… Jak to się stało, że strzelec, który miał tak dużo sukcesów na swoim koncie, zdecydował się na roleswap?

To na pewno wynikało trochę z tego, że kariera powoli szła w dół. Na początku wszystko szło dobrze, właśnie Vitality, jakieś KOI, Rogue, dużo zwycięstw na polskiej scenie, top 4 EMEA Masters, więc w tym momencie wszystko było spoko. Potem była sytuacja z KOI, która nie była zbyt przyjemna dla mnie i dla ludzi tam będących. Niestety było jak było, czasami popełnia się błędy. Potem kariera poleciała w dół, miałem bardzo duży problem ze znalezieniem drużyny po tym, co odwaliłem. To był 2024 rok, gdybym nie miał kolegi w Esprit Shonen, to pewnie bym tam nie grał. Naprawdę, czułem, że kariera mi się kończy. Po tym roku w Esprit Shonen, ogólnie LoL jeśli chodzi o esport, wyglądał bardzo kiepsko. Na następny rok ogłosili co-streamy i trochę to znowu odżyło. Mimo to miałem już w głowie myśl, że to może być mój ostatni rok grania i że być może całkowicie zrezygnuję z esportu. Jeśli chodzi o projekt devils.one, dołączyłem do niego jako ADC, ale tak bardziej for fun po prostu. Trochę się nudziłem i nie byłem pewien, czy w ogóle chcę dalej grać. Rozważałem też streamowanie, ale ostatecznie nie chciało mi się. Po czasie spędzonym w devils.one uświadomiłem sobie, że praktycznie całkowicie straciłem przyjemność z gry na ADC. Nawet w minimalnym stopniu nie sprawiało mi to już przyjemności. Dlatego jedyną opcją był dla mnie roleswap lub alternatywnie – zakończenie kariery. W competitive wygląda to nieco lepiej niż na soloq, ale wciąż ADC to ADC, farmisz tylko creepki i bardzo dużo impaktu jakoś nie masz na mapę.

A jak się czujesz po roleswapie?

Jeśli chodzi o samą przyjemność z gry, to jest dużo lepiej. Z motywacją tak samo. Wynikało to głównie z tego, że musiałem nauczyć się nowej roli. Oglądałem VOD-y z Korei, śledziłem lepszych graczy, żeby poprawić laning phase i lepiej zrozumieć jak poprawnie poruszać się po mapie. To była dla mnie świeżość, a nie granie ADC, tak od niechcenia, z przyzwyczajenia. Wcześniej często grałem soloq, bo musiałem, bo tak wypadało. Zupełnie nie czułem rozwoju, grając soloq utrzymywałem mechaniki na jakimś tam poziomie, ale nie uczyłem się niczego nowego. Na supporcie miałem motywację, ale nie miałem sensownych drużyn. W tamtym roku grałem w Grecji, a później w Zerance w LFL2, miałem słabe składy, z którymi niewiele mogłem zrobić. To gra drużynowa, sam nie wygrasz… Uznałem, że jeśli nie pojawi się dobra okazja, to po prostu przestanę grać. Od Nowego Roku niezbyt grałem. Sporadycznie zdarzało mi się odpalić jakieś soloq z nudów, ale nie miałem już planów powrotu na scenę. Wtedy odezwało się do mnie Forsaken i jakimś cudem byli mną zainteresowani, mimo tego, że miałem D1… To może być dla mnie ostatnia taka szansa. Mamy naprawdę solidnych graczy, to może być ostatnia okazja, żeby wrócić, coś pograć i może coś wygrać, może kariera znowu się odbije, jeśli coś się uda.

Powiedziałeś, że jest dobry skład, ale na ile dobry według ciebie w porównaniu do konkurencji? Jakie wyznaczasz sobie cele na wiosnę?

Chcę wygrać Rift Legends. Gdybym nie myślał, że możemy wygrać i nawet na EMEA Masters coś podziałać, to raczej bym nie grał. Oglądałem poprzednią, zimową, edycję polskiej ligi i widziałem, że poziom nie jest zbyt wysoki jeśli chodzi o drużyny. Na EMEA Masters też w sumie kiepski jest poziom. Wydaje mi się, że ogólnie poziom w całej Europie, nawet w LEC-u, bardzo spadł. Jak u nas roster siądzie, będziemy mieć dobry teamplay i zgramy się dobrze, to ciężko będzie z kimkolwiek przegrać w Polsce. Wszystko zależy od tego, jak nam się będzie razem grało.

Myślisz, że brak trenera z prawdziwego zdarzenia może wam nieco utrudnić zadanie?

