Co słychać u MVP Majora w Kopenhadze? Justinas „jL” Lekavicius podzielił się swoimi przemyśleniami odnośnie przerwy i powrotu do profesjonalnej gry.
jL na ławce NAVI – co się działo?
Lekavicius na ławce usiadł w lipcu. Była to wspólna decyzja jego i samego Natus Vincere. Zawodnik tłumaczył, że potrzebuje kilkumiesięcznej przerwy, bo rywalizacja już go nie spełnia. Nie czuł się dobrze fizycznie i psychicznie, na co osobiście zareagował. NAVI i tak planowało pewne roszady, wobec czego Litwin zasugerował, że zwolni miejsce Drinowi „makazee” Shaqiriem, który został awansowany z akademii.
Chcę być silnym facetem. Mieć silną wolą, silną mentalność, a nie wydaje mi się, żeby teraz tak było. Czuję, że wiele mnie w życiu ominęło.
Lekavicius zadeklarował przy tym, że w okresie przerwy chciałby się poświęcić tworzeniu contentu. Wspomniał zarówno o streamowaniu jak i luźniejszych formatach na YouTube. Ponadto mówił o samorozwoju, ale i sprawach prywatnych – chęci pomocy żonie oraz między innymi treningach sztuk walki, które chodziły mu po głowie. Dodatkowo zainteresował się driftem.
Co zdziałało NAVI przez te pół roku bez jL’a? Kalendarz nie był łatwy – w zasadzie z marszu drużyna musiała wejść na najwyższy poziom z nowym zawodnikiem. Pierwszym testem był IEM Kolonia, który poszedł naprawdę dobrze. Ukraińska marka doszła do półfinału. Bardzo zadowalający wynik jak na przetarcie odświeżonego składu.
Resztę sezonu można opisać jako solidną, dobrą, a może nawet i bardzo dobrą. Konkurencja nie spała, poprzeczka była zawieszona wysoko. Mimo wszystko NAVI wygrało StarLadder Starseries Fall 2025. Zaliczyło też kilka niezłych występów, do których zdecydowanie można zaliczyć półfinał StarLadder Budapest Major. Wydaje się, że organizacja przebiła pokładane w niej oczekiwania.
A przypomnijmy, że z zespołu odszedł niebyle jaki zawodnik. Jeszcze rok temu jL wygrywał z NAVI Majora w Kopenhadze, zostając przy tym MVP całego turnieju.
Jak się ma jL?
Przez te miesiące Litwin rzeczywiście sporo streamował lub pojawiał się na transmisjach u różnych twórców. Co do publikowania na YouTube – tu nie do końca był konsekwentny. Od momentu ogłoszenia przerwy aż do grudnia na jego kanale pojawiło się tylko 11 filmów. W jednym z wywiadów udzielonych na Majorze zawodnik sam przyznał, że po stworzeniu kilku odcinków poczuł, jakby jego content był bezwartościowy, podczas gdy chciał wywierać pewien efekt na społeczności. Miał intencje edukowania widzów i pokazywania im więcej technicznych aspektów rozgrywki. Wczoraj jednak opublikował obszerny vlog z Majora w Budapeszcie, gdzie spotkał się z fanami i odwiedził swoich kolegów z drużyny.
Lekavicius pokazał swoją drogę na miejsce. Przejeżdżając przez Polskę, nie zabrakło akcentów związanych z naszym krajem. Pojawiły się nawet… jedzeniowe testy. O ile flaczki jL’owi nie podeszły, o tyle jest on ogromnym fanem kabanosów.
Kabanosy – to nigdy nie jest zły wybór. 10/10. Takie życie – czasem coś wygrywasz, czasem przegrywasz. Kabanosy były świetne, zupa niekoniecznie.
Wjechał też test burgera drwala, który oczarował Lekaviciusa – Litwin wspomniał, że polska restauracja spod znaku złotych łuków bije litewską na głowę.
Po dotarciu na miejsce jL nie tylko odnosił się do samego Majora, ale i swojej bieżącej aktywności. Przyznał, że nie porzucił kompletnie gry w CS-a – na ówczesny stan miał rozegrane 60 godzin na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. Oczywiście jak na profesjonalistę jest to mało, natomiast nadal liczba, która dowodzi, że Litwin „nie zardzewiał”.
Co najciekawsze, opowiedział właśnie o rutynie, która towarzyszy mu od momentu przejścia na ławkę.
Początkowo miałem problemy ze wstawaniem. Budziłem się o jakiejś 13 czy 14. Wzięcie psa to zmieniło. Rzeczywiście, nie gram tyle w CS-a, ale brakuje mi rywalizacji.
W arenie jL integrował się z fanami i miał też okazję, by porozmawiać ze swoimi kolegami z zespołu. Litwin był też uczestnikiem showmatchu między Team GOAT a Team VACO, w którym występował w pierwszej z tych ekip. Ostatecznie jego drużyna wygrała w pokazowym spotkaniu.
Po jego zakończeniu jL przyznał, że chciałby wrócić do profesjonalnej gry w nadchodzącym roku. Nie brakuje mu motywacji, świetnie czuje się na scenie, a jego przerwa nie oznacza definitywnego odwieszenia myszki na kołek.
Szczerze? Nie jestem obecnie szczęśliwy. Kiedy przyjechałem do Budapesztu, myślałem, że wystąpię tu tylko w roli fana. Ale zrozumiałem, że bardzo tęsknię za grą.
Brakuje mi tej ciężkiej pracy. Jej esencją jest to, by przerosnąć innych – to daje ci satysfakcję. Brakuje mi tej świadomości, że jesteś od kogoś lepszy, bo ciężko i mądrze na to pracowałeś.
Już nie chcę czekać. Teraz jest czas, bym dał z siebie wszystko. Resztę odkładam na potem – CS wrócił na pierwsze miejsce. Bardzo chcę wrócić, ale muszę trafić na właściwy zespół. Mam oferty – część mnie je akceptuje, część nie.
Cały vlog dostępny jest na kanale Lekaviciusa.


Zostaw komentarz