Co czeka nas w ostatni weekend LEC Versus? Które drużyny mają szanse pozostania pierwszym mistrzem tego turnieju?
Piątek 17:00, Karmine Corp vs GIANTX
Karmine Corp
Z jednej strony francuski gigant. Karmine Corp wzmocnione zimowymi transferami ma tylko jeden cel, jakim jest wygranie całej ligi. Rok temu KC udało się wygrać LEC Winter, więc jednocześnie wzięło udział w międzynarodowym turnieju First Stand. Poprzeczka zawieszona wysoko, ale jeśli fani organizacji uważają, że jest ona silniejsza niż rok temu, to należałoby przynajmniej się nie pogorszyć. Pierwsza faza LEC Versus dla zawodników KC przebiegała wybitnie, szybko zagwarantowany awans skwitowany pierwszym miejscem. W fazie play-off znaleźli się jednak w dolnej drabince po przegraniu spotkania z graczami G2. Dlatego grać będą teraz o życie, gdy każda przegrana eliminuje ich z dalszej rozgrywki.
GIANTX
Formacja, która nigdy pod tą nazwą nie stawała na podium europejskiej ligi. I tak dotychczasowy wynik jest najlepszym od czasu połączenia Giants z Excel, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zaledwie jedna wygrana seria dzieli graczy od stanięcia na upragnionym podium, lecz przeciwnik jest nadzwyczaj trudny do pokonania. W ostatnim bezpośrednim spotkaniu to KC było górą, wygrywając wynikiem 2:0. W fazie zasadniczej, to ponownie KC okazało się zwycięskie, wygrywając zarówno bezpośrednim pojedynkiem, jak i pozycją w tabeli.
Skład GX czeka więc arcytrudne zadanie. Po raz pierwszy w 2026 zwyciężyć z najlepszą francuską ekipą, a do tego należy zrobić to trzykrotnie. Albowiem każdy mecz do końca sezonu rozgrywany będzie w formacie best of five. Jest jednak znaczna szansa, że czekające nas spotkanie będzie należało do tych zaciętych i emocjonujących. KC nie prezentuje już aż tak wysokiego poziomu jak na początku turnieju. Wśród ostatnich 9 map wygrało zaledwie 5, niestety, tak jak już pisałem, 3 z tych zwycięstw były porażkami GX.
Sobota 17;00, Movistar KOI
Zgodnie z zeszłoroczną tradycją MKOI ponownie stanie na podium LEC. Co prawda pierwsza część sezonu nie pokazała pełni możliwości hiszpańskiej ekipy, która długo musiała walczyć o dalszą kwalifikację. Jednak, gdy zaczęły się play-offy, aktualni jeszcze wicemistrzowie przypomnieli sobie, jak zdobywali ten tytuł i dostali się do małego finału drabinki przegranych. Co prawda, w serii best of five ulegli G2 wynikiem 0:3, jednak czy jest coś bardziej motywującego w przypadku ewentualnego rewanżu niż chęć zemsty? Patrząc na możliwego przeciwnika sobotniego meczu trudno wskazać, kogo zawodnicy MKOI woleliby spotkać. Z jednej strony Karmine Corp, które wielokrotnie dowiodło swojej wartości. Jednak GX nie musi być łatwym przeciwnikiem, w tym sezonie bezpośrednio mierzyli się raz, a wtedy to hiszpańska drużyna przegrała.
Niedziela 17:00, G2
Czy znowu czeka nas dobrze znany scenariusz? Wszyscy walczą, przedzierają się w stronę finału, dokonują transferów, szukają nowatorskich strategii, a na końcu i tak wygrywa G2? O tym przekonamy się w niedzielę, ale wiele wskazuje, że zaiste taka sytuacja może się powtórzyć. Gdy zaczynają się prawdziwie znaczące spotkania G2 pokazuje, dlaczego od lat już jest najlepszą europejską drużyną.
W fazie zasadniczej były problemy, wisiało widmo szybkiego odpadnięcia. Jednak gdy ostatnie spotkanie etapu miało większą wagę, mistrzowie LEC w końcu zaczęli budzić się z zimowego snu i zwyciężyli w ligowym El Clásico. Następnie nadeszła pora na grę w drabince, podczas której G2 grało na poziomie nieosiągalnym przez inne składy. Bez straty mapy zameldowało się w finale, pokonując Team Heretics, Karmine Corp i Movistar KOI.
Jednak nawet tej drużynie zdarzało się przegrywać najważniejsze spotkania. Żeby daleko się nie cofać, w zeszłym roku udało się przegrać finał zarówno z MKOI (LEC Spring), jak i KC (LEC Winter). Kto więc zostanie pierwszym, historycznym mistrzem LEC Versus? Przekonamy się już w niedzielę.


Zostaw komentarz