Vitality

Kosmiczna seria Vitality. Kolejne play-offy z rzędu

Strona główna » Kosmiczna seria Vitality. Kolejne play-offy z rzędu

Vitality śrubuje wyniki, o których inni nawet nie śmialiby myśleć. Play-offy BLAST Open Rotterdam wydłużyły nieprawdopodobną serię zespołu.

Vitality jest nie do zatrzymania

Na esportowej scenie CS-a trwa era Vitality i to nie podlega żadnej wątpliwości. Pszczółki królują w światowym rankingu, dopisując sobie tytuł za tytułem. W ostatnich miesiącach jedyną szansą dla konkurencji są turnieje, które francuska organizacja po prostu sobie odpuszcza, stawiając czasem na pierwszym miejscu wypoczynek. Takowym był chociażby 23. sezon ESL Pro League, w którym górowało Natus Vincere.

Ale BLAST Open w Rotterdamie Vitality już nie pominęło. W Holandii francuska marka robi swoje, deklasując rywali. Pszczółki w poniedziałek zagrają w finale górnej drabinki grupy B z PARIVISION o bezpośredni awans do półfinału. Tak czy inaczej, Vitality udział w play-offach ma już zapewniony i w najgorszym wypadku trafi do ćwierćfinału.

REKLAMA:
Reklama

Tym samym drużyna przedłużyła swoją serię turniejów, w których awansowała do decydującej fazy zmagań. Jest to – uwaga, bo to robi wrażenie – 31. taki przypadek z rzędu! Od Majora w Kopenhadze w 2024 roku Vitality nieprzerwanie dochodzi do play-offów turniejów, w których bierze udział. To jakiś absolutny kosmos.

Dodatkowo Vitality w 12 z tych turniejów wygrywało puchar. Dwa z nich były Majorami. Skuteczność wręcz wyborna i nieosiągalna dla żadnego zespołu.

Pszczoły rywalizują obecnie w zasadzie same ze sobą, przebijając kolejne surrealistyczne rezultaty i śrubując następne rekordy. Jeśli wygrają w Rottterdamie, to zgarną puchar na trzecim z czterech turniejów, w jakim wystartowały w 2026 roku.

REKLAMA:
Reklama

Maciek Jędrzejak

W esportowych kręgach CS-owa konserwa, bo żaden inny tytuł mnie tak nie urzekł. Coś tam komentowałem, coś tam nadal "redaktorzę". Poza tym mocno siedzę w Ekstraklasie i Premier League, a noce - jeśli nie śpię - zarezerwowane są dla NBA.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: