Kozi, po trzech mistrzostwach Polski z rzędu wyruszył na zachód, do Hiszpanii, by podbijać tamtejszą ligę w barwach UCAM Esports. Jak funkcjonuje mu się w Murcii i gra w LES? Jak wspomina 2025 rok?
Na pewno będę chciał być najlepszym toplanerem w lidze hiszpańskiej. Wydaje mi się, że jeśli nie jest tak teraz, bo ciężko było to pokazać w tak krótkiej zimie, to na pewno pokażę to w tym sezonie. A jeśli chodzi o cele drużynowe, przydałoby się wygrać ligę, bo jak nam się to nie udało ostatnim razem, to czuliśmy trochę niedosyt, więc na pewno chciałbym wygrać ligę z drużyną i dobrze pokazać się na EMEA Masters.
Kozi, widziałem, że na dzień dobry w lidze hiszpańskiej łatwy triumf z Falke. Jak się czujesz po otwarciu sezonu?
Dobrze, jak po każdym zwycięstwie, ale też nie ma co ukrywać, przeciwnicy nie byli na najwyższym poziomie, więc wszyscy oczekiwali od nas zwycięstwa. Jakby się nie udało, byłaby tragedia. Nie było to wielkie wyzwanie, a raczej rozgrzewka przed resztą sezonu.
Jak ci się funkcjonuje i mieszka w Hiszpanii? To dla ciebie chyba spora zmiana…
To, że wszyscy jesteśmy na bootcampie, to jest mega plus. To zawsze lubiłem w drużynach, ten wspólny czas bootcampowy. Trochę się tym sugerowałem wybierając zespół, bo miałem inne opcję na podobnym poziomie sportowym, ale bez życia w gaming housie, więc wybrałem UCAM też z tego powodu. To jest coś fantastycznego i bardzo pomaga. Dodatkowo jeszcze to się dzieje w Hiszpanii, więc pogoda jest świetna. Jak w Polsce jest zima, to tutaj wychodzę sobie w spodenkach i chilluje. Bardzo mi odpowiada, że trenujemy i każdy dzień z chłopakami spędzamy razem.
A jak wrażenia z samej ligi? Hiszpański ekosystem przeszedł wielką transformację…
Wydaje mi się, że liga jest bardzo dobrze organizowana. Organizator ogarnia co się dzieje i wiedzą co robić. Jedynym mankamentem i moim zażaleniem byłoby trochę to, że za dużo to na razie nie pograłem, bo przez to, jaki format był zimą, to chyba więcej meczów mamy na EMEA Masters niż w lidze hiszpańskiej. Ale jeśli miałbym oceniać to, co już zagrałem, to raczej na plus. Dobrze to organizują.
Zajawiłeś trochę wątek zimy, chciałbym to pociągnąć dalej. Winter split LES został rozegrany w 3 dni. Jak się później okazało, zimowe EMEA Masters było tym najważniejszym w roku. Zastanawiam się, jak bardzo, o ile w ogóle, to utrudniło twojej drużynie i tobie dobry występ na tym turnieju? A może to nie miało znaczenia, bo na koniec dnia i tak trafiliście w grupie Galions i byliście doomed?
Cóż, zależy jak na to spojrzeć, bo to, że Hiszpania dostała o 2 sloty więcej, w ogóle umożliwiło nam występ na EMEA Masters, bo trochę się potknęliśmy w lidze i mieliśmy tylko trzecie miejsce. Z początku myśleliśmy, że tylko awansują top 2, więc w ogóle myślał przez tydzień, że nie mamy EMEA Masters, ale dzięki zmianie formatu i zwiększeniu wagi zimowej edycji oraz rozszerzeniu puli drużyn mogliśmy zagrać, więc trochę nam się poszczęściło. Z drugiej strony, może ta krótka zima utrudniła nam kilka rzeczy, bo mimo wszystko mało meczów to mniej treningu przed turniejem. Chociaż też nie powiedziałbym, że było tego jakoś mało. Grupa nie była najłatwiejsza. Przez to, że tylko jedna drużyna przechodzi dalej, to było z niej ciężko wyjść, gdy mieliśmy Galions, wicemistrza Francji. Ale nie ma też co zwalać na losowanie. Jeśli chcielibyśmy się dostać do kwalifikacji do EWC, to i tak musielibyśmy ich pokonać prędzej czy później, więc po prostu nie dowieźliśmy, ale na pewno dużo się nauczyliśmy grając na tak dobrą drużynę, i to jeszcze dwie serie.
To jest póki co wasz najlepszy practice i materiał do pracy, przy tak niewielkiej liczbie gier w regionie. Ale czy mimo tej małej próbki złapałeś mniej więcej jaki jest poziom LES w porównaniu do Rift Legends 2025? Jak duża to jest różnica według ciebie?
Tak szczerze, na ten moment ciężko mi było złapać, bo graliśmy z trzema drużynami. Ale wydaje mi się, że mimo wyższego poziomu to jest kilka takich ekip słabych, które mogłyby konkurować z tymi najsłabszymi w Rift Legends. Na przykład nasz pierwszy mecz w lidze hiszpańskiej w tamtym splicie mieliśmy z UB Alma Mater. Ta drużyna mam wrażenie, że biłaby się na równym poziomie na przykład z Lodis. Ale jeśli mówimy o topowych formacjach, no to poziom jest zauważalnie wyższy.
Już przechodząc bardziej do waszej ekipy, zastąpiłeś w drużynie z Murcii innego Polaka – Sinmivaka. Jak się czujesz wchodząc w buty jednak dużo bardziej doświadczonego i uznanego toplanera?
Nie czuję, żeby to było jakieś mega wyzwanie pod tym względem. Jak wchodziłem do drużyny, to poczułem się ciepło przywitany i nikt nie miał oczekiwań, że muszę być albo tak samo dobry, albo lepszy, czy taki sam, żeby w ogóle nic się nie zmieniło. Widziałem gotowość zespołu do zmiany i wiedziałem, że będzie git jeśli będę Kozim, a nie nowym Mivakiem.
Świetnie to słyszeć, że drużyna była gotowa na zmianę. Ty chyba również całkiem mocno się zmieniłeś w ubiegłym roku jako zawodnik. Przychodzisz do UCAM po roku w Zero Tenacity i trzech mistrzostwach Polski. Jak generalnie oceniasz zeszły rok pod kątem swojego indywidualnego progresu po roku pod okiem Nahovskiego, Devilpiotra i innych szkoleniowców? Czujesz, że stałeś się innym, lepszym, graczem?
Zdecydowanie. Wydaje mi się, że za kilka lat właśnie ten poprzedni rok, 2025, będę wspominał z największą tęsknotą, bo to jest naprawdę kamień milowy w mojej karierze. Tak jak czułem w trakcie ubiegłego roku, tak teraz również widzę, że to była ogromna zmiana i ogromny rozwój. Głównie dzięki Nahovskiemu i Devilpiotrowi. Pod nimi doświadczyłem, że tak powiem, pracy na najwyższym poziomie. Jestem im za to niezwykle wdzięczny, bo naprawdę to bardzo pomaga, gdzy widzisz takie wzorce. No i też to, że grałem z takimi zawodnikami jak Woolite, czy Jactroll. Nie wiem, naprawdę, tamten rok był super i dużo się rozwinąłem. Wiadomo, nie tylko dzięki temu, że tamten rok się wydarzył miałem taki dobry start w ten rok. Ale na pewno praca z zeszłego roku miała na to wielki wpływ.
Muszę o to zapytać – czy jeśli dodamy kwestie pozasportowe z ubiegłego roku to obraz uległa gwałtownemu zniekształceniu? Czy mimo pozasportowych mankamentów był to świetny rok, bo on sprawia, że ty nagle masz genialne perspektywy i starasz się nie patrzeć na to, co było złe?
Jeśli tak postawimy sprawę, no to optyka zawsze się zmieni, chociaż nie aż tak mocno w moim przypadku. Wiadomo, że lepiej jakby wszystko było w porządku, chociaż to co się wydarzyło może też być cennym doświadczeniem. Nie było tak jak każdy sobie wymarzył, ale mimo tego dalej uważam, że tamten rok był bardzo dobry. W sensie ten aspekt sportowy według mnie jest najważniejszy i do tego przywiązuje największą wagę, więc dlatego i tak tamten rok będę oceniał pozytywnie.
To był twój najlepszy rok w esporcie?
Do tej pory wydaje mi się, że tak.
Oprócz wielu osiągnięć w proplayu, to też regularnie jesteś w topce naszego europejskiego laddera. Dalej trzymasz wysokie punkty, ale najlepsi gracze mają ich już ponad 3000. Coś absolutnie niespotykanego nigdy wcześniej. Wydajesz mi się idealną osobą by o to podpytać – jak oceniasz kondycję solokolejki w tym momencie?
Lekko mówiąc doszło do nieporozumienia chyba gdzieś i nie chcę wskazywać palcem kto, ale ktoś musiał popełnić jakiś błąd, ale nie chciał się do niego przyznać, więc sytuacja jest taka jaka jest, czyli według mnie nie najlepsza. To chyba najlepiej ujmuje to co się dzieje.
Na pewno stan soloq trochę utrudnia dążenie do celów i trening indywidualny… Właśnie, jakie sobie stawiasz cele indywidualne na ten rok? Jakie macie cele drużynowe?
Zacznę może od indywidualnych. Na pewno będę chciał być najlepszym toplanerem w lidze hiszpańskiej. Wydaje mi się, że jeśli nie jest tak teraz, bo ciężko było to pokazać w tak krótkiej zimie, to na pewno pokażę to w tym sezonie. A jeśli chodzi o cele drużynowe, przydałoby się wygrać ligę, bo jak nam się to nie udało ostatnim razem, to czuliśmy trochę niedosyt, więc na pewno chciałbym wygrać ligę z drużyną i dobrze pokazać się na EMEA Masters. Co to znaczy? To będzie zależeć pewnie od formatu, ale przynajmniej finał chciałbym zrobić… No najlepiej wygrać, wiadomo.
Zastanawiałem się, kto jest takim największym wyzwaniem w lidze… Czy to będzie NightSlayer z KOI Fenix? Papiteero z akademii Heretyków? Bo chyba nie będzie to ani toplaner Falke, LUA Gaming, UB Alma Mater, nie będzie to ManoloGap z GX iTero, ani Selenex z Barcy.
Widzę, że coś niecoś się znasz. Nie no, masz rację. W tamtym sezonie na pewno chciałem zmierzyć się z Mihile z akademii Heretics, ale byliśmy po przeciwnych stronach drabinki i w innych grupach, więc się nie spotkaliśmy. Chociaż on miał taki średni sezon. Wydaje mi się, że teraz to będzie albo Papiteero, albo NightSlayer. Wydaje mi się, że obaj są na podobnym poziomie, bo Papiteero już jednak ma duże doświadczenie, ale NightSlayer na pewno wydaje się bardzo mocnym zawodnikiem, więc raczej między naszą trójką byłaby rywalizacja, jeśli między kimkolwiek.
A tak ogólnie w lidze? Kogo byś określił jako takiego waszego największego rywala? Jak się na te kwestie drużynowe zapatrujesz i też na ile w ogóle śledzisz na bieżąco ligę hiszpańską oraz poczynania innych drużyn?
Patrzę sobie kto na kogo sobie radzi, ale tutaj raczej sprawa jest prosta. Jak z toplanerami, to ich drużyny: Team Heretics Academy i KOI Fenix, zdaje mi się, że to będą drużyny, z którymi będziemy się mierzyć w walce o tytuł. Reszta drużyn raczej będzie gdzieś tam na dole. No, jeszcze może do tego trzydrużynowego grona dołączy Barca.
Zimą Barca jednak była nad wami. Aczkolwiek mnie personalnie Selenex, czy Macaquinho, nie przekonują.
Mówiąc właśnie o naszym potknięciu na zimę, miałem na myśli przegraną na Barce, bo wydaje mi się, że to się nie powinno nigdy wydarzyć. Ale trochę nas zaskoczyli i się wydarzyło. Mimo to, że już na nich przegraliśmy, to widzę, że się dużo rozwinęliśmy i oni raczej nie powinni stanowić problemu, chociaż ostatnio KOI się bardzo z nimi męczyło, więc nie wiem, ale wydaje mi się, że KOI Fenix i Heretics Academy będą raczej lepszymi drużynami od nich.
Bardzo ci dziękuję Kozi, świetnie było z tobą pogadać po przerwie. Trzymam kciuki i życzę powodzenia!


Zostaw komentarz