Wydaje mi się, że jeśli chodzi o doświadczone składy, to trener nie jest super potrzebny. Z jednej strony nasz poziom jest wysoki i sami ogarniamy temat, z drugiej ciężko jest w ogóle znaleźć trenera, który jest naprawdę bardzo dobry i jednocześnie będzie mieścił się w budżecie drużyny na poziomie ERL, gdy wpakuje się do rosteru dobrych graczy. Takich trenerów jest mało. Ogólnie trenerzy w Lidze Legend to trochę taki fraud można powiedzieć. Ale mimo tego, dalej rozpatrujemy różnych trenerów. Jeśli chodzi o taki doświadczony skład, to przeważnie gracze przyjmują review i są w stanie sami dochodzić do wniosków po grach. Ale trener może być pomocny, jeśli naprawdę jest zaangażowany, poświęca dużo czasu i stara się nam pomóc, to może się przydać.

Jeśli ktoś jest zaangażowany, to może być przynajmniej o tyle pomocny, że jest w stanie usystematyzować trochę waszą pracę jako drużyny… Dobrze rozumiem?

Tak, dokładnie. Trenerzy może w jakimś LEC-u mają jakąś sensowną wiedzę do przekazania graczom, jeśli chodzi o jakieś makro, coś podłapią z LPL-a, bo to śledzą… Ale wydaje mi się, że na naszym poziomie ciężko jest znaleźć trenera, który nas wiedzowo przebije.

Zostawiając już troszkę kwestię trenera za nami, ja bardzo uważnie śledziłem wypowiedzi twitterowiczów o waszym rosterze. Bardzo często na wieść o twoim dołączeniu do Forsaken, wiele osób pisało o tobie per „wymytek”, czy jakieś podobne określenia. Zastanawiam się czy masz im coś do powiedzenia?

Wiesz, opinia ludzi może być taka. Moja kariera poszła mocno w dół, zroleswapowałem na supporta, to ludzie też nie wiedzą jak gram, ale wydaje mi się, że w dobrym składzie i przy dobrej atmosferze w drużynie jestem dobrym bardzo supportem. Wydaje mi się, że szybko się uczę. Wiedzę mam, mechaniki mam… Mogę powalczyć na wysokim poziomie na EMEA Masters, nawet na supporcie.

Czyli generalnie w tym splicie zamierzasz uciszyć hejterów i niedowiarków? I niech twój gameplay przemówi za ciebie?

Tak. Chcę pokazać, że jeszcze jednak coś dziadek potrafi zagrać, że jednak nie jest takim wymytkiem. Może nawet tak, żeby samemu sobie coś udowodnić, że jednak potrafię w to grać, mimo tego, że ostatnie lata były bardzo kiepskie.

W tej chwili na polskiej scenie mamy Jactrolla, Raxxo, czy Minemaćka. Jakbyś się do nich porównał?

To jest bardzo podobny poziom. Każdy z nich ma swoje plusy i minusy. To zupełnie różni gracze, każdy ma coś innego do zaoferowania drużynie. Ale co do porównania, to dużo zależy od rosteru, bo sam nie powojujesz niestety. To jest gra 5v5, możesz grać jak najlepszy gracz na świecie, ale ze słabą drużynką to za bardzo nic nie zrobisz. To niestety taka jest gra, że jednak trzeba mieć dobry roster. Teraz właśnie wierzę, że taki mam roster. Jeśli każdy będzie się starał u nas wygrać i naprawdę wkładał pracę, jesteśmy w stanie być najlepsi. Mogę w Forsaken spokojnie wskoczyć gdzieś między tę trójkę, ba nawet ich przeskoczyć. Zobaczymy jak pójdzie.

Oprócz głosów krytyki w twoją stronę, sporo kontrowersji w polskim community wzbudziły wasze tureckie akcenty. Mocno zawrzało po ogłoszeniu waszego składu i właśnie za Turków wam się oberwało. Jakkolwiek ciebie to rusza, ma to na ciebie jakikolwiek wpływ, czy zupełnie nie zwracasz na to uwagi i spływa to po tobie jak po kaczce?

Nie, nie jestem osobą, która się przejmuje jakimiś postami na Twitterze. Od zawsze miałem kilku hejterów. Zaczynając swoją karierę jeszcze w Ultralidze, byłem bardzo cocky graczem i mówiłem w wywiadach, że jestem najlepszy i ludzie mnie bardzo hejtowali. Przyzwyczaiłem się. Nie obchodzi mnie to. Śmieje się, czytając takie głupoty na Twitterze. Jeśli chodzi o Turków, to wzięliśmy ich dlatego, że szukaliśmy najlepszych, dostępnych graczy. Tyle. Nie obchodzi nas narodowość, chcemy być najlepsi i wydaje nam się, że takie wybory nam to zapewnią.

Bardzo Ci dziękuję i życzę powodzenia w tym splicie.

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: