splawik

„FURIA to już nie Big Boss z finału Majora” – spławik i mhL o grze w Wildcard i EWC

Strona główna » „FURIA to już nie Big Boss z finału Majora” – spławik i mhL o grze w Wildcard i EWC

W Paryżu właśnie rozpoczął się wielki festiwal Counter Strike 2. Podczas trwającego 12 dni EWC kibicować będziemy kilku drużynom z Polakami w składzie. W takim gronie bezsprzecznie umieścić należy Wildcard z mhLem i spławikiem w roli trenera. Tuż przed ich inauguracyjnym spotkaniem w turnieju, zadaliśmy Miłoszowi i Łukaszowi kilka pytań.

Łukasz „spławik” Jahns

To Twój czwarty miesiąc jako podstawowy trener Wildcard. Czy to moment, w którym czujesz się w pełni swobodnie w roli?

Czwarty miesiąc jako podstawowy trener, ale w organizacji jestem znacznie dłużej. Zaczynałem jako asystent trenera, ale szczerze mówiąc, poprzedni szkoleniowiec nie do końca się sprawdzał, więc i tak brałem na siebie dużą część obowiązków. Od marca oficjalnie przejąłem rolę pierwszego trenera. Zresztą, na każdym turnieju LANowym i tak byłem z chłopakami, więc ta zmiana przyszła bardzo naturalnie.

REKLAMA:
Reklama

Czy po tym czasie są jeszcze sprawy do uporządkowania? 

Zawsze znajdzie się coś do poprawy. Mamy nowego IGL-a, więc musieliśmy poświęcić czas na rozmowy i wzajemne poznanie się. Jest trochę kwestii do wyprostowania, ale dużo ze sobą rozmawiamy i ogólnie panuje dobra atmosfera.

Z pewnością przyznasz, że to największy projekt w jakim dotąd brałeś udział. Czym zaskoczyło Cię Wildcard? 

Tak, to zdecydowanie największy projekt. A czym zaskoczyło… przede wszystkim podejściem w drużynie — wszyscy mają ogromną chęć do wygrywania i widać naprawdę wysoki poziom u zawodników. Wyzwaniem jest sama organizacja i wymiar pracy. Jeździmy na LANy niemal bez przerwy. Kiedyś grało się w internecie dzień w dzień, a teraz schemat wygląda tak: kilka dni treningów, wylot na turniej i cały cykl od nowa. Zaskoczyło mnie, jak mało gramy oficjalnych meczów i jak trudno przez to pokazać pełen potencjał czy po prostu zebrać niezbędne doświadczenie.

splawik
splawik – Fot. Instagram Wildcard

Twoje dołączenie jako Assistant Coach zbiegło się w czasie z dużymi zmianami w składzie. Jak wyglądał proces jego przebudowy?

Plany od początku były ambitne. Pierwszy skład był, nazwijmy to, przejściowy. Wiedzieliśmy, że brakuje nam docelowego prowadzącego. To był czas, w którym chłopaki polecieli beze mnie turniej Fragadelphia w Miami, żeby zdobyć punkty do rankingu VRS. W międzyczasie jednak, szukaliśmy już odpowiedniego lidera i tak trafiliśmy na nEMANHĘ. Zarząd chciał zrobić pełny reset i zbudować drużynę od zera. Wokół trzonu, który utworzyli mhL, reck, Peeping, powoli powstawał nowy projekt.

Jak układają się Twoje relacje z mhL-em? Tworzycie zgrany, polski duet?

Wiadomo, z rodakiem w takim teamie zawsze łatwiej się dogadać, mamy dobrą relację i zero jakichś zgrzytów. Trzeba jednak pamiętać o specyfice roli trenera. Nie jestem kolejnym graczem w zespole, muszę zachowywać pewien dystans. Trener nie może się w pełni „bratać” z zawodnikami. Musi być wzajemny szacunek i autorytet, nawet jeśli po drugiej stronie stoi rodak. Trzeba te kwestie nieco od siebie oddzielać.

Czy czujesz presję po tym, jak przejąłeś drużynę po vinSie?

Nie czuję żadnej presji. Wildcard to dalej Wildcard, organizacja pozostaje ta sama. To dzięki vinSowi się tu znalazłem, pracując w akademii, czy jako analityk głównego składu. Poznałem więc organizację bardzo dobrze, bo zanim objąłem rolę głównego trenera, spędziłem w Wildcard praktycznie rok. Wszystko jednak się od tego czasu pozmieniało, więc nie czuję żadnej presji wynikającej z przeszłości. To jest zupełnie nowy zespół. Mamy nowych ludzi, nowego IGL-a, całkowicie zmienioną strukturę. Działamy na własnych warunkach od zera.

Patrząc zatem na resztę tego roku, jaki chcecie obrać kierunek? Jakie są cele Wildcard na kolejne miesiące?

Głównym celem na ten rok jest oczywiście awans na Majora. Żeby do tego dojść, musimy grać jak najwięcej LAN-ów i meczów oficjalnych. Na EWC zaczynamy od spotkania z FURIĄ w formacie BO1. Uważam, że są jak najbardziej do ogrania. Nawet jeśli się nam to nie uda, to w lower bracket spotkamy się z paIN albo 9z, a to nie są jacyś giganci, tylko teamy, które jak najbardziej są w naszym zasięgu. 

Ostatnio ciężko było nam pokazać pełen potencjał, graliśmy niewiele oficjali. Ważna będzie nasza dyspozycja dnia, ale na dystansie jednej mapy uważam, że jesteśmy w stanie zawalczyć w FURIĄ. To mocno przybliżyłoby nas do upragnionego Majora. Nie dość, że LAN, to FURIA jest wysoko w rankingu VRS (top 8 – przyp. red.). Dużo by nam to dało, bo pewnie około 90 punktów do rankingu. 

A cel wokół samych turniejów jest taki, żeby po prostu grać lepiej i lepiej się dogadywać. Plus eliminować pojawiające się błędy, ale to sprawdzimy na oficjalach. 

Wspominasz o meczu na FURIĘ, formacie BO1 i szansie na ich ogranie. Jakaś szczególna recepta? 

Myślę, że mamy pod nich dobrze przygotowane mapy. Oni z kolei nie mają na nasz temat zbyt wielu informacji, bo tak jak wspomniałem, gramy niewiele oficjalnych meczów. 

BO1 jest nieco randomowe. Wygramy obie rundy pistoletowe, oni zagrają force i łącznie robi się z tego 6 wygranych rund. Znacznie łatwiej się wtedy gra. Zatem wygrać pistole i będzie szansa. Poza tym, FURIA w ostatnim czasie jest w małym dołku. To już nie jest ten Big Boss z finału Majora. Oczywiście, będą bardzo zmotywowani w czasie EWC, ale my też będziemy mieli swoje szanse. Na pełnym dystansie BO3 może bym tak nie twierdził i bylibyśmy zdecydowanie większym underdogiem, ale to będzie jedna mapa i nie jesteśmy bez szans. 

Czego można Ci życzyć na najbliższe miesiące?

Awansu na Majora, to marzenie każdego w tej branży. A z takich codziennych rzeczy: żeby moi gracze nie popełniali wciąż tych samych błędów, uczyli się na ich podstawie i potrafili wyciągać z nich wnioski. Jeśli zaczniemy poprawiać niedociągnięcia, będziemy w stanie rywalizować z najlepszymi na świecie.

Miłosz „mhL” Knasiak

Jutro start EWC. Jak przywitał Cię Paryż? 

Ładną pogodą!

Wielu kibiców może odnieść wrażenie, że nieco zniknąłeś z radaru w ostatnim czasie. Czy teraz masz poczucie, że znalazłeś swoje miejsce? 

Ostatnie lata nie były dla mnie najlepsze. Niestety, niektóre złe decyzje i trochę pecha przy rozmowach z drużynami musiało zebrać swoje żniwo. Mam nadzieję, że te złe czasy są już za mną. Wiem, że nie jestem najmłodszym zawodnikiem i nie przypnie się już łatki “wielki talent”. Mam jednak świadomośc tego, na ile mnie stać. Po prostu wejdę na szczyt trochę później, niż kiedyś zakładałem. 

Wliczając czas w akademii, w Wildcard jesteś już prawie rok. Jak wrażenia i ocena teamu po tym czasie? 

Jeśli chodzi o akademię to wiedziałem, że muszę wejść w rytm sceny od zera. Tak naprawdę nie imałem okazji grać w normalnych warunkach w CS2 i to była dla mnie świetna okazja, żeby na tę scenę wrócić. 

Jeśli natomiast chodzi o główny skład, to jestem bardzo wdzięczny drużynie za szansę powrotu na wyższy poziom. Mamy dobry skład, ale gramy ze sobą dopiero od kilku miesięcy. Wszystko przed nami. 

mhL
mhL – Fot. Instagram Wildcard

Grałeś w różnych stronach świata, z różnymi zawodnikami i kulturą. Gdzie było Ci jak dotąd najlepiej? 

Czasu w Wildcard póki co nie ma sensu oceniać, mam jeszcze za krótki staż. Jeśli miałbym wybrać mój ulubiony zespół z grona tych byłych, wybór padłby na Endpoint lub AGO. Niestety, moje wspomnienia z kolejnych teamów nie są zbyt przyjemne. Może kiedyś opowiem, co się działo w jednej z nich. Oczywiście, chodzi tu o zawodników, bo same organizacje były dobre. 

Czy takie zmiany otoczenia, wizji w teamach sprawiało, że zmieniałeś się jako gracz? Adaptowałeś do stylu, uczyłeś czegoś nowego? 

Każdy team jest inny. W każdym z nich jest IGL i trener i zawsze będą oczekiwać nieco innych rzeczy. Za każdym razem trzeba było jakoś się dostosować. Oczywiście, nie zawsze przychodziło mi to z łatwością, bo i narzucany styl nie zawsze mi pasował.

Przejmujecie zmianę po drużynie grającej przedtem na majorach. Jakie są oczekiwania organizacji względem obecnego składu? 

Sprawa jest bardzo prosta. Chcemy wrócić na Majory.

Jak współpracuje się ze splawikiem? 

To właśnie Łukasz odezwał się do mnie z propozycją odbudowania się w akademii Wildcard, tak że z tego miejsca cieplutko pozdrawiam! Jeśli chodzi o naszą współpracę to myślę, że idzie ona w dobrym kierunku. Po tak długiej przerwie od profesjonalnego grania, tak naprawdę uczę się grać od nowa. Zobaczymy, jak to potoczy się dalej. 

EWC 2026 – trudna grupa, otwarcie na FURIĘ. Jak podchodzisz do tego meczu i całego turnieju? 

Podchodzimy do tego jak do każdego innego meczu. Każdy przeciwnik na tym turnieju będzie ciężki, trzeba będzie bić się o każdą rundę. 

Czego Ty sam życzysz sobie na najbliższe miesiące? 

  Awansu na Majora i pokazania światu, że nadal jestem w grze. 

REKLAMA:
Reklama

Radek Florkowski

Komentator i host: CS2 i F1. Świat idealny? Max Verstappen i Lewis Hamilton wyjaśniający swoje przeszłe spory na de_mirage.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: